Koronawirus a ciąża. Odwoływane są porody rodzinne, wizyty lekarskie i szkoły rodzenia

19.03.2020 13:19
Koronawirus a kobiety w ciąży.
fot. Shutterstock

Koronawirus to wyjątkowo trudny czas dla kobiet w ciąży. Stan zagrożenia epidemiologicznego spowodował, że kobiety mają odwoływane wizyty lekarskie, porody rodzinne oraz szkoły rodzenia. Napotykają na szereg komplikacji i próbują się dowiedzieć, kiedy sytuacja się zmieni. Bez wsparcia najbliższych nie dałyby rady. 

Koronawirus a ciąża: co z wizytami u lekarza i porodem?

Pani Monika jest w 9 miesiącu ciąży, w kwietniu ma zaplanowany termin porodu.Swojego synka chciała urodzić naturalnie w basenie porodowym ze wsparciem męże, w Szpitalu Specjalistyczny im. Świętej Rodziny na Madalińskiego. Niestety, z powodu koronawirusa będzie to niemożliwe.To nie koniec złych informacji dla pani Moniki i innych ciężarnych.

Odwoływane są też wizyty ginekologiczne w prywatnych ośrodkach medycznych. Na takie trudności również napotkała wspomniana kobieta w zaawansowanej już ciąży. Termin porodu ma dokładnie za 18 dni, a jej wizyta u lekarza wstępnie została odwołana. – Zadzwoniła do mnie pani i poinformowała, że z powodu koronawirusa wizyta zostaje odwołana. Wkurzyłam się i powiedziałam, że z powodu koronawirusa ciąży mi nie przesuniecie, a jestem w zaawansowanym etapie. Muszę się zbadać, przedłużyć zwolnienie i skonsultować wyniki. Zaproponowana została mi konsultacja telefoniczna – opowiada.

Ostatecznie, sama lekarka nie zgodziła się na konsultację telefoniczną – nie widząc pacjentki, nie może zbadać dziecka. – Na recepcji przeprowadzili ze mną wywiad, pytali jak się czuje, czy mam kaszel, katar, gorączkę, czy przebywam z osobą zarażoną, czy byłam za granicą i zbadali mi temperaturę i dopiero weszłam – opowiada kobieta w 9. miesiącu ciąży.

– A w gabinecie normalnie – pani doktor po prostu mnie zbadała. Akurat mam komplet badań do porodu, więc więcej już nie muszę robić, ale wiem, że w innych prywatnych centrach medycznych, przyjmowane są wyłącznie przymusowe przypadki. Reszta to konsultacje telefoniczne.

Wprowadzone zostały też dodatkowe restrykcje dotyczące przebywania na blokach porodowych. Odwołane są porody rodzinne, obowiązuje zakaz odwiedzin na blokach, na Izbę Przyjęć nie mogę wejść nawet najbliżsi, nie można też dostarczać paczek.

W czasie epidemii koronawirusa problemem są również szkoły rodzenia, na które kobiety w obecnej sytuacji pozwolić sobie nie mogą. Wszystko szkoły rodzenia zostały zamknięte do odwołania. – Szkoła rodzenia na razie odpada, może znajdę coś online – opowiada kobieta w 5. miesiącu ciąży. – Mi akurat zostały dwa zajęcia, ale znalazłam szkole online i chociaż tak będę uczestniczyć – dodaje inna kobieta w 9. miesiącu.

Na trudną sytuację kobiet w czasie epidemii koronawirusa reaguje Fundacja Rodzić po Ludzku. Prosi Ministerstwo Zdrowia o dodatkowe wsparcie dla ciężarnych, by ze względu na ryzyko stanów lękowych i depresji wywołanych pandemią, miały gdzie się zwrócić po bezpłatną pomoc.

Przedstawiciele fundacji są przekonani, że kryzys wywołany pandemią wpłynie negatywnie na rodzące kobiety. "Panuje chaos, a on wpływa na kobiety przygotowujące się do porodu. W tej sytuacji nasilają się stany lękowe i depresje poporodowe. Ministerstwo musi myśleć, jak wspierać rodzące, by nie zostały same" - mówi cytowana przez "GW" prezes fundacji Rodzić po Ludzku Joanna Pietrusiewicz.

