Słuchaj
Damian Michałowski, Michał Korościel
Damian Michałowski, Michał Korościel
Marcin Sońta , Mateusz Ptaszyński
Justyna Dżbik, Kamil Nosel
Hubert Radzikowski
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Ma ostrą białaczkę limfoblastyczną i potrzebuje leku Blincyto – pomóżmy!

13.09.2018 11:51

Białaczka to choroba okrutna, podstępna i bezwzględna. Atakuje niepostrzeżenie, po prostu pewnego dnia „ścina z nóg”. Pojawiają się gwałtowne zawroty głowy, osłabienie, nie można normalnie funkcjonować – tak też było u Dominika Węgrzynowskiego.

Dominik Węgrzynowski przed chorobą i po chorobą fot. archiwum prywatne rodziny

Młody, ambitny, z głową pełną planów i marzeń. Student, wielbiciel sportu, czerpiący z życia pełnymi garściami. Taki był Dominik Węgrzynowski w 2006 r. – przed diagnozą, która radykalnie zmieniła jego życie. Ostra białaczka limfoblastyczna – wyniki badań nie pozostawiały żadnych wątpliwości. Z dnia na dzień życie Dominika zmieniło się – perspektywa zwęziła do zamkniętego oddziału hematologicznego. Wiedział, że czeka go wielomiesięczna walka z nowotworem krwi.  

Było źle: 96% zajętości krwi przez blasty. Szanse na przeżycie: 20%. Te liczby były ciosem prosto w serce i mogłyby załamać każdego... ale nie jego i jego kochających rodziców. Trudno mówić o walce z rakiem, bo trudno jest walczyć z takim przeciwnikiem, gdy siły i szanse są tak nierówne. Ale można walczyć o... życie, o każdy dzień dłużej!

Dominik przerwał studia, odwołał wyjazd w ramach programu Erasmus. Teraz priorytetem stało się wyleczenie. To był bardzo ciężki czas dla niego i ludzi, którzy go wspierali w chorobie. Dwa lata. Tyle trwało leczenie. W tym trzy miesiące w zamknięciu na szpitalnym oddziale, potem naświetlania głowy, chemioterapia (13 comiesięcznych wlewów)...

Zobacz także: Białaczkę łatwo pomylić z innymi chorobami. Jak rozpoznać ostrą i przewlekłą białaczkę?

Gdy tylko czuł się lepiej, starał się nadrobić ukradziony przez chorobę czas. Starał się żyć normalnie. Wznowił studia, wyjechał do Jonkoping do Szwecji na 6-miesięczne studia w ramach programu Erasmus, powrócił do sportu – narty, windsurfing. Po studiach rozpoczął pracę. Wiedział, że życie jest bardzo kruche i trzeba czerpać z niego garściami. Przezwyciężył chorobę, chciał o niej zapomnieć.

Ale ona nie zapomniała o nim...

Pod koniec czerwca tego roku (2018 – przyp. red.), równo 12 lat po pierwszej diagnozie, pojawił się ostry ból brzucha, Dominik trafił na SOR. Początkowo nic nie wskazywało na nawrót choroby – wyniki morfologii były dobre. Dopiero w trakcie dokładniejszych badań na oddziale hematologii okazało się, że jest wznowa.

Tego bał się najbardziej... Szpik zajęty w 35%, komórki nowotworowe w rdzeniu. Znowu oddział zamknięty, znowu ból i dni, które wloką się jak tygodnie.

– Znowu tu jestem – w szpitalu, odosobniony, bo każdy kontakt z bakteriami jest dla mnie potencjalnie śmiertelny. Białaczka wróciła, a wraz z nią cały koszmar walki o życie. Choć dziś jestem dojrzałym człowiekiem, boję się tak samo jak wtedy, gdy rak przyszedł po raz pierwszy… – wyznał Dominik. I dodał: – I tak samo jak wtedy nie chcę umierać!

Wie, że teraz jego szanse są mniejsze niż 12 lat temu. Jedynym ratunkiem jest przeszczep szpiku i terapia bardzo drogim lekiem Blincyto. To naprawdę dla niego jedyna szansa!

– Od trzech tygodni syn przyjmuje ciężką chemioterapię. Przed nim jeszcze miesiąc w izolatce. Nie możemy go odwiedzić, zobaczyć choćby przez szybę… Pozostaje nam tylko telefon. Walka trwa, jednak tym razem, aby wygrać, konieczny jest także przeszczep szpiku kostnego i terapia drogim, nierefundowanym lekiem nowej generacji – Blincyto (blinatumomab). Potrzebne są trzy cykle. Pierwszy już na początku września, kosztuje aż 330 tysięcy zł! NFZ nie refunduje terapii w żadnym procencie, a naszej rodziny po prostu na to nie stać... – napisali rodzice Dominika na stronie fundacji, która pomaga im zbierać potrzebne pieniądze. I dodali: – Dominik wie, że walka będzie trudna, ale nie zamierza się poddawać. Jest uparty, pełen determinacji. Nie da się tak łatwo chorobie! Nie możemy do siebie dopuścić myśli, że nowotwór nam go odbierze...

Zobacz także: Chorzy na przewlekłą białaczkę limfocytową bez leku ratującego im życie

Dominik Węgrzynowski ma 33 lata i potrzebuje pomocy – pieniędzy na leczenie, które zwiększy jego szansę na przeżycie. 935 tys. zł to kwota, która da mu tę szansę.

Pomóżmy mu uzbierać te pieniądze. Wpłaćmy choć niewielką kwotę. Każda złotówka się liczy!

Numer konta i sposoby wsparcia Dominika znajdziecie na stronie Fundacji Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym „Kawałek Nieba” oraz na stronie siepomaga.pl.

Jeśli możesz, pomóż. Po prostu!

zdrowie.radiozet.pl/ mk

Oceń