Zamknij

Czy wszystkie choroby mają swój początek w jelitach?

25.11.2020
Aktualizacja: 25.11.2020 11:10
Choroby biorą się z zaburzeń mikroflory jelit
fot. Shutterstock

Wszystkie choroby mają swój początek w jelitach – tak twierdził Hipokrates. Współczesne badania pokazują, że się nie mylił. Mikroflora bakteryjna ma ogromny wpływ na  funkcjonowanie naszego organizmu. Dlaczego? Wyjaśniamy poniżej.

Co zamieszkuje nasze jelita?

Jelito jest największym obszarem, za którego pośrednictwem nasz organizm kontaktuje się ze środowiskiem zewnętrznym. Szacuje się, że powierzchnia jelita wynosi prawie 300 m kw., czyli ma rozmiary boiska sportowego. Dla porównania: skóra człowieka to niecałe 2 m kw.
W samym jelicie znajduje się około 100 trylionów bakterii. W skład mikrobiomu jelitowego wchodzą bakterie, głównie beztlenowe, ale także wirusy, grzyby, bakteriofagi i pierwotne mikroorganizmy bezjądrowe, takie jak archony i eukarionty. To wszystko wpływa na równowagę procesów życiowych.

– Ile jest tych bakterii, to tak naprawdę nikt nie wie. Kilkanaście lat temu mówiono, że około 400 gatunków, potem, że 4 tys., a teraz podejrzewa się, że jest ich dużo więcej. Na ogół są to bakterie żyjące z człowiekiem w zgodzie, w symbiozie – twierdzi prof. Jacek Muszyński, z Kliniki Gastroenterologii i Chorób Wewnętrznych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. I dodaje: – W człowieku tylko jedna dziesiąta komórek to komórki ludzkie, a reszta to bakterie. Gdyby je wyizolować i zważyć, ważyłyby 1,5 kg.

Najwięcej bakterii jest w jelicie, szczególnie w jelicie grubym. Stanowią one aż 80 proc. suchej masy kału. Pod wpływem toksyn niektórych bakterii może zostać uszkodzona bariera jelitowa. Jest to tzw. przesiąkliwe jelito. Wtedy do układu krążenia mogą przenikać niekorzystne substancje.

– W organizmie dochodzi w takiej sytuacji do powstania stanu zapalnego, którego zwykle nie można wykryć. Nie objawia się on gorączką, a OB krwi (odczyn Biernackiego, tzw. opad wskazujący na stan zapalny) jest prawidłowy. Ma on jednak niekorzystny wpływ na różne procesy metaboliczne – ostrzega specjalista.

Jednak mikrobiom jelitowy to nie jedynym mikrobiom w organizmie człowieka. Jest ich kilka. Oczywiście najważniejszy jest ten jelitowy, ale jest jeszcze nosowo-gardłowy (w jamie ustnej mamy około 700 gatunków bakterii), w układzie oddechowym, skórnym i moczowo-płciowym, a także niewielki mikrobiom żołądkowy, w którym jest mało bakterii, np. Helicobakter pylori, ze względu zabijający je kwas żołądkowy.

Żyjące w organizmie człowieka bakterie na ogół żyją z nim w symbiozie, jednak w pewnych sytuacjach, kiedy na przykład organizm ulega osłabieniu, mogą nas one zaatakować.

Do czego mogą prowadzić zaburzenia mikrobiomu jelitowego?

Zaburzenia mikrobiomu powodują przede wszystkim znajdujące się w nim bakterie patogenne, jednak niekorzystne są również niewłaściwe proporcje między poszczególnymi bakteriami. Może do tego doprowadzić zażywanie niesterydowych leków przeciwzapalnych, takich jak ibuprofen, oraz inhibitorów pompy protonowej stosowanych na refluks lub zgagę.  Mikroflorę zmienia też przewlekły stres oraz brak aktywności fizycznej.

– Sportowcy mają lepszą florę bakteryjną niż ludzie uprawiający jedynie siedzący tryb życia. Bo siedzenie to śmierć – uważa prof. Jacek Muszyński.

Ekspert tłumaczy: – W jelicie znajduje się tkanka limfatyczna, odgrywająca ważną rolę w odporności, dlatego również w tym zakresie zaburzenia mikrobiomu odgrywają ważną rolę. Mikroflora jelitowa, kontaktując się z układem odpornościowym, zapewnia produkcję przeciwciał również na terenie jelita, co broni nas przed patogenami.

Czy mikroflora jelitowa może nami manipulować?

Mikroflora może manipulować zachowaniem swego gospodarza, wpływać na jego na nastrój i choroby psychiczne. Wysyła substancje powodujące, że czujemy się źle lub dobrze. Przekazanie substancji układu nagrody w mózgu powoduje, że czujemy się dobrze po zjedzeniu nawet czegoś, co nam szkodzi. Przykładem są poprawiające nastrój słodycze, mówimy wtedy, że nasz organizm się ich „domaga”.

