Słuchaj
Michał Korościel, Damian Michałowski
Michał Korościel, Damian Michałowski
Marcin Sońta , Mateusz Ptaszyński
Justyna Dżbik, Kamil Nosel
Hubert Radzikowski
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Jemy... "sztuczne mięso"? Niezidentyfikowane DNA znaleziono w jednej piątej próbek

06.09.2018 17:49

Brytyjska Agencja Standardów Żywności (FSA) podała, że aż jedna na pięć badanych próbek mięsa zawiera "bliżej nieokreślone DNA", które nie pochodzi od żadnego pojedynczego zwierzęcia. Najczęściej nieprawidłowości dotyczyły mielonek, gotowych dań mięsnych, kiełbasek, curry i kebabów.

Mięso, sztuczne mięso, fake meat, DNA, afera mięsna, mięsożerni, surowe mięso, co jest w mięsie? fot. East News

"Afera mięsna" w Wielkiej Brytanii i Irlandii

Food Standards Agency, czyli rządowa agencja badająca skład żywności, zszokowała opinię publiczną wynikami badań, które wskazują, że jedna piąta mięs sprzedawanych w Wielkiej Brytanii, Walii i Irlandii Północnej zwiera domieszki mięsa niewiadomego pochodzenia.

Na 665 przebadanych próbek aż 145 miało "niezidentyfikowane DNA". W niektórych... w ogóle nie było żadnego mięsa pochodzącego od zwierząt hodowlanych. Inne miały zaś w składzie pozostałości różnych roślin lub mieszankę kilku różnych gatunków mięs. W drogiej jagnięcinie znaleziono wołowinę i mięso kozy. W jeszcze droższym mięsie strusia rozpoznano z kolei wyłącznie DNA podchodzące od krów. Konsumenci więc często byli wprowadzani w błąd płacąc wyższe stawki za produkt, którego skład był całkowicie inny niż wskazywała informacja na etykiecie.

Zdarzało się, że kontrolerzy w ogóle nie byli w stanie powiedzieć z jakim produktem spożywczym mają do czynienia. Kiedy indziej wskazywali, że badane próbki mają w składzie dodatki wołowiny, baraniny, wieprzowiny lub drobiu – choć nie było o tym żadnych informacji na etykiecie. 

Nieznane DNA w mięsie z masowej produkcji

Nieprawidłowości najczęściej dotyczyły mielonego mięsa z gotowych dań (m.in. spaghetti bolognese i curry), tradycyjnego mięsnego nadzienia (mincemeat), popularnych mielonek i pulpetów, a także kiełbasek oraz kebabów. Próbki badane przez Food Standards Agency pochodziły w sumie z 487 firm (73 sieci detalicznych i 3 hipermarketów, 50 restauracji oraz 22 zakładów produkcyjnych). Lokale gastronomiczne najczęściej serwowały niewiadomego pochodzenia mięso w burgerach, sosach do makaronów i w pulpetach (czasem jako jeden z dodatków do pizzy). Mniejsze bary najczęściej podawały klientom mięso z niezidentyfikowanym DNA w kebabach, curry i kiełbaskach. 

Na Wyspach Brytyjskich informacje te spotkały się ze sporym oburzeniem. Różne organizacje broniące dostępu do informacji publicznej zażądały od rządowej agencji ujawnienia listy wszystkich firm, które mają w ofercie mięso z DNA, którego nie da się rozpoznać. Rzecznik FSA ogłosił, że wyniki badań zostaną przekazane do kolejnych organów, które zdecydują o podjęciu kolejnych działań. Na razie uznano, że dane te "nie są reprezentatywne dla całego przemysłu spożywczego".

Zagłosuj

Czy uważasz, że mięso z niezidentyfikowanym DNA powinno być wycofane ze sprzedaży?

"Sztuczne mięso", czyli mieszanka z niezidentyfikowanym DNA

Do tej pory największe skandale dotyczące mięsa dotyczyły głównie koniny przemycanej w mielonej wołowinie, choroby wściekłych krów (BSE) oraz najwyższego w historii poziomu antybiotyków w mięsie, przed którym ostrzegała nawet Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) oraz Europejska Agencja Leków. Na alarmujący poziom pozostałości leków w mięsie – także tym oferowanym na polskim rynku – wskazywała również Najwyższa Izba Kontroli, której opublikowany w marcu 2018 roku raport spotkał się z oburzeniem m.in. Krajowej Rady Drobiarstwa (według NIK aż 80 proc. drobiu w Polsce zawiera antybiotyki).

