Zamknij

Rozmawiasz z dzieckiem o wojnie w Ukrainie? Zadaj mu to jedno ważne pytanie

10.03.2022
Aktualizacja: 10.03.2022 13:49
Rozmowa z dzieckiem o wojnie
fot. Shutterstock

"Chciałam być uważna na potrzeby mojego dziecka, tymczasem mało brakowało, a kompletnie zawaliłabym sprawę" – napisała do naszej redakcji mama siedmioletniej dziewczynki, z którą ostatnio rozmawiała o wojnie. Przed swoim błędem przestrzega rodziców.

Rozmowa z dzieckiem na temat wojny i polityki może być bardzo trudna. Jak to zrobić, by wytłumaczyć wszystko, a jednocześnie nie przestraszyć? Jak dostosować przekaz do wieku i potrzeb dziecka? Jak sprawdzić, czy przekazane informacje na pewno zostały dobrze zrozumiane? O nieporozumienie bardzo łatwo, świadczy o tym list naszej Czytelniczki. Jego treść publikujemy poniżej.

"Droga Redakcjo,
jestem po rozmowie o wojnie z siedmioletnią córką. Temat poruszyłam dość szybko, bo już 26 lutego woziłyśmy razem rzeczy dla uchodźców. Wspomniałam, że na Ukrainie jest wojna, że część osób przyjeżdża do Polski, żeby ją przeczekać i dlatego zbieramy potrzebne rzeczy. Kierując się radami ekspertów (raczej pół kroku za dzieckiem z wyjaśnieniami niż przed), zostawiłam temat otwarty, na zasadzie: "jak będą jakieś pytania, to będę na nie na bieżąco odpowiadać". Chciałam być uważna na potrzeby dziecka, tymczasem mało brakowało, a kompletnie zawaliłabym sprawę.

Kilka dni później przeczytałam, że po rozmowie o wojnie trzeba zadać dziecku jedno bardzo ważne pytanie: "Czy masz jakieś pytania?". Wtedy coś mnie tknęło. Jeszcze tego samego dnia zagaiłam: "Słuchaj, bo ja tak tylko napomknęłam o tej wojnie, ale może ty masz jakieś pytania?". Odpowiedź: "O nie, ja już wszystko słyszałam w szkole i to jest straszne". Upewniłam się jeszcze kilka razy, czy chce coś wyjaśnić, ale rozmowa szybko zeszła na inny tor.

Jednak wieczorem córka przyszła i przyznała: "Mama, tak naprawdę to ja mam mnóstwo pytań". Najbardziej zależało jej na tym, żeby ustalić, kto jest dobry, a kto zły w tej historii, bo wszystko jej się pomieszało. Usłyszała od koleżanki z klasy, że będą u niej nocować ludzie z Ukrainy. Była przekonana, że to "ci źli" (jak w bajkach zło przegrywa, dobro wygrywa, a skoro musieli uciekać ze swojego kraju, to są... źli). Wszystko jej wyjaśniłam. Do 22.00 siedziałyśmy nad mapą. Po kolei pokazywała kolejne kraje i pytała: "A tu jest problem? A tutaj?". Po tej rozmowie bardzo jej ulżyło."

[Nazwisko do wiadomości redakcji]

Komentarz psychologa

Anna Grabowska, psycholog w Mind Health Centrum Zdrowia Psychicznego:

Forma przekazania informacji powinna być dostosowana do wieku rozwojowego dziecka, ponieważ jego sposób postrzegania świata znacząco różni się od tego, jak widzą go osoby dorosłe (świadczy o tym list naszej Czytelniczki). Istotne jest, aby tłumaczyć dziecku w sposób zrozumiały, skąd biorą się nasze emocje i zachowanie tu i teraz. To bardzo ważne, zwłaszcza jeśli my sami obecne wydarzenia emocjonalnie przeżywamy. W sytuacji, gdy w domu jest dużo lęku i niepokoju, a dziecko nie wie, z czego one wynikają, w wewnętrznym świecie jego przeżyć dochodzi do zachwiania poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji. Co więcej, dziecko może również czuć się odpowiedzialne za nasz nastrój, co wtórnie prowadzi do problemów z komunikacją i nawiązaniem bezpiecznej relacji z opiekunem. Informacje, które przekazujemy dzieciom, powinny być proste i pozbawione niepotrzebnego „bagażu emocjonalnego”. Nie powinniśmy natomiast przekazywać dzieciom wszystkich informacji. Musimy to robić w sposób przemyślany, wyselekcjonowany i bezpieczny, aby dodatkowo ich nie traumatyzować. W tej chwili nikt z nas nie wie, jak sytuacja się zakończy, więc na pewno nie powinniśmy przekazywać pesymistycznej wizji przyszłości.