Zamknij

Leżakowanie dzieci na mrozie. To sposób przedszkola na odporność

14.01.2021
Aktualizacja: 14.01.2021 12:47
Odporność dziecka: jak ją budować?
fot. Shutterstock

Leżakowanie dzieci na mrozie w jednym z przedszkoli nie tylko zaskoczyło, ale też podzieliło rodziców. Jedni popierają „zimny chów”, inni uważają to za nierozsądne.

Taki obrazek jest w Polsce rzadkością. Wózek, a nawet łóżeczko wystawione na zewnątrz, gdy temperatura przekracza 0 stopni. Hartowanie dzieci jako sposób na budowanie odporności - dla części rodziców to głupi pomysł, ale nie dla wszystkich.

Pomysł kanadyjskiego leśnego przedszkola polega na tym, że dzieci drzemkę mają na mrozie. Oczywiście są ubrane w ciepłe kombinezony i dodatkowo okryte śpiworami, mimo to obrazek budzi kontrowersje. W tym przedszkolu to normalne, dzieci nieustannie przebywają na zewnątrz – od 10:00 do 16:00 biegają i leżakują. Taki podejście jest powszechne również w Szwecji, Norwegii, Finlandii.

W Polsce jest zupełnie na odwrót – w przedszkolach jest zazwyczaj bardzo ciepło, rzadko są wietrzone, a wychodzenie z dziećmi na zewnątrz, gdy temperatury są minusowe, to wyjątek. Według polskiego podejścia – leżakowanie na dworze to narażanie zdrowia.

Agnieszka Misiak – psycholożka dziecięca, która zamieściła na Facebooku zdjęcia, poszerza horyzonty i otwiera dyskusje, czy powinniśmy tak mrozić swoje dzieci. „Wrzucam Wam to zdjęcie jako osobny post, bo pęknę, jeśli się nie podzielę. To jest, słuchajcie, świetna rzecz jak można różnie widzieć takie rzeczy jak 'zimno', 'zmarznie', 'drzemka’. Bardzo mnie to interesuje i bardzo poszerza mi horyzonty, oglądanie jak inni widzą, inaczej rzeczy zdawałoby się oczywiste” - napisała autorka.

O budowaniu odporności u dzieci, w odniesieniu do zdjęcia i pomysłu Leśnego Przedszkola, odniosła się spora grupa rodziców. Wśród nich są osoby, które popierają naturalne budowanie odporności, piszą o tym w oparciu o swoje doświadczenie rodzicielskie.

- Urodziłam i wychowuje progeniture (potomstwo) w Norwegii. Do przedszkola zawoziłam wózek w poniedziałek i zabierałam w piątek. Dzieci spały codziennie na dworze niezależnie od pogody, poniżej - 10 stopni pytano nas o preferencje, gdzie dziecko ma spać w środku czy na zewnątrz. Dzieci mają obowiązkowo kombinezony na deszcz i śnieg, toteż na podwórku są codziennie. Moje dziecię miało antybiotyk podany 2 razy. Teraz ma 8 lat, wiec myślę, że codzienna zabawa na zewnątrz wspiera odporność – pisze jedna z komentujących osób.

Pomysł z wystawianiem dzieci na zewnątrz, gdy jest zimno, okazał się, dużo bardziej popularny niż sądzono. Jedna z internautek opisała podobny pomysł realizowany na prowincjach Kanady - W Nowej Szkocji dzieciaki śpią w hamakach w lesie, a zimą gdy śniegu jest dużo, mają nawet małe rakiety śnieżne. Szkoda, że mój 3-latek nie był ze swoją przedszkolną grupą ani razu na dworze.

Inne osoby podkreślają, że chodzi przede wszystkim o dobranie ciepłych ubrań. - Wczoraj czytałam ogólnie o podejściu do pogody w krajach skandynawskich. Tam nie ma złej pogody na spacer, tylko nieodpowiednie ubranie – dodała kolejna osoba.

Oczywiście nie dla wszystkich ten pomysł wydaje się dobry. - A dla mnie to jest chore! Gdy będzie w granicach zera wyłącznie w domu ogrzewanie i otwórzcie okno i zobaczcie czy jest fajnie – pisze oburzona mama.

Odporność budowana u dzieci w Polsce to wyzwanie

Jakkolwiek podejdziemy do tego tematu, musimy jasno sobie powiedzieć, że w Polsce wprowadzenie takiego pomysłu byłoby dużo trudniejsze, choćby z powodu smogu i licznych zanieczyszczeń. W krajach skandynawskich czy w Kanadzie jakość powietrza jest zdecydowanie lepsza. Być może rozwiązaniem jest kompromis – spacery z dzieckiem, niezależnie od temperatury. Hartowanie z głową może dać dziecku dobrą bazę do budowania odporności. Jak sądzicie?