Przez ponad 60 lat oddawał krew. Uratował życie... 2,4 mln dzieci!

15.05.2018 18:10

Ponad 80-letni Australijczyk, który przez ostatnie 62 lata w sumie 1 173 razy oddawał krew zawierającą przeciwciało chroniące noworodki przed konfliktem serologicznym, przeszedł na honorową "emeryturę". Dzięki jego hojności udało się wyprodukować 3 mln dawek immunoglobuliny anty-D i ocalić życie... 2,4 mln maluchów. Jak to możliwe?

James Harrison, krwiodawca, "człowiek o złotym ramieniu" fot. YouTube.com/smh/East News

Australijski Superbohater: "Człowiek ze złotym ramieniem"

Rezolutny staruszek, który nie pamięta nawet, czy urodził się w 1935 czy 1936 roku, w Australii zyskał przydomek "człowieka ze złotym ramieniem" (ang. "Man with the golden arm"). Uważa się go tam za prawdziwego Superbohatera. Jego jedyną "bronią", dzięki której może uratować świat od zguby, jest jego... krew. Na czym polega jej niezwykła moc?

Mężczyzna posiada niezwykle rzadkie przeciwciała, dzięki którym udało się już uratować życie ponad 2,4 mln noworodków zagrożonych śmiertelnie niebezpiecznym konfliktem serologicznym na tle czynnika Rh. Dzięki serii badań, którym się poddał w przeszłości, udało się stworzyć immunoglobulinę anty-D (za co w 1999 roku odznaczono go nawet Orderem Australii).

Oddawanie krwi rozpoczął jeszcze w latach 60., niedługo po tym, jak naukowcom udało się dowieść, że jego grupa krwi może zapobiegać niebezpiecznej anemii u dzieci. Został poproszony o dołączenie do specjalnego programu badawczego i został jednym z pierwszych dawców w kraju.

O tym, że jego krew zawiera tak cenne składniki, dowiedział się dopiero w kolejnej dekadzie. Odtąd niemal co tydzień lub dwa (nie więcej niż 3 razy w miesiącu) zaczął oddawać po 500-800 mililitrów krwi. Choć dawno temu przekroczył standardowy limit wieku dawców (70 lat), to jednak nadal regularnie oddawał krew. Aż do 11 maja 2018 roku, kiedy to oficjalnie, z powodu podeszłego wieku zakończył swoją szlachetną misję. 

James Harrison: oddał krew ponad 1,1 tys. razy, uratował życie 2,4 mln niemowląt 

* (Chcesz oglądać filmik z polskimi napisami? Pamiętaj, żeby ustawić opcję tłumaczenia w ustawieniach!)

Australijski Superbohater, James Harrison, oddał krew w sumie aż 1 173 razy (1163 razy z prawej ręki i... 10 razy z lewej). Wyprodukowano z niej ponad 3 mln dawek anty-D (w postaci zastrzyku).

Lek ten podaje się ciężarnym zagrożonym konfliktem serologicznym (a także chorobą hemolityczną noworodka), pojawiającym się wtedy, gdy matka posiadająca ujemny układ antygenów krwi Rh(-) rodzi potomka o grupie krwi Rh (+).

Jeśli do jej krwiobiegu przedostanie się odrobina krwi dziecka, wtedy jej organizm zaczyna traktować je jak ciało obce, które należy zwalczyć. W tym celu produkowane są przeciwciała przenikające przez łożysko i atakujące czerwone krwinki malucha, prowadząc nawet do jego śmierci (lub poważnego uszkodzenia mózgu). Bez zastrzyku anty-D nie dałoby się powstrzymać tej reakcji systemu immunologicznego.

Immunoglobulinę anty-D dostaje około 17 proc. ciężarnych kobiet w Australii. Niezbędna była również w przypadku córki Jamesa Harrisona (który doczekał się szczęśliwie wnuków).

"Królik doświadczalny" z niezwykłą krwią

Jak podkreślił Robyn Barlow, koordynator programu badawczego, do którego "człowiek ze złotym ramieniem" został zwerbowany jako "królik doświadczalny":

"

Każda ampułka anty-D, którą kiedykolwiek wyprodukowano w Australii, pochodzi od Jamesa Harrisona. Odkąd pierwsza matka otrzymała pierwszą, stworzoną dzięki niemu dawkę (w szpitalu Royal Prince Alfred w 1967 roku), udało się uratować miliony dzieci... Myśląc o tym nie mogę powstrzymać łez. "

Przedstawiciele Australijskiego Czerwonego Krzyża nie kryją, że są ogromnie wdzięczni Jamesowi za wszystko, czego udało się dzięki niemu dokonać. To właśnie oni policzyli, że jego krew ocaliła życie w sumie... 2,4 mln niemowląt!

Do tej pory w Australii udało się znaleźć tylko 160 dawców, których krew mogłaby zostać wykorzystana w podobny sposób (ale tylko 50 osób posiada taką kombinację, jak w przypadku Jamesa Harrisona). Dotąd badaczom nie udało się stworzyć syntetycznego zamiennika, który mógłby być wykorzystany na taką skalę.

Honorowy dawca krwi, który boi się... igieł!

Zrzut ekranu 2018-05-15 o 17.26.03
fot. Australian Red Cross Blood Service

Choć wydaje się to nieprawdopodobne, James Harrison oddając po raz ostatni krew przyznał się, że... wcale nie lubi tego robić! Czynność ta wydaje mu się nawet nieco "makabryczna". Podczas oddawania krwi stara się więc patrzyć na pielęgniarki, liczy plamy na ścianie i robi wszystko, byle tylko odwrócić uwagę od wkłuwanej w jego ciało igły.

"Człowiek ze złotym ramieniem" zapewnił jednak, że nadal chętnie oddawałby krew, jeśli by mu na to pozwolono (co więcej, sam uważa, że ma do tego talent, "zapewne jedyny, jaki posiada").

Lekarze w jego przypadku i tak znacząco przekroczyli wszelkie standardy dotyczące oddawania krwi. Z powodu podeszłego wieku zaistniało jednak ryzyko, że dalsze krwiodawstwo mogłoby być dla niego szkodliwe.

Naukowcy podejrzewają, że niezwykła kombinacja przeciwciał, wytworzyła się u Jamesa po transfuzji krwi, którą przeszedł w wieku 14 lat po poważnej operacji w obrębie klatki piersiowej. Najprawdopodobniej dzięki temu stał się idealnym dawcą, którego z pewnością będzie bardzo trudno zastąpić.

Co teraz będzie robił niezwykły krwiodawca? Jak zapewnił licznie zgromadzonych przyjaciół i osoby, którym dzięki jego krwi uratowano życie, wreszcie będzie miał więcej czasu na oddanie się swojej kolejnej pasji – kolekcjonowaniu znaczków a także spacerom po okolicy i zabawie z wnukami, którymi obdarzyła go ukochana córka.

TO CIĘ ZAINTERESUJE:

źródło: The Sunday Morning Herald/The Telegraph/Australian Red Cross

______

zdrowie.radiozet.pl/π

Oceń