Suplementy Jerzego Zięby sprzedają się jak świeże bułki. Ile warte są witaminy?

01.08.2018 15:21
Suplementy Jerzego Zięby sprzedają się jak świeże bułki. Ile warte są witaminy?
Fot. Jezry Zięba/YouTube

Jerzy Zięba w ciągu kilku lat wyrósł na milionera. Jego firma sprzedająca suplementy diety przynosi milionowe zyski (ponad 20 mln za 2017 rok). Jak to możliwe, że magister inżynier, absolwent Wydziału Maszyn Górniczych i Hutniczych krakowskiej AGH, osoba zupełnie niezwiązana ze światem medycznym osiąga tak duże zyski ze sprzedaży zwykłych suplementów diety? Odpowiedzią jest tzw. marketing szeptany. Zięba zgromadził wokół siebie tak dużą rzeszę wiernych „wyznawców”, że każdy produkt w sklepie (bez względu na jego zasadność) może szybko stać się sprzedażowym hitem. Jak zarabiać na witaminach?

Jerzy Zięba wyrasta na milionera. Biznesmen w ubiegłym roku zarobił niemal 23 mln netto na sprzedaży suplementów diety, w tym witaminy C, sproszkowanej kapusty, a nawet wyciągu z mleka klaczy.

Taki dochód osiągnęła firma Egida Consulting Sp. z o.o. SJ, należąca do Jerzego Zięby, w 2017 roku. Fragment składanego w Krajowym Rejestrze Sądowym sprawozdania finansowego spółki opublikował na swoim profilu na Facebooku przedsiębiorca Michał Jaskólski.

Dla porównania, dochód za zeszły rok (od 24 lipca 2015 r. do 31 grudnia 2016 r.) był dużo niższy, wyniósł „zaledwie” 8,78 mln zł.

Tak duże zyski mogą zaskoczyć kogoś, kto Jerzego Zięby nie zna. Jednak każdy, kto śledzi karierę autora „Ukrytych Terapii”, wie, jak duży wpływ ma na swoich zwolenników. Oferowane w sklepie suplementy, takie jak Witamina C z aronią (70 zł), Witamina C z dzikiej róży (140 zł), liofilizat soku z kapusty kiszonej (95 zł) sprzedają się jak świeże bułeczki, choć według ekspertów ich działanie nie różni się od suplementów sprzedawanych w aptekach. Ceny natomiast są kosmiczne.

W sklepie internetowym znajdują się jednak nie tylko suplementy. Kupić można m.in. strukturyzator wody za jedyne 2,5 tys. zł oraz przenośną solniczkę za bagatela 35 zł. Przedsiębiorczy biznesmen oferuje również wyciskarkę do warzyw i owoców w cenie przyprawiającej o zawrót głowy – 1950 zł. W opisie produktu znajdziemy jednak informację, że „w bardzo efektywny sposób wyciska sok z traw, co jest domeną tylko specjalnych wyciskarek”.

Głównymi odbiorcami są tzw. Ziębici lub „wyznawcy”, jak nazywają fanów Zięby jego przeciwnicy. Oficjalny profil Ukrytych Terapii obserwuje ponad 270 tys. osób. Większość z nich to użytkownicy aktywni, którzy nie tylko kupili książkę, ale regularnie zaopatrują się w suplementy Zięby, a następnie opisują ich zbawienne działanie i zachęcają innych do korzystania.

Dzięki tak dużej rzeszy zwolenników Zięba nie musi korzystać z usług specjalistów od marketingu. Wierni klienci napędzają maszynę sprzedaży z każdym miesiącem, wykupując kolejne pudełeczka żywej trawy i przerabiając ją w sokowirówce od Zięby na polecane przez niego soki.

Marketing szeptany Zięby działa tak dobrze, że zwolennicy przedsiębiorcy nie wyobrażają sobie robienia zakupów w innych miejscach, choć te same produkty mogliby znaleźć gdzie indziej i dużo taniej. Często żyją w przekonaniu, że produkty oferowane przez Ziębę to produkty lecznicze (opisują, jak dzięki nim wyleczyli się z wielu chorób).

Tak naprawdę nie zdają sobie jednak sprawy, że suplement to środek spożywczy, który ma za zadanie uzupełnianie stosowanej diety. Lek natomiast jest produktem leczniczym, mieszaniną substancji, która ma wykazane w badaniach właściwości zapobiegające lub leczące konkretne choroby.

