Zamknij

Wszawica to aktualny problem. Lekarka apeluje: przeglądajmy dzieciom włosy

Alicja Bartosiak
20.09.2022
Aktualizacja: 20.09.2022 13:10
Wszawica to aktualny problem wśród dzieci. Lekarka ostrzega
fot. Shutterstock

Wszawica nie zniknęła ze szkół i przedszkoli. Według specjalistów problem ten może być nawet bardziej powszechny niż 20 lat temu. Lekarka tłumaczy,  dlaczego regularne sprawdzanie włosów dziecka powinno stać się naszym nawykiem.

Wszawica to infekcja pasożytnicza, która pojawia się w dużych skupiskach ludzi. Najłatwiej rozprzestrzenia się wśród małych dzieci, które nie potrafią zachować dystansu społecznego, często wymieniają się spinkami i gumkami do włosów. Niestety, wszawica wiąże się z pewnego rodzaju stereotypami i wstydem. Często sądzimy, że pojawia się u osób, które zbyt rzadko się myją. Warto wiedzieć, że choroba może wystąpić w każdym środowisku, nie ma znaczenia status społeczny czy dbanie o higienę. Jak wyjaśnia dr n. med. Jolanta Popielska, która pracuje w Klinice Chorób Zakaźnych Wieku Dziecięcego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, wszawica nie jest też problemem z odległej przeszłości, bo cały czas występuje i rozwija się w szkołach czy na koloniach. Dodaje, że  problem wszawicy jest obecnie nawet większy, niż 20 lat temu. Dlatego rodzice powinni przeglądać regularnie włosy dzieci, żeby jak najszybciej zdiagnozować ewentualny problem.

–  Kiedyś, co ja pamiętam z dzieciństwa, przed wejściem do klasy stała pani nauczycielka i przeglądała skórę głowy każdego dziecka. Sprawdzała, czy przez przypadek nie ma tam wszy. Teraz, od wielu lat już tego nie robimy. Myślę jednak, że problem występuje, chociaż nie ma żadnych badań klinicznych obrazujących realną skalę problemu. Temat jest do tego wstydliwy, więc ludzie się nie chwalą. Zakaźność jest jednak na tyle duża, że problem występuje. Trafiają się w mojej pracy zawodowej pojedyncze przypadki, ale też często słyszę od znajomych, że dziecko złapało wszy na koloniach, czy jakimś innym wyjeździe – tłumaczy dr Popielska.

Co warto wiedzieć o wszawicy? Najważniejsze informacje

Choć wszawica to choroba znana od lat, nadal wierzymy w niektóre mity na jej temat. Warto pamiętać, że ludzie nie zarażają się wszawicą od zwierząt futerkowych. Wszy u zwierząt to zupełnie inny gatunek, który nie jest w stanie przeżyć na skórze  człowieka, ponieważ nie trawi ludzkiej krwi.

– One się u nas nie osiedlają. Wesz głowowa jest ludzkim patogenem. Jeżeli jest jedna chora osoba i dojdzie do bezpośredniego kontaktu jej włosów z włosami drugiej osoby, to dochodzi do zarażenia. Wszy nie skaczą, nie fruwają, więc musi być kontakt bezpośredni albo pośredni np. przez grzebień czy ręcznik. To często zdarza się na koloniach – podkreśla dr Popielska
Wszawica u dziecka nie wymaga hospitalizacji. Wystarczy leczenie w domowych warunkach.

Cykl życiowy wszy trwa ok. 3 tygodni — od momentu, gdy samica złoży jaja do wyklucia się dorosłego osobnika. Dorosła samica bytuje na skórze i żywi się ludzką krwią. Samica składa jaja przy samej skórze. Przylepiają się one do włosa i nazywamy je gnidami. Potem, wraz ze wzrostem włosa, gnidy odsuwają się od skóry. Dzięki temu jesteśmy w stanie określić, ile trwa choroba.

– Dorosła wesz żyje ok. 30 dni, ale składa od 150 do 300 jaj w ciągu swojego życia. Oczywiście, grupa ryzyka związana jest z zaniedbaniami higienicznymi. Jest to jednak choroba, która może dotknąć także osoby z bardzo dobrych domów, gdzie dba się bardzo o higienę, ale np. rodzice nie oglądają często skóry głowy dziecka. Częściej łapią to dziewczynki, bo mają częściej długiej włosy, co sprzyja rozwojowi wszawicy – dodaje dr Popielska.

Profilaktyka wszawicy: o czym pamiętać?

Ekspertka podkreśla, że najskuteczniejsza profilaktyka polega po prostu na regularnym oglądaniu skóry dziecka. Zwłaszcza gdy mówi ono nam o swędzeniu czy pieczeniu głowy. Sprawdzanie należy rozpocząć bezpośrednio za uszami. Tam jest najlepsze środowisko rozwojowe dla wszy.

–  Kiedyś obcinano na bardzo krótko włosy, ale teraz tego nie zalecamy. Można kupić specjalne grzebienie w aptekach, które wyczesują przede wszystkim gnidy. Wesz można złapać i zabić, a gnidy stanowią źródło wylęgania się kolejnych wszy. Są też różne preparaty — w postaci m.in. szamponów. W niektórych przypadkach stosuje się leczenie doustne, ale głównie w przypadku zaawansowanej choroby i wcześniejszych niepowodzeń w jej leczeniu. To nie jest choroba zagrażająca mocno dziecku. Świąd, będący skutkiem ugryzień, powoduje, że dzieci się drapią, są niespokojne i może dochodzić do nadkażeń bakteryjnych skóry –  wyjaśnia dr Popielska.

Źródło: PAP/ Tomasz Więcławski