Z pracy do szkoły. Odrabianie lekcji z dzieckiem to trauma wielu rodziców

30.09.2019
Aktualizacja: 30.09.2019 15:44
Z pracy do szkoły. Odrabianie lekcji z dzieckiem to trauma wielu rodziców

Wracają z pracy i pierwsze, co robią, to siadają z dzieckiem do lekcji. Większość rodziców, mających dzieci w szkole podstawowej zmagają się z problemem - odrabiania prac domowych. Niestety, na ogół jest jej na tyle dużo i jest na tyle trudna, że dziecko nie jest w stanie wykonać jej samodzielnie. "Dziś po pracy muszę przygotować się z dzieckiem do klasówki z biologii", mówi Iza, mama 10-letniego Kacpra. Czy jest to problem źle funkcjonującego systemu, nauczycieli, a może samych rodziców?

Odrabianie lekcji z dzieckiem: czy rodzice powinni?

W tym temacie są trzy strony: rodzice, system oświaty i nauczyciele. Rodzice mówią: "Dlaczego mam odrabiać z dzieckiem lekcje? Tego jest za dużo, mamy dosyć!". Nauczyciele na zarzuty odpowiadają: "Musimy przerobić cały program, na lekcji nie jesteśmy w stanie zrobić wszystkiego". Kurczowo trzymają się podstawy programowej, w końcu mają trzy lata do opanowania materiału narzuconego przez ministerstwo. Jest też sporo biurokracji.

Pozostaje jeszcze system, który od lat źle funkcjonuje, ale większych przemian nie widać. Pojedyncze szkoły próbują wprowadzić jakieś zmiany, ale do pozytywnej rewolucji jeszcze nam daleko. Trzy lata temu obiegła nas entuzjastyczna informacja, że jest pierwsza publiczna szkoła podstawowa w Warszawie, która zrezygnowała z prac domowych.

Wioletta Krzyżanowska, dyrektorka SP nr 323 w Warszawie przyznaje, że pomysł na brak prac domowych zrodził się z informacji zwrotnych rodziców. Jeden z nich polecił dyrekcji konferencję fundacji Budząca się Szkoła. Jej eksperci inspirują, dzielą się badaniami i własnymi doświadczeniami, ale zmiana ma być oddolna, wypracowana w każdej placówce na własną rękę. To wydarzenie zapoczątkowało zmianę, Wioletta Krzyżanowska wróciła nakręcona i zaprosiła na rozmowę do swojego gabinetu kilkoro nauczycieli, żeby zrobić burzę mózgu. Mnóstwo energii włożyli w to, aby opracować metodę, która pozwoli na zmniejszenie do minimum zadań domowych. Wyszli od pytania: co my powinniśmy zmienić w naszej szkole, aby uczeń jak najwięcej wyniósł z lekcji?

Szkoła po przeprowadzeniu pilotażu wśród rodziców i dzieci zdecydowała, że zrezygnuje z prac domowych. Część obawiała się, że wyniki ich dzieci drastycznie się obniżą, że nie przerobią obowiązkowego programy oraz że nie poradzą sobie na dalszych etapach nauki. "To doświadczenie jasno mi pokazało, że każda reforma wymaga długiego okresu przygotowań" - przyznała Wioletta Krzyżanowska w rozmowie z Aleksandrą Szyłło.

Po autorefleksji nauczycieli szkoła z pracami domowymi wprowadziła kompromis. Nauczyciele dają zadania kreatywne, projektowe, nigdy też nie stawiają jedynek za brak pracy domowej. Uczeń ma prawo przełożyć termin oddania pracy, ale musi ustalić to z nauczycielem. Jeśli dane dziecko nigdy nie donosi pracy, nauczyciele rozmawiają o tym z nim i rodzicami. "To może być sygnał o poważnym problemie, np.: w rodzinie" - przyznają.

To na razie jedna z niewielu szkół, która w ogóle zastanowiła się nad tym, czy prace domowe są potrzebne.

Fiński system nauczania w Polsce 

Nauczanie wymaga indywidualnego podejścia do dziecka. Wiedzą o tym twórcy szkoły fińskiej Navigo we Wrocławiu. To pierwsza autorska szkoła, inspirowana fińskim modelem nauczania. Finlandia jest krajem, z którego warto brać przykład - od lat zajmuje miejsce w ścisłej czołówce rankingów edukacyjnych na świecie, a tamtejsi uczniowie osiągają jedne z najlepszych wyników w międzynarodowych badaniach edukacyjnych PISA.

Finowie osiągnęli sukces poprzez: rozwijanie samodzielności dzieci, kontakt z przyrodą, minimalizm w projektowaniu edukacji i zaufanie jako kluczową część systemu oświaty. Dzieci w szkole fińskiej we Wrocławiu mają pełną dowolność. Wybierają książki lub komiksy, które mamy na półkach, lub przynoszą własne książki.

W ograniczeniu lub przekształceniu prac domowych nie chodzi o zwolnienie dziecka z uczenia się. Chodzi bardziej o znalezienie sposobu, który nie zniechęci do zdobywania wiedzy. Uczenie się czegoś nowego, powoduje znaczący wzrost dopaminy, hormonu przyjemności. Przymus nie działa w tym obszarze motywująco. Robienie czegoś sztampowego, dodatkowo z nakazu zbija frajdę z nauki.

Typowych lekcji wczesnoszkolnych w ławkach w polskich szkołach jest średnio sześć. Kolejne wypełniają zajęcia dodatkowe. To oczywiście nie wszystko, jeszcze są sprawdziany, prace domowe i wkuwanie na pamięć. Jak po tym czasie, dzieci mają mieć jeszcze energię i świeżość umysłu do odrabiania zadań domowych?

O tym, czy rodzice pomagają lub pomagali w odrabianiu prac domowych, spytałam koleżanki redakcyjne, które mają dzieci w różnym wieku. "Na początku, w klasach 1-3 pomagała, ale niedużo synowi. Nigdy nie pisałam za niego opowiadań, podpowiadałam jedynie, co jest ważne. Przepytywałam, gdy było trzeba. Najważniejsze było jednak to, że od początku wprowadziłam zasada, która brzmiała - synu, jak przychodzisz ze szkoły, od razu odrób pracę domową, póki twój umysł jest jeszcze świeży. To nauczyło go systematyczności, planowania i szybkości działania. Nigdy nie siedział po nocach". Chłopak wyrósł na inteligentnego licealistę, który nie ma żadnych trudności ze szkołą.

"Staram się nie wtrącać do prac domowych córki, ale jak przyjdzie po pomoc, to siadam z nią. Wspólne odrabianie prawie zawsze kończy się awanturą" - opowiadała Olka, mama trzech córek.
Nie które moje rozmówczyni nie kryły, że chcą zawalczyć z system i odrabianiem pracy domowych w domu. Mimo że ich dzieci chodzą jeszcze do przedszkola, już dzisiaj szukają szkół, które oferują program podobny do fińskiego.

Po co chodzą do tej szkoły, skoro ja mam wszystko tłumaczyć wieczorem? Czemu to służy? Dzieci powinny wynosić więcej z lekcji. Powinny, tylko, jak to zrobić, żeby tak było? To pytania do każdego z nas - rodzica, nauczyciela, dyrektora szkoły, twórców systemu. Każdy z nas ma najwidoczniej do odrobienia jakąś pracę domową.

Źródło: Gazeta Wyborcza, Psychologia dla rodziców. Wysokie Obcasy

Przeczytaj: Szkoła dla dziecka z zespołem Aspergera: specjalna, integracyjna, ogólnodostępna?