Zamknij

Szkoły to "wylęgarnie zarazy". Ekspertka apeluje o szczepienie dzieci

05.11.2021 12:02
Szkoła a pandemia
fot. Grzegorz Bukala/REPORTER/ East News

Coraz więcej szkół przechodzi na nauczanie hybrydowe lub zdalne. Rośnie też liczba zakażeń wśród dzieci i nauczycieli. Immunolog prof. Sylwia Kołtan wyjaśnia, dlaczego tak się dzieje i jak można temu w przyszłości zapobiec.

Obecnie szkoły są "wylęgarnią zarazy" i prawda jest taka, że teraz to często dorośli zarażają się od dzieci – powiedziała w rozmowie z PAP prof. Sylwia Kołtan, krajowa konsultantka w dziedzinie immunologii klinicznej. Zdaniem ekspertki jest kilka przyczyn tego zjawiska.

– Po pierwsze, dzieci, zwłaszcza te młodsze, to populacja niezaszczepiona, a wersja Delta koronawirusa jest bardziej zakaźna i wydaje się "bardziej zjadliwa" dla nich, niż poprzednie warianty tego koronawirusa – tłumaczy prof. Kołtan i dodaje: – Jest jeszcze kwestia zachowań społecznych: dzieci gromadzą się w jednym miejscu, przebywają blisko siebie, więc ilość czynnika zakażającego – wirusów zawieszonych w powietrzu – jest na tyle duża, że łatwo dochodzi do infekcji. Zdaję sobie sprawę, że dzieciom trudno wytłumaczyć, zwłaszcza maluchom, żeby zachowywały dystans czy nieustannie nosiły maseczki. Dlatego też szkoły są obecnie "wylęgarnią zarazy" i prawda jest taka, że teraz to często dorośli zakażają się od dzieci.

Szczepienia dla dzieci w wieku 5-11 lat są niezwykle istotne

Ekspertka dodała, że z badań amerykańskich wynika, że w grupie dzieci, na szczęście, nadal nie ma wielu zgonów, natomiast jest dużo stanów średniociężkich, które wymagają leczenia szpitalnego. To dlatego amerykańska FDA pod koniec października zezwoliła na podawanie szczepionki Pfizera/BioNTechu dzieciom w wieku 5-11 lat. Polski resort zdrowia zapowiada, w naszym kraju szczepienia w tej grupie wiekowej będą najprawdopodobniej  możliwe od połowy grudnia, gdy decyzję w tej sprawie wyda Europejska Agencja ds. Leków (EMA).

– Ja także mam nadzieję, że EMA szybko zaakceptuje szczepienie najmłodszych, co się od razu przełoży na Polskę, przynajmniej do tej pory tak było – powiedziała prof. Kołtan i dodała: – Szczepienia dla dzieci są niezwykle istotne, bo COVID-19 dla nich to nie tak łagodna infekcja, jak się początkowo wydawało. Dodatkowo dzieci są rezerwuarem wirusa, niekiedy "cichym", przez to przyczyniają się do szerzenia zakażenia.

To też pozwoli realizować naukę w trybie stacjonarnym. Obecnie, jak pokazują statystyki, rośnie liczba placówek, które są zamykane bądź pracują w trybie hybrydowym. Przyczyną są rosnące zachorowania na COVID-19 zarówno wśród dzieci, jak i nauczycieli.

Jak przekonać rodziców do szczepienia dzieci?

Niestety, co podkreśla, prof. Kołtan dostęp do szczepionek to jedno, zgoda rodziców na takie szczepienie to drugie.

– Nie wszystkich rodziców udało nam się namówić na szczepienia, nie wszyscy też stosują się do zaleceń, mających zmniejszyć ryzyko szerzenia się zakażeń w ogóle, w tym SARS-CoV-2 w szczególności – uważa prof. Kołtan i dodaje: – Choć muszę się pochwalić, że mnie się to przekonywanie dość często udaje. Byli dziś u mnie rodzice z dwójką dzieci, w takim wieku, że już mogą przyjąć szczepienie. Matka z ojcem przechorowali COVID-19 w sierpniu. Namówiłam ich, żeby zaszczepili się całą rodziną, bo przecież nie chcą narażać siebie, ani dzieciaków, na taką wątpliwą atrakcję, do jakich należy ta choroba.

Zdaniem ekspertki z rodzicami, pacjentami trzeba rozmawiać konkretnie i rzeczowo. Większość z nich po prostu boi się. Jedni nie chcą się szczepić ze strachu, bo przeczytali w sieci jakieś niesamowite, niesprawdzone historie. Inni decydują się na szczepienie ze strachu przed rosnącą liczbą zakażeń i zgonów.

– No cóż, niezależnie od motywacji, najważniejszy jest efekt. Po raz kolejny więc pozwolę sobie zaapelować: Szanowni Państwo, szczepcie się, szczepcie swoje dzieci. Póki nie jest za późno – zakończyła rozmowę prof. Sylwia Kołtan.

Źródło: PAP Mira Suchodolska