Pandemia to trauma dla wcześniaków. Rodzice apelują do Ministra Zdrowia #stopseparacji

07.10.2020
Aktualizacja: 07.10.2020 18:55
Pandemia: akcja
fot. Shutterstock

Hospitalizowane noworodki w naszym kraju oraz ich rodzice znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji. Wyobraźmy sobie mamę Stasia, która w ciągu 12 tygodni miała go na rękach dwa razy. Takich sytuacji jest znacznie więcej. Jak pandemia i radykalne odcięcia od rodziców, może wpłynąć na całe jego świat? Odpowiada psycholog. 

Świat stał się niesprawiedliwy również dla dzieci, urodzonych w roku naznaczonym pandemią. Lockdown oznacza odcięcie od tego, co naturalne i żywe, również w miejscu, gdzie życia raczej nigdy nie brakowało, czyli na porodówce.

Poznaję historie mam, które nie tylko nie mogły rodzić w obecności męża, ale również nie mogły przytulić i być przy swoim dziecku w jego pierwszych dniach życia. Sytuacja odcięcia się przedłuża. W wielu placówkach tygodniami, czy wręcz miesiącami, rodzic nie ma możliwości zajmowania się swoim dzieckiem.

Mama Stasia w ciągu 12 tygodni miała go na rękach dwa razy. „Koniec lipca i prawie cały sierpień widziałam go tylko przez okno bo miałam szczęście, że inkubator stał pod oknem” – podkreśla.

W tej sytuacji mógł być każdy z nas. Jak rozumieć to, że rodzic nie może dostać się do dziecka, gdy na zewnątrz świat funkcjonuje? Poza szpitalami obostrzenia się rozluźniły. Co raz więcej osób nie stosuje dystansu oraz środków bezpieczeństwa. Centra handlowe pękają w szwach, restauracje, bary, sklepy spożywcze są pełne ludzi. I nie chodzi tu o nierozsądek, instynkt, który czasami szaleńczo podpowiada, aby dla dziecko zrobić "wszystko". Chodzi tu o to, by nie pogłębiać dziecięcej traumy

– Świat oszalał. Całym sercem wspieramy akcje #stopseparacji i mam nadzieję, że z Waszą pomocą mocno ją nagłośnimy – czytamy w poście położnej, która prowadzi profil na Facebooku „Zaufaj Położnej - Centrum Zdrowia i Aktywności Ciężarnych i Mam”.

Dzisiaj rodzice mówią: „Dość!”. W obronie noworodków przebywających w szpitalach w Polsce powstała petycja adresowana do Ministra Zdrowia. Piszą w nim: ‘Nie wolno rozdzielać dzieci od rodzica/opiekuna!” i jest to dla nich ostatnia deska ratunku.

Separacja od rodziców jest traumą dla dziecka

Niemowlę pozbawione bliskości, przeżywa jedną z największych traum swojego życia, która będzie miała wpływ na jego dalszy rozwój. W pierwszych dniach dziecko jest całkowicie zależne od otoczenia, żyje w świecie skrajnego dyskomfortu, a nawet przerażenia. Nieustannie oscyluje między poczuciem integracji i rozpadu, czasami obawiając się o przetrwanie.

Ogromnie potrzebuje czułego objęcia matki, ukojenia dźwiękiem głosu, łagodnym spojrzeniem, spokojem ducha. W takich warunkach czuje się kochane. W obecnych – pandemicznych może wyczuwać nienaturalne odcięcie, a nawet odrzucenie. Jeżeli nieobecność trwa zbyt długo albo dziecko narażone jest na frustrację i ból, takie doświadczenie braku przekształca się w bardzo silne poczucie obecności w świecie zła.

Matka oferuje swojemu dziecku nie tylko swoją zdolność karmienia i miłości, ale udostępnia siebie jako istotę myślącą, dojrzałą, swoje stany psychiczne i emocjonalne.

W obecnych warunkach ogromny stres przeżywają całe rodziny. Rodzice czują się bezsilni, bezradni, sfrustrowani, nie mogą być w tej bliskości. Dziecko wyczuwa ten stan, jeszcze bardziej traci pewność siebie, bo nikt nie jest im zastąpić mamy. Niezależnie od tego, jak bardzo pomocny jest personel medyczny w szpitalu, nie zastąpi on rodzica.

Niespokojne dziecko, które odczuwa „głód” bliskości mamy – albo dlatego, że brakuje mu pokarmu, albo uwagi i towarzystwa – zrobi co w jego mocy, aby zakomunikować swój dyskomfort. Nie umie jednak przypisać go niczemu innemu niż przejawom cierpienia. Otrzymuje przekaz: "Płaczę, jest mi źle, a bliska mi osoba nie reaguje". 

Ten czas jest ważny również, dlatego, że na początku dziecko doświadcza scalenia różnych części samego siebie, ten proces powinien zachodzić w najbliższym środowisku, czyli w umyśle i sercu matki.

Zmniejszenie stresu chorego dziecka nie jest “fanaberią”. Włącz się, więc do akcji #stopseparacji i podpisz petycję