Problemu by nie było, gdyby przepisy zabraniały sprzedaży mięsa chorych zwierząt, którym podczas hodowli podawano leki. Nie chcą się na to zgodzić hodowcy oskarżani o celowe faszerowanie m.in. drobiu antybiotykami (by przyspieszyć wzrost i szybciej utuczyć zwierzęta) – co jest dla farmerów bardzo opłacalne i ma ogromny wpływ na cenę produktu (o czym pisaliśmy m.in. w artykule: "Superbakterie stają się coraz groźniejsze przez antybiotyki w mięsie?", w którym przed nadmiarem leków w mięsie ostrzegała organizacja CIWF Polska).

Jak wyjaśnia Krajowa Izba Drobiarska "stosowanie tzw. antybiotykowych stymulatorów wzrostu jest od 2009 roku zakazane na terenie Unii Europejskiej (a w Polsce nawet od 2006 roku)". Hodowcy mają jednak prawo, by leczyć zwierzęta, które tego wymagają: 

"

Stosowanie antybiotyków pod nadzorem lekarza jest bezpieczne zarówno dla zwierząt, jak i ludzi – po zakończeniu leczenia obowiązkowe jest zachowanie obowiązkowego okresu karencji, czyli czasu jaki upływa od ostatniego podania leku do rozkładu jego składników do poziomu bezpiecznego dla zdrowia ludzkiego.

Antybiotyki w hodowli drobiu stosowane są tylko w sytuacji, kiedy zachodzi konieczność leczenia chorych ptaków. Leki podaje się wyłącznie z zalecenia i pod nadzorem lekarza weterynarii. Podawanie antybiotyku stadom bez przepisu lekarza weterynarii, w celach innych niż leczenie, jest niezgodne z prawem. W Polsce obowiązuje ustawowy zakaz profilaktycznego podawania antybiotyków zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 28 lipca 2006. "

Jak rozwiązano problem z antybiotykami w mięsie w innych krajach?

Amerykański McDonald's po fali protestów konsumentów (i sporym spadku wyników sprzedaży) zdecydował, że w restauracjach na terenie Stanów Zjednoczonych w ogóle nie będzie się używać mięsa drobiowego pochodzącego od zwierząt leczonych farmakologicznie.

W krajach skandynawskich uznano zaś, że nie ma sensu w ogóle dopuszczać do sprzedaży mięsa zwierząt, które jeszcze na etapie hodowli były na tyle chore, że trzeba było im podawać leki. Zamiast farmaceutyków podaje się im do pasz naturalne ekstrakty roślinne, zioła i olejki eteryczne – świadomi klienci już dawno wymogli od producentów stosowanie ekologicznych zasad produkcji mięsa, dzięki czemu oferowane przez nich produkty są organiczne i nie mają żadnych chemicznych pozostałości.

Z rozpoznaniem składu masowo produkowanego mięsa problem mają nawet eksperci

Niestety teraz do długiej listy zarzutów do produkowanego na masową skalę mięsa można dodać... niezidentyfikowane DNA. Nawet fachowcy mają problem z rozpoznaniem, co jest w składzie produkowanych masowo mielonek. Czasem da się ustalić, że jest to białko roślinne, innym razem mięso kilku gatunków zwierząt – niestety zdarza się, że nawet doświadczeni specjaliści nie wiedzą, jak zaklasyfikować to, co znaleziono w czymś, co powinno być mięsem, choć... wcale nim nie jest – tak, jak to miało miejsce na brytyjskim rynku.

Wiele wskazuje więc na to, że konsumentom coraz częściej oferuje się trudne do nazwania "zamienniki mięsa" lub po prostu "sztuczne mięso". Wkrótce przekonamy się, czy stanie się ono równie kontrowersyjne jak... GMO i modyfikowane genetycznie warzywa i owoce. 

TO CIĘ ZAINTERESUJE:

źródło: BBC/The Telegraph

________

zdrowie.radiozet.pl/π

Oceń