Syndrom aerotoksyczny, czyli co nam grozi podczas podróży samolotem?

Monika Piorun
07.07.2017 16:52
Syndrom aerotoksyczny, czyli co nam grozi podczas podróży samolotem?
fot. Oliveir89, pixaby.com, CC0 Public Domain

O tym, że powietrze, którym oddychamy podczas podróży lotniczych, może być toksyczne - wiadomo od dawna. Linie lotnicze od lat próbują bagatelizować ten problem. Wreszcie przeanalizowali go naukowcy współpracujący z WHO i okazało się, że to prawda a załoga samolotu może być narażona na poważne schorzenie zawodowe.

Na łamach "Public Health Panorama", wydawanego pod egidą Światowej Organizacji Zdrowia, zaprezentowano wyniki badań, z których wynika, że zanieczyszczenia obecne w powietrzu znajdującym się na pokładach samolotów, mogą powodować krótko- i długoterminowe problemy zdrowotne.

Autorzy raportu - Susan Michaelis, Vyvan Howard i Jonathan Burton po przeanalizowaniu danych zgromadzonych wśród ponad 200 pracowników linii lotniczych, narażonych na trwałą ekspozycję na toksyny znajdujące się w ich miejscu pracy, stwierdzili, że większość z nich skarżyła się nie tylko na drobne dolegliwości, np. podrażnienia śluzówki, ból głowy, trudności z oddychaniem, podrażnienie gardła, oczu, alergie czy nudności, ale też byli bardziej narażeni na choroby nowotworowe, problemy neurologiczne oraz chroniczne zmęczenie a nawet uszkodzenia tkanek miękkich. Dolegliwości te wskazują na tzw. syndrom aerotoksyczny, choć do zdefiniowania tego pojęcia w medycynie potrzebne są jeszcze kolejne badania.

Tajemnica poliszynela linii lotniczych

Według naukowców istnieje wyraźny związek pomiędzy częstym kontaktem z powietrzem zanieczyszczonym m.in. olejami silnikowymi, płynami hydraulicznymi i innymi substancjami niezbędnymi, by samolot mógł funkcjonować, a problemami zdrowotnymi, na które skarżą się osoby często podróżujące samolotem. Z czego to wynika?

Eksperci komentujący wyniki tych badań przekonują, że ma to związek z cechą konstrukcyjną samolotów, która uniemożliwia dopływ powietrza w taki sposób, by nie zanieczyścić go oparami toksyn pochodzących z wnętrza maszyny. Linie lotnicze mają tego świadomość co najmniej od 60 lat. Pierwsze doniesienia o tym problemie pojawiły się już w latach 50.

Dr Susan Michaelis z Uniwersytetu Stirling, specjalistka z zakresu zdrowia i higieny pracy, komentująca wyniki badań dla brytyjskiego dziennika "The Independent", potwierdza, że ma to związek z istnieniem poważnej wady konstrukcyjnej umożliwiającej dopływ powietrza pochodzącego z silników bezpośrednio na pokład samolotu. Mimo że powietrze pochodzące z okolic silników jest specjalnie filtrowane, to jednak - jak się okazuje - wcale nie jest przez to wolne od trujących substancji i oparów toksyn. Najwyższe zagrożenie dla zdrowia zachodzi w przypadku samolotów starszego typu, w których filtry są mniej szczelne a silniki bardziej wyeksploatowane.

Taniej - nie znaczy zdrowiej

aircraft-1526567_1280

fot. spoba, pixaby.com, CC0 Public Domain

Choć wiadomo o tym od lat, to jednak właściciele linii lotniczych nie chcą brać pod uwagę tego problemu ze względu na koszty:

Choć istnieją technologie, które mogłyby wyeliminować ten problem, to jednak producenci nie chcą ich stosować, bo są nieopłacalne - twierdzi dr Michaelis.

Dotychczasowe badania w tej dziedzinie, przeprowadzone przez Urząd Lotnictwa Cywilnego oraz same linie lotnicze, miały być zdaniem specjalistki manipulowane w taki sposób, by nie doprowadzić do żadnych istotnych zmian w tej kwestii. Ich wyniki można traktować jak politykę, która służy realizacji konkretnych interesów. Europejska Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego uznaje np., że na podstawie ich statystyk można uznać, że jakość powietrza w samolotach jest lepsza niż większości zamkniętych pomieszczeń.

Nie zgadzają się z tym autorzy raportu, którzy przekonują, że tzw. syndrom aerotoksyczny powinno się traktować w kategoriach choroby zawodowej, na którą narażeni są pracownicy linii lotniczych. Mogą też na niego cierpieć osoby często podróżujące samolotem.

Prof. Vyvyan Howard, profesor patologii i toksykologii Uniwersytetu w Ulster, przekonuje, że istnieją rozwiązania techniczne, które mogłyby ograniczyć dopływ szkodliwych substancji pochodzących z silników na pokład samolotów. Stosuje np. Boing 787 Dreamliner. Błąd projektowy w pozostałych samolotach naraża osoby często odbywające podróże lotnicze lub załoga, narażone są na szkodliwe opary podczas każdego lotu.

Specjalista zapewnia też, że badania, w których miał okazję uczestniczyć, dostarczają najbardziej wyczerpujących danych, jakie wykonano do tej pory, dlatego nie powinno się ich ignorować.

- Ten błąd projektowy naraża nas na zagrożenie szkodliwymi oparami podczas każdego lotu. Przemysł lotniczy tego nie widzi i ignoruje wszystkie badania, które są pod tym względem niewygodne - twierdzi prof. Howard. Dodaje też, że nie chodzi tylko o zdrowie, ale i bezpieczeństwo podczas lotu. Jeśli załoga jest niezdolna do pracy przez problemy, na jakie jest narażona w miejscu pracy - wszyscy pasażerowie mogą być w niebezpieczeństwie.

Zagłosuj

Czy uważasz, że linie lotnicze powinny zwrócić większą uwagę na jakość powietrza, którym oddycha się na pokładach samolotów?

Liczba głosów:

źródło: Public Health Panorama/independent.co.uk/fly4free.pl

________

zdrowie.radiozet.pl/π