Pacjenci po przeszczepach oburzeni przywilejami dla ciężarnych: "Miarka się przebrała"

16.04.2018 17:00

Rząd nie ma pieniędzy na leki dla dzieci po przeszczepach, za to szasta przywilejami dla ciężarnych i zapowiada darmowe farmaceutyki dla przyszłych matek. Rodzice, którzy muszą płacić nawet po 1 tys. zł za preparaty zapobiegające odrzuceniu organów po transplantacji, ogłosili, że będą protestować pod Sejmem.

Pacjenci po przeszczepach, protest rodziców dzieci po transplantacji organów, program Mama Plus fot. Shutterstock

Duży MINUS za program Mama PLUS: rodzice dzieci po przeszczepach wyjdą na ulice!

To, co podczas sobotniej konwencji Prawa i Sprawiedliwości obiecała przyszłym matkom wicepremier Beata Szydło, doprowadziło do białej gorączki rodziców, którzy od ponad roku domagają się obniżenia cen leków zapobiegającym odrzuceniu organów po transplantacji u ich dzieci. Wiosną 2017 roku ceny za te preparaty wzrosły nawet do tysiąca złotych. Wcześniej kosztowały około 3,20 zł.

Ministerstwo Zdrowia lekceważąc zalecenia doświadczonych transplantologów, każe maluchom stosować tańsze odpowiedniki generyczne. Resort za nic ma tłumaczenia lekarzy, że decyzja władz naraża życie ciężko chorych dzieci.

Specjaliści podkreślają, że młode organizmy są po transplantacji szczególnie wrażliwe a nawet najmniejsze różnice w składzie leku mogą zagrażać maluchom i sprawić, że przeszczepiony organ po prostu zostanie odrzucony. Władze pozwalają jednak na to, by tak szczególna grupa, jaką stanowią dzieci po transplantacji, mogła dosłownie umierać na oczach rodziców.

Dzieci po transplantacji rezygnują z leczenia, bo ich rodziców nie stać na leki

Choć dla maluchów po przeszczepach rząd nie ma zbyt wiele poważania, to jednak na darmowe leki i kolejne przywileje mogą liczyć kobiety w ciąży.

— Tym razem miarka się przebrała — wyjaśnia Tomasz Samborski z Ruchu na rzecz pacjentów "MY PRZED/PO TRANSPLANTACJI" zapowiadając protest przed Sejmem wszystkich, którzy są oburzeni planami rządu zarówno w sprawie przyszłych matek, jak i tych posiadających już czworo dzieci.

Rodzice dzieci po transplantacjach, którzy od roku nie mogą doprosić się obniżek drogich leków, ratujących życie ich potomkom, będą żądać darmowych leków dla maluchów po przeszczepach.

Zrzut ekranu 2018-04-16 o 16.52.05
fot. Beata Szydło/twitter.com
"

Rząd rozdaje darmowe leki ciężarnym a rodzice dzieci po transplantacjach muszą ponosić absurdalnie wysokie koszty za leki zapobiegające odrzutom przeszczepionych organów. "

Rok temu pod Ministerstwem Zdrowia zorganizowali "Czarny Protest Transplantacji". Teraz chcą manifestować pod Sejmem. Choć pomóc im próbował nawet Rzecznik Praw Pacjenta Bartłomiej Chmielowiec, to jednak mimo jego oficjalnego apelu o obniżenie cen leków dla pacjentów po przeszczepach do dawnej ceny 3,20 zł, to jednak jego wysiłki spaliły na panewce. Mimo że udowodnił, że w żadnym państwie Unii Europejskiej obowiązujące procedury nie pozwalają na stosowanie zamienników leków po tak poważnych operacjach, jakimi są transplantacje narządów.

Zagłosuj

Czy według Ciebie rząd powinien rozdawać przywileje dla ciężarnych, skoro nie ma pieniędzy na leki dla dzieci po przeszczepach?

Rozgoryczeni stanowiskiem rządu rodzice dzieci po przeszczepach zapowiadają, że wyjdą na ulice z żądaniem dostępu do darmowych leków dla ich córek i synów:

— Dlaczego nie jesteśmy traktowani jak pacjenci z innych krajów europejskich, gdzie najnowocześniejsze leki immunosupresyjne są bezpłatne lub ich cena jest symboliczna — pytają w liście otwartym i dodają:

"

To jest nasz krzyk rozpaczy, który, mamy nadzieję, w końcu ktoś usłyszy. Ratujcie nas, póki jeszcze czas! "

List otwarty Ruchu na rzecz pacjentów "MY PRZED/PO TRANSPLANTACJI":

W związku z polityką lekową prowadzoną przez Ministerstwo Zdrowia Rzeczypospolitej Polskiej w zakresie odpłatności na leki immunosupresyjne, piszemy po raz kolejny list, który jest wołaniem o pomoc.

W Polsce żyje około 15 tysięcy osób z przeszczepionym narządem lub narządami. Można powiedzieć, że jesteśmy „garstką”, jak widać mało liczącą się. Nasze starania o zwrócenie uwagi Ministra Zdrowia idą na marne. Zaproponowano nam zamienniki leków, które są nieznane, niedostępne, o wątpliwych skutkach ubocznych.

Niektóre ośrodki transplantacyjne próbowały już wprowadzić w/w do leczenia, ale każdy organizm jest inny i wielu pacjentów nie tolerowało ich. Lekarze prowadzący musieli powrócić do leków oryginalnych, które obecnie osiągnęły ceny od kilkuset do kilku tysięcy złotych.

Pomimo przebytych transplantacji, jesteśmy ludźmi przewlekle chorymi. Leki musimy przyjmować do końca funkcjonowania narządu. Cierpimy też na wiele chorób współistniejących, takich jak: cukrzyca, nadciśnienie, choroby oczu, serca, stawów, osteoporoza, depresja. Większość z nas żyje z minimalnych rent socjalnych (około 550-600 złotych). Nie jesteśmy samodzielni, niektórzy wymagają całodobowej opieki. Żyjemy w ciągłym strachu o sytuację materialną, która może doprowadzić do naszej tragedii.

Dlaczego nie jesteśmy traktowani jak pacjenci z innych krajów europejskich, gdzie najnowocześniejsze leki immunosupresyjne są bezpłatne lub ich cena jest symboliczna? Nie wymagamy wiele. To jest nasz krzyk rozpaczy, który, mamy nadzieję, w końcu ktoś usłyszy. Ratujcie nas, póki jeszcze czas!

Zagłosuj

Czy popierasz protest rodziców dzieci po przeszczepach?

TO CIĘ ZAINTERESUJE:

źródło: Ruch na rzecz pacjentów "My przed/po transplantacji"

____

zdrowie.radiozet.pl/π

Oceń