Zobacz także: Jerzy Zięba - kim jest autor książki "Ukryte terapie"?

Miliony na Wyspach

Choć dochód ze sprzedaży suplementów jest imponujący, to wcale nie znaczy, że Zięba jest milionerem. Jak opisuje Szymon Krawiec w artykule „Ukryte terapie, ukryte zyski” (Wprost.pl, 29.10.2017), spółka, która zajmuje się prowadzeniem sklepu z suplementami Zięby, ma dwóch wspólników – spółkę polską, której prezesem jest Jerzy Zięba, i spółkę brytyjską zarejestrowaną w Londynie. Obie spółki na co dzień reprezentuje partnerka Zięby, Halina Kostka. Choć spółki mają po połowie udziałów, to nie dzielą się zyskami w równym stopniu. Według dziennikarza w dokumentach widnieje zapis, że spółka brytyjska otrzymuje aż 99 proc. zysków ze sprzedaży suplementów w sklepie internetowym. Natomiast spółka polska, którą zarządza Zięba, jest beneficjentem skromnego 1 proc. zysków.

Spółka brytyjska, która zgarnia de facto prawie cały zysk, wyłączona jest z ewentualnych strat sklepu. Natomiast spółka polska, choć zysku ma niewiele, bierze na siebie 100 proc. ewentualnych strat.

Wychodzi więc na to, że podatki od wypracowanych zysków płacone są nie w Polsce, a w Wielkiej Brytanii.

Sam Zięba nie komentuje spraw biznesowych, choć często podkreśla, jak skromnym jest człowiekiem.

– Nie mam domu, samochód też nie mój, nawet ta marynarka nie jest moja. Tak mi jest jakoś lepiej – mówił Zięba w rozmowie z dziennikarzem „Wprost”.

Biznesmen z zacięciem do uzdrawiania

Zięba nie jest lekarzem ani uzdrowicielem, jak lubią go przedstawiać niektórzy zwolennicy. Zdobył tytuł inżyniera na Wydziale Maszyn Górniczo-Hutniczych krakowskiej AGH. Mieszkał w Niemczech, a później w Australii, gdzie najpierw projektował maszyny górnicze, a następnie pracował w marketingu – doradzał firmom, jak sprzedawać więcej. Według „Wprost” Zięba zasiadał nawet w zarządzie kilku australijskich spółek. W międzyczasie wyrobił dyplom hipnoterapeuty i przyjmował zainteresowanych u siebie w domu.

Powrócił do Polski w 2003 roku, gdzie nawiązał współpracę z Niną Grelą, założycielką miesięcznika „Szaman” stawiającego na medycynę naturalną. Zięba zaczął dawać wykłady na organizowanych przez nią targach i okazało się, że ludzie chcą go słuchać. Efektem tych prelekcji jest pierwsza książka Zięby „Ukryte Terapie. Czego ci lekarz nie powie”.

Książka staje się bestsellerem, ale świat naukowy jest coraz bardziej zaniepokojony. Opisywane przez Ziębę teorie nie są poparte badaniami klinicznymi. Lekarze przestrzegają pacjentów, że stosowanie się do „sugestii” Jerzego Zięby może być niebezpieczne. Jednak kontrowersje jeszcze mocniej nakręcają jego popularność.

Sukces książki zachęcił Ziębę, który postanowił otworzyć własny sklep z suplementami będącymi według niego remedium na większość problemów zdrowotnych. Teraz oferuje zatem pełen zakres usług – poradnik, w którym zaleca suplementację, i sklep, który oferuje odpowiednie suplementy.

Apele lekarze są jednak uzasadnione. Zięba głosi, że raka można zniszczyć bez chemio- czy radioterapii. Przekonuje, że chemioterapia bardziej szkodzi, niż pomaga. To samo mówi o mammografii, twierdząc, że badanie nie sprzyja wczesnemu wykrywaniu raka piersi, a wręcz przeciwnie – może sprzyjać rozwojowi guza. To tylko niektóre z jego teorii, ma ich w zanadrzu znacznie więcej.

Zięba odrzuca założenia medycyny akademickiej i jest jej zażartym wrogiem. Twierdzi jednak, że organizuje grono zaufanych lekarzy, którzy będą leczyć według polecanych przez niego metod.

Zobacz także:

Źródło: wprost.pl; money.pl

________

zdrowie.radiozet.pl/nk