Testy na koronawirusa w każdym szpitalu położniczym?

29.04.2020 10:54
Koronawirus a ciąża
fot. Shutterstock

Lekarze ze szpitala w Nowym Jorku przebadali pod kątem obecności koronawirusa kobiety przyjmowane do szpitala położniczego. Znakomita większość zakażonych nie miała żadnych objawów.

Kobiety w ciąży to grupa szczególnego ryzyka, nieuchronnie narażona na kontakt ze szpitalem. Przy przyjęciu na oddział położniczy wykonywane są rozmaite badania. Nowojorski szpital Presbyterian Allen and Columbia University Irving Medical Center dołożył jeszcze jedno: przesiewowy test na koronawirusa. I zaprezentował ciekawe wyniki.

W dniach 22 marca a 4 kwietnia 2020 r. do szpitala Presbyterian Allen and Columbia University Irving Medical Center przyjęto 215 ciężarnych kobiet. Cztery z nich miały gorączkę i od razu rozpoznano u nich zakażenie koronawirusem SARS-CoV-2.

Spośród 211 kobiet bez objawów choroby, wymazy wykonano u 210. Koronawirusa rozpoznano u 29 pacjentek (13,7 proc.). Oznacza to, że u 29 z 33 kobiet, u których potwierdzono zakażenie (87,9 proc.) zakażenie przebiegało bezobjawowo. Ale to nie koniec.

U trzech kobiet przed wypisaniem po porodzie do domu (pobyt trwał średnio dwa dni), rozwinęła się gorączka, a u jednej - pełnoobjawowy COVID-19. Co więcej, u jednej z pacjentem, która w momencie przyjęcia do szpitala miała wynik ujemny, drugi test wykazał zakażenie koronawirusem.

"Potencjalne korzyści wynikające z powszechnego wykonywania testów to możliwość zastosowania izolacji szpitalnej i odpowiedniego przydziału łóżek, objęcia szczególną opieką noworodków i zastosowania osobistego wyposażenia ochronnego" - napisali autorzy badania w raporcie opublikowanym w "New England Journal of Medicine".

Źródło: nejm.org