Zamknij

Krótkowzroczność u dzieci to efekt pandemii? Ekspert radzi jak temu zapobiec

09.11.2021
Aktualizacja: 09.11.2021 12:15
Krótkowzroczność u dzieci
fot. Shutterstock

Coraz więcej dzieci ma problem ze wzrokiem. Zdaniem ekspertów mamy do czynienia z pandemią krótkowzroczności. Dowiedz się, jakie są tego przyczyny i jak temu zapobiec.

Aż 50 proc. przebadanych przez nas dzieci ma problem z krótkowzrocznością – alarmuje prof. Robert Rejdak, kierownik Katedry i Kliniki Okulistyki Ogólnej i Dziecięcej Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie, którego zespół realizuje program badań wzroku u dzieci w ramach Narodowego Programu Wsparcia Uczniów po Pandemii.

Prof. Robert Rejdak wraz ze swoim zespołem przebadał w ramach pilotażowego programu "Dobrze widzieć" czterysta z tysiąca dzieci – uczniów edukacji wczesnoszkolnej. Okazało się, że połowa z nich ma problem z krótkowzrocznością. Jego zdaniem, te dane są zatrważające.

– Na tym etapie badania możemy powiedzieć, że połowa przebadanych dzieci ma problemy z krótkowzrocznością i została skierowana do kliniki okulistycznej na dalszą diagnostykę. Te dane są zatrważające, bo na podstawie doniesień naukowych szacowaliśmy, że będzie to 20-30 proc. uczniów – podkreślił prof. Rejdak.

Pogorszenie wzroku u dzieci – przyczyny

Jakie mogą być przyczyny pogorszenia wzroku u dzieci? Prof. Rejdak wskazuje kilka z nich.

1. Wysiłek akomodacyjny oka (a nawet skurcz akomodacji), tzn. proces polegający na dostosowaniu oka do oglądania przedmiotów znajdujących się w różnych odległościach. Oczy skupione długo na jednym punkcie z trudem nadążają za zmianą perspektywy. Ciągłe wytężanie wzroku powoduje, że mają one coraz większy problem z odpowiednim doborem ostrości widzenia, czego efektem jest zwiększony wysiłek akomodacyjny. Osoby z zaburzoną akomodacją dobrze widzą obiekty znajdujące się blisko, ale często mają problemy z widzeniem na odległość, skarżą się również na uczucie zmęczenia oczu i bóle głowy.

– Wysiłek akomodacyjny w dużej mierze spowodowany jest nauką zdalną, której efekt jest jeszcze bardziej wzmocniony używaniem smartfonów, pisaniem sms-ów czy wiadomości na różnych komunikatorach, ponieważ mamy w takich sytuacjach do czynienia z małą czcionką, w którą wpatruje się dziecko na ekranie – tłumaczy prof. Rejdak.

2. Brak kontaktu z naturalnym światłem. W czasie pandemii, zwłaszcza w czasie lockdownu, dzieci bardzo długo przebywały w domu i nie miały kontaktu z naturalnym światłem.

3. Brak regularnych badań wzroku.

– Trzecim powodem wydaje się to, że podczas pandemii, z powodu lęku przed zakażeniem, wielu rodziców pominęło badanie wzroku u dzieci. Mamy przykład, że dziecko widzi tylko w 10 proc. Pytając, kiedy było ostatnio u okulisty, słyszymy – że nigdy. Dlatego to nasze badanie ma za zadanie również podnieść świadomość społeczną – tłumaczy ekspert.

Pogorszenie wzroku u dzieci – konsekwencje

Nieleczona krótkowzroczność oraz inne wady refrakcji przyczyniają się do tego, że u dzieci nie rozwija się właściwie funkcja "drogi wzrokowej" w mózgu, co może prowadzić do niedowidzenia.

– Jeśli nie zareagujemy do 10.-12. roku życia, spowoduje to trwałe upośledzenie widzenia w wieku dorosłym. Wtedy takie dziecko skazane jest do końca życia na niedowidzenie, czyli inwalidztwo – alarmuje prof. Robert Rejdak i dodaje, że krótkowzroczność zwiększa w dorosłości częstość występowania zaćmy, jaskry, makulopatii czy odwarstwienia siatkówki.

Pogorszenie wzroku u dzieci – jak mu zapobiec?

Czy ten niepokojący trend można odwrócić? Zdaniem eksperta tak, ale pod kilkoma warunkami. Po pierwsze, dziecko powinno funkcjonować co najmniej 2-3 godziny w świetle naturalnym. Po drugie, trzeba ograniczyć dziecku czas spędzany przed komputerem, telewizorem, tabletem czy smartfonem. Wzrok dziecka musi odpocząć od sprzętu elektronicznego, wtedy dziecko naturalnie zacznie patrzeć w dal.

Ważne jest również wprowadzenie reguły "3 do 1", czyli pracujemy 30 minut, 10 minut dajemy odpocząć oczom, np. patrząc przez okno w dal, na zieleń.

– Ważne jest też, żeby nie stronić od specjalistycznych badań, bo dzięki odpowiedniej korekcji lub metodom farmakologicznym można zatrzymać postępującą krótkowzroczność – uważa prof. Rejdak.

Program badań wad wzroku u uczniów edukacji wczesnoszkolnej pod hasłem „Dobrze widzieć” stanowi jeden z czterech programów w ramach Narodowego Programu Wsparcia Uczniów po Pandemii. Obejmuje 1000 dzieci z klas I-III z województwa lubelskiego (Lublin, Bychawa, Jakubowice Konińskie, Jastków). Badania przesiewowe wzroku przeprowadzane są w szkołach za pomocą sprzętu i technologii o najwyższej klasie. Na miejscu wykonywane jest badanie refrakcji, a w wybranych przypadkach w klinice okulistyki m.in. ocena obrazu oka na postawie zdjęć cyfrowych. Ich wyniki będą przetwarzane z wykorzystaniem technologii sztucznej inteligencji.

– Nasze badanie można nazwać pionierskim, ponieważ jest jednym z pierwszych takich projektów w Europie. Takie badania są przeprowadzane w Azji, gdzie 95 proc. społeczeństwa dotkniętych jest krótkowzrocznością. Po naszych dotychczasowych wynikach, stwierdzamy, że w tej chwili w Polsce problem jest niewiele mniejszy – dodał ekspert.

Źródło: PAP Gabriela Bogaczyk