Zamknij

Brytyjski wariant koronawirusa wywołuje inne objawy COVID-19. Jakie?

23.03.2021
Aktualizacja: 23.03.2021 15:24
Objawy COVID-19 a brytyjska mutacja koronawirusa
fot. JANEK SKARZYNSKI/AFP/East News

Czy objawy COVID-19 wywoływane przez brytyjską mutację koronawirusa są inne? To pytanie jest bardzo istotne. Brytyjczycy znają już odpowiedź. Mają bardzo ciekawe obserwacje.

Brytyjski wariant koronawirusa SARS-CoV-2 jest bardziej zaraźliwy niż dotychczas znane szczepy tego patogenu (nawet o 30-50 proc., niektóre źródła podają, że nawet o 70 proc.). Z obserwacji badaczy wynika, że  objawy COVID-19 u chorych zakażonych tym akurat wariantem są trochę inne niż u pozostałych pacjentów, zarażonych innymi wariantami. Co się zmieniło?

Brytyjska mutacja wirusa a objawy COVID-19

Najczęściej u chorych pojawiają się:

  • uporczywy kaszel (35,1 proc. wobec 27,3 proc. w przypadku poprzedniego wariantu),
  • zmęczenie (32,5 proc. wobec 20 proc.),
  • ból głowy (31,5 proc. wobec 30,3 proc.),
  • bóle mięśni (25 proc. wobec 22 proc.),
  • ból gardła (21,9 proc. wobec 19,1 proc.),
  • gorączka (21,7 proc. wobec 19,3 proc.).

Natomiast utrata węchu i smaku występuje rzadziej niż w przypadku infekcji wywoływanych przez inne szczepy. Utratę smaku zgłaszało 16 proc. osób, u których wykryto brytyjski wariant koronawirusa i prawie 19 proc. tych, u których stwierdzono poprzedni wariant. W przypadku utraty węchu ten odsetek wynosił odpowiednio 15 proc. i 18,6 proc.

Podobne obserwacje ma Łukasz Wrycz-Rekowski, ratownik medyczny z fundacji Aid Ratunek. Na pytanie dziennikarza Radia ZET Macieja Bąka, czy widzi jakąś różnicę pomiędzy pacjentami, którym pomagał podczas pierwszej i drugiej fali pandemii, a pacjentami, których ratuje podczas trzeciej fali, odpowiedział: 

– Wydaje się, że teraz jest większe nasilenie pacjentów. Ponadto są w cięższym stanie niż pacjenci z pierwszej czy drugiej fali. Bo te wersje brytyjskie czy afrykańskie wirusa mają nowe, bardzo niespecyficzne objawy. Często chorzy skarżą się na bóle brzucha czy gardła, a rzadziej zdarzają się zaburzenia smaku i węchu. Przez to uważają, że to nie jest COVID-19, tylko jakaś zgaga, angina czy zapalenie gardła i bagatelizują ten problem. Zgłaszają się do lekarza dopiero wtedy, gdy jest naprawdę ciężko. Nowe mutacje wirusa mają to do siebie, że potrafią dać gwałtowne załamanie choroby dopiero koło 9.-10. dnia. Wersja chińska zwykle w tym czasie dawała oznaki poprawy. Tu tymczasem dochodzi do gwałtownego załamania stanu zdrowia i takiemu choremu jest już bardzo ciężko pomóc – tłumaczy ratownik medyczny i dodaje: – Dziś bardzo często ciężki przebieg COVID-19 mają osoby w wieku 35-45 lat. To nie są już więc osoby starsze z chorobami współistniejącymi, o których tak wiele mówiono w ubiegłym roku. Dziś to osoby młode, aktywne, które uważają, że nie zachorują albo zachorują i przejdą to lekko. 

W ogóle z badań opublikowanych przez  brytyjski urząd statystyczny ONS wynika, że osoby zakażone nowym wariantem koronawirusa częściej w ogóle zgłaszały objawy choroby niż w przypadku dotychczasowego wariantu. W przypadku tych pierwszych zgłaszało je 52,9 proc., w przypadku drugich - 47,7 proc.

Badaniami zostały objęte osoby, u których potwierdzono obecność koronawirusa w okresie od 15 listopada 2020 r. do 16 stycznia 2021 r. w Anglii, przy czym nie uwzględniają one zakażeń stwierdzonych w szpitalach, domach opieki i innych podobnych placówkach. ONS zastrzega też, że informacje o objawach pochodziły od pytanych osób i nie były diagnozowane przez lekarzy.

Brytyjski wariant koronawirusa wykryto w połowie grudnia w południowo-wschodniej Anglii. Pod koniec ubiegłego tygodnia brytyjski premier Boris Johnson przyznał, że istnieją "pewne dowody na to, że nowy wariant może mieć związek z wyższym stopniem śmiertelności". Ale dodał, że obecnie wszystkie dowody wskazują, iż trzy szczepionki zatwierdzone do użytku w Wielkiej Brytanii "pozostają skuteczne przeciwko staremu wariantowi koronawirusa i temu nowemu".

Źródło: PAP