Jak długo można się nie myć? Historie osób, które nie używają mydła

07.08.2019
Aktualizacja: 07.08.2019 16:32
Nie bierze prysznica, nie używa mydła

Nie stosują mydła, brudne fragmenty ciała myją tylko wodą. Twierdzą, że w ten sposób wspierają swój naturalny mikrobiom na skórze. Poznaj historie osób, które się nie myją.

Nie bierze prysznica od 15 lat. Jeśli zabrudzi jakiś fragment ciała, myje go tylko wodą bez użycia mydła czy innych detergentów. Twierdzi, że jego ciało nie ma żadnego zapachu. Na początku, przez pierwszych kilka miesięcy, czuł się dziwnie, ale wraz z upływem czasu przestał tęsknić za ciepłym prysznicem. David Whitlock, bo o nim mowa, jest inżynierem chemikiem, mieszkającym w Cambridge, w stanie Massachusetts.

Podobne doświadczenia ma Jackie Hong, reporterka z Jukonu w północno-zachodniej Kanadzie. Od 9 lat myje swoje ciało tylko wodą, bez użycia mydła. Do szorowania i usuwania brudu używa tylko... własnych rąk. Jednak — co podkreśla w rozmowie — rzadko stosuje tę metodę, bo pracuje w biurze i nie ma praktycznie możliwości, by się wybrudzić. Nie śmierdzi.

David i Jackie nie są wyjątkami — coraz więcej osób rezygnuje z używania mydeł, aby wspierać przyjazne mikroby bytujące na skórze. Ich guru jest Sarah Ballantyne, znana jako mama Paleo. Pisarka i zwolenniczka życia na wzór „epoki kamienia”. Stała się popularna, gdy opisała, jak schudła, stosując dietę Paleo. Ona również używa tylko wody do mycia, mimo że intensywnie ćwiczy na siłowni przynajmniej 6 godzin tygodniowo. Czasami – do golenia – używa oleju kokosowego. Sarah twierdzi, że jej skóra nie śmierdzi, dostosowała się do jej trybu życia. Pracuje obecnie nad książką, w której podzieli się z czytelnikami swoim doświadczeniem.

Dla Davida Whitlocka rezygnacja z mycia była eksperymentem naukowym. Wiedział, że pot jest bezwonny, a nieprzyjemny zapach powodują bakterie, które żywiąc się potem, wytwarzają amoniak. Są jednak inne bakterie, które żywią się amoniakiem i to właśnie ich rozwój chciał wspomóc, rezygnując z mycia. Niestety, bez sukcesu. Postanowił więc wyizolować bakterie żyjące w glebie na farmie. W laboratorium „odżywiał” je amoniakiem i minerałami. Kiedy zaczęły „zamieniać” amoniak w azotan, zrozumiał, że jest na właściwej drodze. Do dalszej części eksperymentu wybrał szczep bakterii, które najlepiej radziły sobie na ludzkiej skórze. Był pierwszą osobą, na której przetestował ich działanie – po jakimś czasie jego skóra przestała wydzielać zapach.

Swoje odkrycie opatentował „jako bakterie utleniające amoniak (AOB)” i sprzedaje w formie spreju do ciała. Twierdzi, że kiedyś te bakterie bytowały na skórze człowieka naturalnie, ale z czasem wraz z rozwojem cywilizacji i wynalezieniem detergentów zniknęły z naszej skóry, co w konsekwencji doprowadziło do rozwoju wielu chorób skóry, m.in. egzemy, trądziku, suchej skóry.

Rezygnacja z mycia i ochrona naturalnego mikrobiomu skóry ma zwolenników i przeciwników. Podzielone jest zwłaszcza środowisko medyczne.

Życzliwie nastawiona do tego typu praktyk jest Sandy Skotnicki, dermatolog z Toronto. W swojej praktyce lekarskiej spotyka się z ludźmi, którzy zrezygnowali z mydła i myją się tylko wodą. Nie mają problemów ze skórą. Jej zdaniem kiedyś kąpaliśmy się raz w tygodniu, a później codziennie. „Czy to zmieniło nasz mikrobiom skóry? Myślę, że odpowiedź brzmi: tak. Czy to spowodowało wzrost zapalnych chorób skóry? Myślę, że odpowiedź brzmi: tak, ale z całą pewnością tego nie wiemy”. Jednak i ona sugeruje swoim pacjentom, by nie rezygnowali z mydła całkowicie. Przynajmniej jeśli chodzi o mycie rąk.

Czy rzeczywiście rezygnacja z detergentów i mycie ciała tylko w wodzie ma sens? Nie ma na to żadnych wiarygodnych dowodów, ale niektóre badania są obiecujące. Jednak na ich wyniki trzeba poczekać.

Czy w przyszłości powstaną probiotyki na skórę? To niewykluczone. Wiedza na temat mikrobiomu jelitowego przyczyniła się do masowej produkcji probiotyków oraz mody na sfermentowaną żywność. Podobnie może być z mikrobiomem skórnym.  

Źródło: The Guardian