Zamknij

W trakcie pandemii inaczej karmimy najmłodszych. Co się zmieniło?

18.11.2021 13:48
Podczas pandemii kobiety częściej karmiły piersią. Nowe badania
fot. Shutterstock

Pandemia koronawirusa zmieniła nawyki żywieniowe dorosłych i dzieci. Coraz więcej kobiet, które miały taką możliwość, karmiły dzieci piersią. Ze względu na utrudniony dostęp do lekarzy, rodzice musieli samodzielnie podejmować decyzje związane z rozszerzaniem diety maluchów. Jak sobie z tym radzili?

Mleko matki to najlepsze pożywienie dla noworodka i  źródło wielu przeciwciał, które budują odporność dziecka. Rzadko istnieją przeciwwskazania do karmienia piersią. Jeśli chodzi o karmienie w trakcie pandemii, liczne badania potwierdzają, że mleko matki nie jest dla dziecka źródłem zakażenia wirusem SARS-CoV-2, a  wręcz pomaga budować maluchowi barierę ochronną przed wirusem. Matka zakażona wirusem powinna zatem kontynuować karmienie, zachowując środki ostrożności. Najnowsze badania dowodzą, że podczas pandemii kobiety chętniej wybierały karmienie piersią.

87 proc. rodziców stwierdziło, że pandemia nie miała wpływu na sposób karmienia ich dziecka. Osoby, które wprowadziły jakieś zmiany, głównie wymieniały częstsze podawanie domowych posiłków oraz częstsze karmienie piersią – to wyniki badań Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Pandemia zmieniła sposób karmienia najmłodszych

Jak pandemia wpłynęła na odżywianie najmłodszych? Postanowili to sprawdzić Eksperci z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego przy wsparciu Fundacji Nutricia. Internetowe badanie wykazało, że kobiety chętniej karmiły piersią (zadeklarowało to 26 procent badanych). Rodzice częściej przygotowywali dla dzieci domowe posiłki. Zmienił się również sposób rozszerzania diety niemowląt.

Wśród zmian, jakie wprowadzili badani, wymieniano także  uwzględnianie produktów bio czy ekologiczne w menu malucha. Co czwarta osoba chętniej niż przed pandemią podawała gotowe posiłki przeznaczone dla niemowląt i dzieci. Aż 30 procent rodziców zwróciło uwagę na to, że pandemia negatywnie wpłynęła na dostęp do świeżych produktów, z których można przygotować zdrowy, zbilansowany posiłek.

Większość badanych rodziców (75 procent) ocenia swoją wiedzę dotyczącą żywienia dziecka w pierwszym roku życia jako bardzo dobrą lub wystarczającą. Zdecydowana większość opiekunów (82 proc.) uważa także, że ich dziecko odżywia się prawidłowo i w odpowiednim czasie nabiera kolejnych umiejętności (takich jak akceptacja nowych smaków).

Popełniamy błędy w rozszerzaniu diety: małe dzieci spożywają krowie mleko i soki

Niestety mimo optymistycznych deklaracji, raport pokazuje, że rodzice popełniają błędy w rozszerzaniu diety niemowląt. Nie pomaga pandemia, która utrudnia kontakt ze specjalistami.

Eksperci WUM zwracają uwagę, że do najpopularniejszych błędów w rozszerzaniu diety maluchów należy podawanie im tych samych posiłków, jakie je reszta rodziny (przyznaje się do tego aż 61 proc. badanych). Wskazują, że posiłki spożywane przez dorosłych mogą dostarczać zbyt dużej ilości soli i cukru, oraz zbędnych dodatków do żywności, które nie powinny się znaleźć w diecie najmłodszych.

– Niekorzystne dla zdrowia dzieci jest również wprowadzanie mleka krowiego jako napoju przed pierwszymi urodzinami, mleko krowie znajduje się w diecie 23 procent badanych niemowląt. W pierwszych miesiącach życia podstawą diety niemowlęcia jest mleko mamy, które jest złotym standardem w żywieniu niemowląt lub dobrane po konsultacji z lekarzem pediatrą mleko modyfikowane, gdy mama nie może karmić piersią – podkreślają eksperci.

Przypominają, że dziecko w pierwszym roku życia powinno pić wyłącznie mleko matki lub wodę.

– Pragnienia niemowlęcia nie powinno się również gasić sokami owocowymi, o czym zapomina co czwarty rodzic. Mleko krowie, kozie, owcze czy coraz popularniejsze napoje roślinne, często nazywane mlekami roślinnymi, nie powinny być głównym napojem niemowlęcia, nigdy nie zastąpią również mleka matki, ani mleka modyfikowanego – zaznaczają eksperci WUM.

Utrudniony dostęp do lekarza to duży problem dla rodziców

Z badania wynika, że utrudniony dostęp do lekarza (zarówno pediatry, jak i innego specjalisty) to największy problem dotyczący żywienia w czasie pandemii (twierdzi tak 45 procent rodziców). W przypadku trudności z żywieniem bądź rozszerzaniem diety dziecka, jak np. nieakceptowaniem nowych smaków i dań czy odmową jedzenia, rodzice zadeklarowali, że w pierwszej kolejności skierowaliby się po radę do lekarza POZ, zarówno osobiście, jak i podczas teleporady (40 proc.) lub wizyty prywatnej (19 proc.). Blisko co szósty opiekun zwróciłby się w tej sprawie do bardziej doświadczonych rodziców, przyjaciół czy bliskich z rodziny lub szukałby wsparcia w sieci.

– W przypadku pojedynczych pytań o wprowadzanie nowych produktów do diety niemowlęcia, które jest doskonale znane lekarzowi, a jego rozwój i przyrosty masy i długości ciała nie budzą wątpliwości.  Konsultacja telefoniczna bądź mailowa może być w pełni wystarczająca, aby rozwiać wątpliwości rodzica. To dobry sposób, aby w krótkim czasie zasięgnąć opinii specjalisty, np. lekarza czy położnej – wskazuje ekspert Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego dr hab. n. med. Andrea Horvath.

Jak dodaje, należy jednak pamiętać, aby nie zwlekać z tradycyjną stacjonarną, wizytą lekarską, jeśli u niemowlęcia pojawią się jakiekolwiek niepokojące objawy, np. te ze strony układu pokarmowego (biegunka, zaparcie, wymioty, uporczywe, nasilające się kolki).

– Uwagę rodzica powinny zwrócić także trudności z przybieraniem dziecka na masie ciała, trudności w karmieniu czy objawy sugerujące alergię na pokarmy – np. krew w stolcu czy zmiany skórne, wymioty. W każdej z tych sytuacji, zwłaszcza w okresie pandemii, lekarz powinien namawiać rodziców/opiekunów dziecka na konsultację w gabinecie, aby jak najbardziej obiektywnie i rzetelnie o cenić stan niemowlęcia – komentuje Horvath.

Źródło: PAP/Badanie "Żywienie niemowlęcia w dobie pandemii COVID-19" przeprowadzone w maju 2021 r. wśród 1940 rodziców dzieci w wieku od 4. do 12. miesięcy