Zobacz też: Koronawirus a ciąża i poród: co trzeba wiedzieć?

Odwołanie porodów rodzinnych w czasie koronawirusa: dlaczego taka decyzja?

Odwołanie porodów rodzinnych to efekt zaleceń krajowego konsultanta w dziedzinie perinatologii prof. Mirosława Wielgosia. Jak jednak dodaje, ostateczna decyzja zależy od dyrektora placówki.

W rozmowie z dziennikarzami „Gazety Wyborczej” prof. Hubert Huras mówi: "wstrzymaliśmy porody rodzinne i odwiedziny. Po naradzie z ordynatorami oddziałów położniczych w regionie uznaliśmy, że innego wyjścia nie ma".

Według gazety szpitale, aby wesprzeć rodzące kobiety oferują pomoc psychologiczną, ale jedynie przez telefon lub przez internet, bo ze względu na pandemię na oddziałach mogą przebywać jedynie pacjentki i personel medyczny.

Ciąża i poród w epidemii koronawirusa: schemat postępowania

Ocena stanu zdrowia ciężarnej przy wejściu do szpitala. Pytania, jakie powinny zostać zadane pacjentce:

  • czy miała w domu gorączka powyżej 38 st. C,
  • czy odczuwa bóle mięśniowe,
  • czy ma duszność i/lub kaszel,
  • czy czuje się osłabiona,
  • czy miała kontakt z osobą zakażoną koronawirusem,
  • czy ma podejrzenie u siebie infekcji wirusowej?

Jeśli ciężarna na powyższe pytania odpowie negatywnie, powinna zostać skierowana na "normalną" Izbę Przyjęć Ginekologiczno-Położniczą.

Jeśli na jedno z powyższych pytań, ciężarna odpowie twierdząco, powinna zostać skierowana na tzw. "kryzysową" Izbę Przyjęć Ginekologiczno-Położniczą.

Co to oznacza? Personel medyczny odpowiednio zabezpieczony epidemiologicznie (maseczka, rękawiczki, kombinezon) przeprowadzi niezbędne badania, np. USG oraz badania laboratoryjne. Jeśli stan położniczy płodu i ciąży będzie prawidłowy, niezagrożony z małym podejrzeniem infekcji COVID-19, ciężarna zostanie odesłana do domu.

W przypadku podejrzanego stanu położniczego, który wymaga obserwacji, i małego podejrzenia zakażenia koronawirusem, pacjentka powinna pozostać na sali obserwacyjnej do czasu ustalenia konieczności hospitalizacji i uzyskania wyniku badania w kierunku COVID-19.

Jeśli nie ma bezwzględnej konieczności hospitalizacji i wynik szybkiego testu na koronawirusa SARS-CoV-2 jest ujemny, należy ustalić, czy istnieje możliwość odesłania pacjentki do domu. Lekarz powinien przekazać pacjentce swój numer telefonu i adres mailowy, by udzielać porad telefoniczno-mailowych,

Jeśli istnieje konieczność hospitalizacji z powodów położniczych i wynik szybkiego testu na koronawirusa SARS-CoV-2 jest dodatni (lub pacjentka ma wyraźne objawy zakażenia), a wywiad epidemiologiczny jest dodatni, należy przewieźć ciężarną do szpitala dedykowanego specjalnym transportem sanitarnym,

Jeśli istnieje konieczność hospitalizacji, a wynik szybkiego testu na koronawirusa SARS-CoV-2 jest ujemny, można przyjąć pacjentkę, ale tylko wtedy, gdy faktycznie konieczna jest hospitalizacja. Ciężarna powinna być umieszczona w obserwacyjnej sali izolatkowej.

Gdy stan położniczy jest nieprawidłowy, istnieje pilna potrzeba interwencji położniczej, życie matki i/lub płodu jest zagrożone, wówczas - niezależnie od tego, czy zagrożenie COVID-19 jest duże, czy małe - należy skierować pacjentkę na szlak zakaźny na salę cięć cesarskich. 

Jeśli po cesarskim cięciu okaże się, że wynik szybkiego testu na koronawirusa SARS-CoV-2 jest dodatni, wówczas należy skierować pacjentkę do szpitala dedykowanego.

Źródło: Gazeta Wyborcza, PAP, Polskie Towarzystwo Ginekologów i Położników