Zamknij

Holenderscy naukowcy: wyszkolone pszczoły zamiast testów na koronawirusa

07.05.2021
Aktualizacja: 08.05.2021 07:21
Pszczoły wykryją koronawirusa
fot. East News

Holenderscy naukowcy postanowili wykorzystać niesamowite zdolności pszczół do wyczuwania zapachów, aby testować pacjentów podejrzanych o chorobę COVID-19. Pszczoły wykrywają zakażenie koronawirusem zdecydowanie szybciej niż testy – już w kilka sekund.

Naukowcom z Wageningen University&Research (WUR) w Holandii udało się wyszkolić pszczoły, aby w kilka sekund wykrywały COVID-19. Jak twierdzą badacze, owady można tego nauczyć – dokładnie tak, jak tresuje się psy. Szkolone pszczoły wysuwają języczki, gdy poczują próbkę pobraną od pacjenta zakażonego koronawirusem.

Jak tresowano pszczoły, by wykrywały COVID-19?

Podczas badań naukowcy postanowili połączyć dwa fakty: dużą wrażliwość pszczół na substancje lotne oraz zmianę zapachu pacjenta zakażonego koronawirusem:

  • pszczoły potrafią wykrywać substancje lotne z czułością jednej części na bilion, np. wyczuwają zapach kwiatu oddalonego od nich o kilka kilometrów.
  • COVID-19, podobnie jak inne choroby, wywołuje zmiany metaboliczne w organizmie, które powodują charakterystyczny zapach.

W wyniku eksperymentu holenderskim naukowcom udało się nauczyć pszczoły wyczuwania zapachu chorego na COVID-19 w podobny sposób, jak tresuje się psy. Za każdym razem, gdy pszczoły były wystawione na zapach zakażonej próbki, otrzymywały nagrodę w postaci wody z cukrem. Owady wysuwały wtedy języczki, by zebrać słodki płyn. Czynność powtarzano tak długo, aż pszczoły skojarzyły nagrodę z zapachem i zaczęły wystawiać języczki już tylko dla samego zapachu, bez nagrody. Tak wytresowana pszczoła wykrywa próbkę zainfekowaną SARS-CoV-2 w kilka sekund.

Jakie plany wobec owadów mają naukowcy?

Prof. Wim van der Poel, wirusolog z WUR, powiedział w wywiadzie radiowym udzielonym NPO Radio 1, że partner projektu, firma InsectSense, ma już gotowy prototyp maszyny, która ma służyć do nauczenia owadów, by wykrywały skażone próbki. – Trwają też prace nad opracowaniem specjalnego biochipu, w którym geny owadów miałyby być wykorzystywane do tak dokładnego wykrywania substancji lotnych jak w przypadku owadów – zapowiedział profesor van der Poel. I wyjaśnił: – Tworzymy „odciski palców” substancji lotnych. Ta technologia umożliwia szybkie testowanie, jest nieinwazyjna, opłacalna i bardzo dokładna. Może nawet rozpoznać stopień zaawansowania choroby.

Diagnostyka na podstawie zapachu i wykorzystanie naturalnych zdolności owadów i zwierząt to najmniej inwazyjna metoda wykrywania chorób. Już wcześniej w Wielkiej Brytanii testowano, czy psy mogłyby wykrywać po zapachu zakażenie koronawirusem u ludzi. Lekarze mają jednak wątpliwości – pojawiają się komentarze, że woleliby klasyczne, laboratoryjne metody diagnozowania chorób.

Źródło: PAP