– Mikroflora bakteryjna ma ogromny wpływ na funkcjonowanie naszego organizmu, może nawet wpływać na ryzyko zakażenia koronawirusem. W czasie pandemii należy szczególnie o nią zadbać – przekonuje prof. Jacek Muszyński z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. I dodaje: – Zaburzenie mikrobiomu powoduje niewłaściwą regulację apetytu, otyłość i cukrzycę, mogą nawet przyczynić się do chorób psychicznych, takich  jak depresja i zaburzenia lękowe. Powodują zaburzenia w centralnym układzie nerwowym, wpływając na pamięć i uczenie się, a także na to jak reagujemy na stres. Bo bez zdrowej flory nie ma zdrowego mózgu.

Jak zadbać o właściwą florę bakteryjną?

Zdaniem prof. Jacka Muszyńskiego ogromne znaczenie mam prawidłowa dieta, ale możemy też stosować probiotyki. Są one zalecane przez towarzystwa naukowe, ale muszą być to być konkretne szczepy bakterii zażywane na odpowiednie choroby. Pomocne są też tzw. przeszczepy stolca, czyli transplantacja mikroflory jelitowej zażywanej w specjalnie przygotowanych tabletkach.

Jaka powinna być dieta? Jak najmniej przetworzona, bez sztucznych dodatków. Wyjaśnia to prof. dr hab. Grażyna Rydzewska, kierownik Kliniki Gastroenterologii z Pododdziałem Leczenia NZJ, CSK MSWiA w Warszawie, prezes Polskiego Towarzystwa Gastroenterologicznego.

– Częstość występowania nieswoistych chorób zapalnych jelit w Europie i Stanach jest bardzo wysoka; do niedawna w Azji tego problemu niemal nie było. Obecnie jednak również tam choroby zapalne jelit stają się coraz częstsze. Zastanawialiśmy się, dlaczego tak się stało; braliśmy pod uwagę różne czynniki, jak dieta, higiena, migracje. Okazało się, że najważniejsza jest dieta – tłumaczy prof. Rydzewska i dodaje: – Statystyki dotyczące częstości występowania nieswoistych chorób zapalnych w Indiach i Chinach pokazują, że zachorowania bardzo wzrastają w regionach mocno zurbanizowanych, których mieszkańcy szybko się westernalizują, zmieniając też dietę. Powiem wprost: jest bardzo duża różnica między hamburgerem a tradycyjną dietą azjatycką. Nie chodzi o samą zawartość białka, tłuszczów, węglowodanów, ale także o sztuczne dodatki, takie jak konserwanty, barwniki; czyli to wszystko, co było jeszcze do niedawna uważane za bezpieczne i umieszczane na etykiecie. Problemem jest żywność wysoko przetworzona, będąca źródłem nawet połowy energii spożywanej przez mieszkańców Stanów Zjednoczonych czy Kanady. Gdybyśmy w Polsce przeanalizowali nasz codzienny jadłospis, to pewnie okazałoby się, że zbliżamy się do statystyk amerykańskich.

A więc dla naszego mikrobiomu najlepsza jest dieta oparta na produktach naturalnych, nieprzetworzonych, niezawierających sztucznych dodatków. Na przykład dieta śródziemnomorska. Warto też zrezygnować z produktów zawierających sztuczne dodatki (np. z żelków, smakowych płatków śniadaniowych, jogurtów z barwionymi kulkami etc.).

Nadmiar tych szkodliwych dla zdrowia układu pokarmowego wpływa na skład mikrobiomu jelitowego, spadek aktywności bakterii produkujących krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe, które ochraniają jelito. Dochodzi do zwiększonego nacieku komórek zapalnych – a to jest już krok do zapalenia jelit.

– Jeszcze do niedawna wydawało się nam, że dieta nie ma aż takiego znaczenia w inicjowaniu procesu autoimmunologicznego. Okazuje się jednak, że ma ona kolosalne znaczenie – tłumaczy prof. dr hab. Grażyna Rydzewska. I dodaje: – Modyfikacje dietetyczne mogą poprawić poziom krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych, m.in. kwasu masłowego, poprawić integrację naszej mikrobioty jelitowej, a przez to zmniejszyć stan zapalny, czyli zmniejszyć potencjalnie częstość wystąpienia nieswoistych chorób zapalnych jelit, zmniejszyć reakcje alergiczne, wpłynąć na takie choroby jak otyłość czy cukrzyca.

Źródło: PAP/ "Prof. Grażyna Rydzewska: Dbajmy o skład mikrobioty jelitowej w czasach pandemii COVID-19" Świat Lekarza