To prawdziwe piekło – nie szczepiła syna, a teraz walczy o jego życie

Monika Karbarczyk
10.09.2018 14:07
Rodzice chłopca chorego na krztusiec
fot. Facebook

To kolejny głos w dyskusji: szczepić czy nie szczepić dzieci. Tym razem to historia 18-miesięcznego chłopca, Brody'ego, który zachorował na krztusiec. Jego rodzice postanowili go nie szczepić, gdy skończył 6 miesięcy.

Ten mały chłopiec miał trudności z oddychaniem, dokuczał mu ciągły kaszel, który trwał ponad minutę i pojawiał się wiele razy na godzinę. Jego kolor skóry zmieniał się na niebieski przy każdym ataku kaszlu. Ten stan trwał przez wiele dni.

Jego mama, Jessica Leigh Boren, opublikowała na FB post, do którego wstawiła zdjęcia chłopca oraz filmy, na których widać, jak cierpi. To wszystko opatrzyła dość długim opisem:

„To jest Krztusiec.
To jest Brody. 18-miesięczny chłopiec. Nasze trzecie dziecko. Nasz pierwszy syn.
To jest matka, która widzi »anty-szczepionkową« dyskusję w mediach społecznościowych i jest przerażona. Nie jest pewna, czy podawać dziecku szczepionki, czy nie (nawet starszym córkom). Jest przerażona i nie wie, czy »pompować swoje dziecko trucizną«. Martwi się, że krzywdzi swoje dziecko, więc przestaje szczepić po 6 miesiącach”.

Zobacz także: Dlaczego ludzie boją się szczepień? Światowej sławy ekspert o antyszczepionkowcach [WYWIAD]

Mama Brody'ego pisze, że jej synek źle się poczuł, było z nim coraz gorzej, więc zawiozła do go na oddział ratunkowy, ale tam odesłano ją z diagnozą „infekcja wirusowa”. I tak dwa razy. Jednak instynkt matki był silniejszy, czuła, że coś jest nie tak, więc ubłagała lekarzy, by zrobili mu testy w kierunku krztuśca. Okazało się, że miała rację. Chłopiec został przyjęty do szpitala.

W swoim poście napisała:

„To jest strach.
To nasz syn, u którego zdiagnozowano śmiertelną chorobę, której całkowicie można było zapobiec. To jest mój chłopczyk umieszczony w pokoju szpitalnym, którym opiekują się pielęgniarki i lekarze ubrani w fartuchy i maski. [...] 
To moje dziecko podłączone do aparatur, niezdolne do poruszania się”.

Swój strach o syna, o resztę rodziny (wszyscy domownicy muszą przejść kurację antybiotykową) nazwała prawdziwym piekłem. Ale nie wini nikogo za tę sytuację. W poście napisała:

„To nie jest walka ze społecznością antyszczepionkową. To nie są oskarżania ani osądzanie kogokolwiek. Decyzje, które podjęłam, były MOIMI decyzjami. Oparte były one wyłącznie na moim braku wiedzy i strachu. Chcę tylko pokazać, jakie są ich konsekwencje”.

Zobacz także: Ile razy odmówiono obowiązkowych szczepień w Polsce? Niepokojące dane

Na końcu wiadomości Jessica  napisała:

„To jest nasza historia. Mamy nadzieję, że to nasze straszne doświadczenie może pomóc innym rodzinom. [...] Dlatego NALEŻY szczepić i chronić swoje dzieci”.

Takich historii jest bardzo wiele. Wiemy, że tych zdeklarowanych przeciwników szczepionek nie przekonamy, ale może ta historia wpłynie na decyzję osób takich jak Jessica, które mają wątpliwości, czy szczepić swoje dzieci, czy nie.

TO CIĘ MOŻE ZAINTERESOWAĆ:

Źródło: Facebook
----------------------------
zdrowie.radiozet.pl