Zamknij

Bezdotykowe termometry są nieskuteczne w wykrywaniu COVID-19

18.12.2020 10:35
Termometr
fot. Shutterstock

Wchodzisz do urzędu: badanie termometrem. Jesteś w przychodni: badanie termometrem. W ostatnim roku niemal każdy doświadczył tego nietypowego badania termometrem bezdotykowym. Miała być to łatwa i szybka metoda rozpoznawania zakażonych SARS-CoV-2, okazuje się jednak, że termometry na podczerwień mogą nie być wiarygodnym narzędziem diagnostycznym. 

Naukowcy z Johns Hopkins University School of Medicine w USA alarmują, że używane powszechnie bezdotykowe termometry na podczerwień nie są skuteczne w przesiewowym, czyli profilaktycznym wykrywaniu COVID-19.

Wyniki badania naukowców opublikowano w ''Open Forum Infectious Diseases''.

Naukowcy: termometry bezdotykowe nie są wiarygodne w wykrywaniu zakażeń koronawirusem

W marcu 2020 roku wielu krajów zdecydowało się na ogłoszenie wytycznych dotyczących postępowania obywateli w związku z pandemią koronawirusa SARS-CoV-2. Jednym z ważniejszych postanowień było rutynowe mierzenie temperatury ciała w wielu budynkach użyteczności publicznej, między innymi w szkołach, urzędach, w przychodniach i na lotniskach. 

Ponieważ gorączka jest jednym z głównych objawów zakażenia SARS-CoV-2, takie rutynowe badania temperatury miały na celu szybkie rozpoznanie zakażonych i  uniemożliwienie im dalszego kontaktu z innymi.

- Chociaż gorączka jest jednym z najczęstszych objawów wśród chorych na COVID-19, mierzenie temperatury jest kiepskim sposobem przesiewowego wykrywania osób zakażonych wirusem SARS-CoV-2. Co więcej - może wręcz zaszkodzić, przenosząc chorobę na innych - napisali autorzy badania.

Naukowcy z Johns Hopkins University School of Medicine tłumaczą, że na odczyty uzyskane za pomocą termometrów bezdotykowych wpływa wiele zmiennych dotyczących ludzi i środowiska oraz samego sprzętu. Wszystkie te zmienne mogą wpływać na dokładność i powtarzalność pomiaru.

Gdzie najczęściej zarażamy się koronawirusem?

Koronawirusem SARS-CoV-2 najczęściej zarażamy się w domu, a najszybciej partnerzy osób chorych –  wynika z ustaleń naukowców, którzy przypominają również, że skuteczne i szybkie izolowanie osoby chorej od reszty domowników pozwala ograniczyć ryzyko transmisji tego patogenu.

- Co więcej, rdzeniowa temperatura ciała, czyli temperatura wnętrza naszego organizmu, różni się od tej zewnętrznej, czyli tej mierzonej ogólnie dostępnymi termometrami, dość znacząco - wyjaśniają badacze. Zaznaczają też, że jedynym sposobem, aby wiarygodnie zmierzyć temperaturę rdzeniową, jest cewnikowanie tętnicy płucnej, co nie jest ani bezpieczne, ani możliwe do zastosowania jako metoda przesiewowa.

Autorzy przytaczają pełny raport CDC z listopada 2020 roku, który stwierdza, że łącznie spośród 766 tys. podróżnych przebadanych na amerykańskich lotniskach w okresie od 17 stycznia do 13 września tylko jedna osoba na 85 tys. - czyli około 0,001 proc. - miała później pozytywny wynik testu w kierunku zakażenia SARS-CoV-2. Dodatkowo zaledwie 47 z 278 osób (17 proc.) w grupie osób z objawami charakterystycznymi dla SARS-CoV-2 miało temperaturę spełniającą wyznaczone odgórnie kryteria dla gorączki.

Badacze zaznaczają również, że termometry na podczerwień często podają błędne wyniki, co utrudnia określenie, czy ktoś faktycznie ma gorączkę, czy nie.

- W okresie, w którym gorączka rośnie, następuje wzrost temperatury wewnętrznej organizmu, co powoduje zwężenie naczyń krwionośnych w pobliżu powierzchni skóry i zmniejszenie ilości wydzielanego ciepła, a podczas spadku gorączki dzieje się odwrotnie. Zatem opieranie się na pomiarach termometrów bezdotykowych, które mierzą ciepło promieniujące z czoła, może być całkowicie błędne - powiedział dr William Wright, jeden z autorów badania.

Źródło: PAP, academic.oup.com