Zamknij

Jak przejść na nauczanie domowe? Mama uczennicy: wystarczył jeden wniosek

19.09.2022 14:06
Nauczanie domowe
fot. Shutterstock

 – W miesiąc przeszliśmy z etapu wyzwań do etapu możliwości – mówi Dorota Lipińska, autorka książek dla dzieci, która w roku szkolnym 2022/2023 przeniosła córkę na nauczanie domowe.

W jakich okolicznościach zapadła decyzja o przejściu na naukę w domu?

Pod koniec maja przyszła do nas córka z potrzebą, że chciałaby przejść na edukację domową. Pomyśleliśmy, że zamiast być w szkole od 8 do 14 i jeść posiłek o stałej porze, będzie siedzieć w domu. Potrzebowaliśmy czasu na zastanowienie. W ciągu tygodnia przedstawiła nam trzy koleżanki, które już się uczą w domu. Zaczęło do nas docierać, że to zmiana myślenia o edukacji i organizacji życia. W miesiąc przeszliśmy z etapu myślenia o samych wyzwaniach do etapu, w którym widzimy same możliwości.

Jakie na przykład?

Chociażby dostosowanie pory nauki do zegara biologicznego nastolatka. Badania pokazują, że nastolatki wyciszają się zdecydowanie później od dorosłych, a ponieważ muszą spać 8,5-9,5 godzin na dobę, powinny też później wstawać. Ja pracuję zdalnie, mój mąż – hybrydowo. Daria dołączy do naszego sposobu życia. Zamiast siadać o 8, może uczyć się koło południa i przypominać sobie zdobytą wiedzę przed snem albo ułożyć to w dowolny, najkorzystniejszy dla siebie sposób. Zmusiło nas to do zgłębienia wiedzy o procesie uczenia się i o samym mózgu. Przejście na edukację domową to zmiana sposobu myślenia o nauce, a nie zmiana miejsca nauki. Na przykład o tym, że ważny jest rozwój kompetencji i umiejętności, a nie sama wiedza. Wiedza jest teraz na wyciągnięcie ręki. Trzeba umieć z niej korzystać i weryfikować. Sama promuję czytelnictwo wśród dzieci i młodzieży, ale jestem przekonana, że zamiast czytać 100 stron opisów przyrody, można przeczytać reprezentatywny fragment, a potem odszukać dany motyw w innych dziełach, które zainteresują młodego czytelnika. Mózg sprawniej przyswaja wiedzę, gdy jest dla niego atrakcyjna.

Co z rytmem dnia, planem tygodnia, „ciepłym posiłkiem o stałej porze”?

Daria będzie częściej w domu, więc będzie też więcej wnosić. Ustaliliśmy, że ugotuje jeden obiad w tygodniu, co zresztą stanowi zasób na przyszłość. Planujemy też więcej podróżować, zwłaszcza że teraz możemy to robić poza sezonem. Na każde wyzwanie pojawia się kilka możliwości.

A kwestia socjalizacji?

Babcie się zaniepokoiły, że Daria będzie aspołeczna. A prawda jest taka, że po zajęciach i tak nie spędzała czasu z dzieciakami z klasy. Chodzi na wolontariat do stajni, są też zajęcia dodatkowe. Jest bardzo samodzielna. W ubiegłym roku, wraz z dwiema dziewczynkami poznanymi na internetowej grupie, zorganizowała zawody Hobby Horse dla kilkudziesięciu osób. W realu. I wszystko tam działało! Były przeszkody, woda, medale. Miała 10 lat.

Jak przejść na nauczanie domowe?

Wpisaliśmy w Google „edukacja domowa”. Wyłoniliśmy dwóch graczy na rynku i dwa sposoby myślenia o niej. Wybór padł na tego, który zaspokajał nasze potrzeby. W lipcu podpisaliśmy formularz zgłoszeniowy. Resztę formalności wzięła na siebie szkoła. To trochę tak jak z lekarzem pierwszego kontaktu. Nowa przychodnia sama wypisuje pacjenta ze starej. W połowie sierpnia dostaliśmy zgodę dyrektora na naukę poza szkołą.

Co dalej?

Jest platforma on-line, która zapewnia podstawę programową, dzieciaki dostają podręczniki do wypożyczenia, są karty pracy. Raz w roku Daria musi zdać egzamin z podstawy programowej każdego przedmiotu. Działa też system „aniołów”, czyli opiekunów, którzy przez pierwszy miesiąc pomagają się wdrożyć.

Jaki jest koszt tego typu szkoły?

Edukacja domowa jest bezpłatna.

Brzmi jak bajka, ale muszą być jakieś minusy.

Minusem jest fakt, że nie mamy edukacji muzycznej, fizycznej i plastycznej. To są obszary, które musimy zapełnić. Ale i w tym widzimy możliwość, żeby zajęcia dodatkowe dobrać do zainteresowań.

Dobra, ale o co właściwie chodziło Darii z tą edukacją domową? O złych nauczycieli? Nie dogadywała się z dzieciakami?

Nie pasowało jej, że tkwi w systemie, który w wielu miejscach jest nielogiczny. Niesprzyjający, tak po ludzku. Podobnie widzę zresztą pracę na etacie w miejscu, w którym nie czujemy się dobrze, a tkwimy w nim godzinami. Lepiej odnajduję się gdy mam zadania do wykonania i określony obszar odpowiedzialności. Daria miała śmiałość, by sięgnąć po rozwiązanie, które jest najlepsze dla niej już teraz. Bardzo to w niej szanuję.