Zamknij

Gdybym mogła cofnąć czas, to bym się zaszczepiła przeciwko COVID-19

16.12.2021
Aktualizacja: 16.12.2021 17:00
Wcześniak z COVID-19 w inkubatorze
fot. Jan GRACZYNSKI/East News

Nieszczepienie się kobiet w ciąży to prawdziwy dramat. Stajemy przed dylematem, kto ma przeżyć: pacjentka czy jej dziecko – tłumaczy dr Bogusław Sobolewski, anestezjolog, i zachęca, by ciężarne szczepiły się przeciwko COVID-19.

Gdybym mogła cofnąć czas, to bym się zaszczepiła – powiedziała 39-letnia pani Agnieszka, która po 37 dniach odebrała z Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi swoją niedawno narodzoną córeczkę Oliwkę. Kobieta w 33. tygodniu ciąży zachorowała na COVID-19 i przedwcześnie urodziła dziewczynkę, również zakażoną koronawirusem. Obie wymagały podłączenia pod respirator.

Nie zaszczepiła się, bo myślała, że nie zachoruje

Gdy kobieta zaszła w ciążę, usłyszała od swojej lekarki prowadzącej ciążę, że będzie mogła się zaszczepić przeciwko COVID-19 po pierwszym trymestrze. Jednak nie zrobiła tego, bo – jak przyznała – myślała, że nie zachoruje, a jeśli nawet, to, że przejdzie chorobę łagodnie.

W 33. tygodniu ciąży okazało się, że kobieta i jej mąż są zakażeni koronawirusem SARS-CoV-2. Mąż, który był zaszczepiony dwoma dawkami szczepionki przeciwko COVID-19, przeszedł chorobę łagodnie. Natomiast u kobiety oprócz objawów typowych dla COVID-19, pojawiły się silne bóle brzucha oraz krwawienie z dróg rodnych. Okazało się, że doszło u niej do odklejenia łożyska i by ratować dziecko, pilnie trzeba było wykonać cesarskie cięcie.

Żałuję, że się nie zaszczepiłam. Mogłam umrzeć

– Choroba dalej się rozwijała. Zajęte zostało jedno płuco, potem następne. Na 10 dni trafiłam pod respirator. To cud, że żyję. Żałuję, że nie zaszczepiłam się, nie dałam sobie szansy. Jestem ogromnie wdzięczna lekarzom i pielęgniarkom, bo tak naprawdę ja też narażałam ich życie i dzięki nim żyję – powiedziała 39-latka i dodała: – Teraz, kiedy tylko będę mogła, czyli po upływie miesiąca, na pewno zaszczepię się, bo nie chcę drugi raz tego przechodzić i wywoływać cierpienia mojej rodziny. Widzę, że mój 8-letni syn wciąż przeżywa to, że mogłam umrzeć.

Życie kobiety i jej córki było zagrożone

Urodzona w 33. tygodniu ciąży Oliwka, córeczka 39-latki, była pierwszym w historii Kliniki Neonatologii ICZMP wcześniakiem zakażonym SARS-CoV-2. Jej mama mogła ją zobaczyć dopiero po 30 dniach od porodu.

– Dla matki to niewyobrażalne cierpienie – przyznała pani Agnieszka.

Życie kobiety i jej córki było zagrożone. O powadze sytuacji opowiedział dr Bogusław Sobolewski, kierownik Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii w ICZMP.

– Zagrożeniem dla życia pacjentki była jednoczesna infekcja COVID-19 i stan położniczy wymagający natychmiastowego działania. Na szczęście udało się doprowadzić do tego, że chora przeżyła. Mam nadzieję, że kolejne pacjentki, które do nas trafią – a na pewno trafią, bo już teraz mamy na intensywnej terapii kolejną panią z COVID-19 – będą miały tyle szczęścia co pani Agnieszka – powiedział dr Sobolewski i dodał: – Nieszczepienie się kobiet w ciąży to prawdziwy dramat. Stajemy przed dylematem, kto ma przeżyć: pacjentka czy jej dziecko. Położnicy muszą podejmować trudną decyzję o wykonaniu cesarskiego cięcia. To kiedyś może się nie udać, dlatego apeluję do wszystkich kobiet w ciąży, by się szczepiły.

Oliwka wraca do domu

Stan Oliwki jest dobry. Jej rodzice mogą ją wreszcie zabrać do domu.

– Dziewczynka jest obecnie w 37. dobie życia. Mamy nadzieję, że nie wystąpią u niej powikłania spowodowane wcześniactwem i COVID-19. Sytuację utrudniał fakt, że przez dłuższy okres nie mogliśmy kontaktować się z jej rodzicami. Oliwka przez dwa dni podłączona była do respiratora, przez 10 dni korzystała z nieinwazyjnego wsparcia oddechowego, potem oddychała już samodzielnie. Jesteśmy przekonani, że objawy COVID-19 nałożyły się u niej na powikłania wcześniactwa – wyjaśnił dr Tomasz Talar, neonatolog, który opiekował się maluszkiem w szpitalu.

Źrodło: PAP Agnieszka Grzelak-Michałowska