Jak wygląda w Polsce leczenie raka jajnika? Dostępne metody leczenia

08.05.2020
Aktualizacja: 08.05.2020 13:43
Leczenie raka jajnika. Dostępne metody
fot. Shutterstock

Leczenie raka jajnika w Polsce, dzięki postępowi medycyny, precyzyjnym technikom operacyjnym i nowym lekom, jest łatwiejsze. Szanse przedłużenia życia chorych rosną, ale postęp w tym zakresie jeszcze nie spełnia oczekiwań ani lekarzy, ani pacjentek. 

O leczeniu raka jajnika w Polsce opowiada dr n. med. Radosław Mądry, ginekolog-onkolog, kierownikiem Oddziału Ginekologii Onkologicznej w Szpitalu Przemienienia Pańskiego w Poznaniu, członkiem zarządu Polskiego Towarzystwa Ginekologii Onkologicznej, przewodniczącym Polskiej Grupy ds. Raka Jajnika.

Na czym polega leczenie raka jajnika w Polsce?

W Polsce leczenie raka jajnika to proces skojarzony opierający się na:

  1. Leczeniu operacyjnym – jego podstawą jest laparotomia, czyli otwarcie jamy brzusznej i usunięcie macicy, jajników z jajowodami oraz zmian nowotworowych z intencją do całkowitego usunięcia tych zmian. U młodych kobiet, w przypadku zmian ograniczonych tylko do jednego jajnika i bez przerzutów, zostawia się jeden jajnik i tym samym daje szansę zajścia w przyszłości w ciążę.
  2. Chemioterapii – u 90 procent chorych stosuję się chemioterapię (połączenie karboplatyna z paklitakselem). Część chorych może w trakcie chemioterapii i po niej otrzymać dodatkowo trzeci lek – bewacyzumab (przeciwciało monoklonalne, które wpływa na hamowanie tworzenia się naczyń krwionośnych. Wydłuża życie pacjentek z zaawansowanym rakiem jajnika o około 10 miesięcy).

Pacjentki, u których nie można przeprowadzić zabiegu operacyjnego, po uzyskaniu wyniku histopatologicznego, poddawane są chemioterapii neoadjuwantowej składającą się z trzech powyższych leków.

Po chemioterapii u 70 proc. pacjentek uzyskujemy całkowitą lub częściową odpowiedź na leczenie.

Jak wygląda leczenie po wznowie raka jajnika?

Problem z rakiem jajnika polega na tym, że u większości pacjentek (szacuje się, że u 70 proc.) dochodzi do nawrotu choroby po pierwszej linii leczenia. Jeżeli te kobiety będą miały odpowiednio długą przerwę przed wznową, mogą otrzymać następną chemioterapię. W przypadku innych kobiet szansą przedłużenia okresu do progresji są leki najnowszej generacji z grupy inhibitorów PARP, hamujących wzrost nowotworu. Jednak w Polsce tylko jeden z tych leków jest refundowany w ramach programów lekowych finansowanych przez Ministerstwo Zdrowia i to z obostrzeniami. Może on być stosowany tylko u pacjentek z mutacjami w genach BRCA1 i/lub BRCA2, dopiero po wcześniejszym leczeniu standardowymi chemioterapeutykami.

Dowiedz się więcej:

Inhibitory PARP – co to za leki?

Inhibitory PARP to nowa grupa leków molekularnych, które hamują namnażanie się komórek nowotworowych i wyraźnie przedłużają czas do progresji. Takim lekiem możemy leczyć osoby, które uzyskały odpowiedź na leczenie w I linii albo po wznowie (w II, III czy IV linii).
Jest to wspomniane leczenie podtrzymujące, w postaci tabletek lub kapsułek. Badania wskazują, że leki te znacznie opóźniają progresję choroby zarówno po I linii leczenia (z około 10,4 do 22 miesięcy), jak i po wznowie (z ok. 5,5 miesiąca do ok. 19-21 miesięcy). Nie ma jeszcze danych dotyczących całkowitego czasu przeżycia.

Największą korzyść ze stosowania inhibitorów PARP odnoszą pacjentki z mutacją genów BRCA1/2 (w ich przypadku takie leczenie pozwala na czterokrotne wydłużenie czasu przeżycia wolnego od progresji choroby w porównaniu z placebo) i dlatego tylko w ich przypadku leczenie jest w Polsce refundowane.

Jednak lekarze onkolodzy alarmują, że te leki można by również z powodzeniem stosować u pozostałych chorych, tych bez mutacji. W ich przypadku taka terapia pozwoliłaby na dwukrotne wydłużenie czasu wolnego od progresji w porównaniu z placebo.

W wielu krajach europejskich takie leki podaje się wszystkim pacjentkom, bez względu na to, czy są nosicielkami mutacji genów, czy nie.

Gdzie powinno się leczyć raka jajnika?

W wyspecjalizowanych ośrodkach. Pacjentką powinien zajmować się zespół lekarzy – ginekolog-onkolog, chirurg onkolog, onkolog kliniczny, genetyk, histopatolog i radiolog. To pozwala na szybką ścieżkę leczenia. Niestety, część pacjentek w Polsce jest leczona w ośrodkach, które nie mają odpowiedniego doświadczenia i sprzętu. Daleko nam np. do Holandii czy Szwecji, gdzie leczenie raka jajnika odbywa się tylko w akredytowanych placówkach.

Zalecenia na czas pandemii koronawirusa SARS-CoV-2

Leczenie raka jajnika

Poza ogólnymi wytycznymi dotyczącymi zasad opieki medycznej nad chorymi w obecnym czasie, Polskie Towarzystwo Ginekologiczno-Onkologiczne m.in. sugeruje chwilowe odroczenie zabiegu chirurgicznego, ale z jednoczesnym zastosowaniem chemioterapii neoadiuwantowej (przedoperacyjnej). Zdaniem prof. Jana Kotarskiego, opóźnienia, jakie mogą powstać w następstwie epidemii, mogą mieć niekorzystny wpływ na wyniki leczenia. W wielu szpitalach oddziały intensywnej opieki medycznej hospitalizują chorych z COVID-19. W tej sytuacji radykalne leczenie chirurgiczne raka jajnika, które w największym stopniu decyduje o dalszych losach pacjentki, wymagające kilkudniowego pobytu na OIOM, jest raczej niemożliwe do przeprowadzenia. Lekarze muszą korzystać z bardziej bezpiecznej metody – chemioterapii neoadiuwantowej, umożliwiającej przełożenie zabiegu. PTGO zaleca m.in. także dożylne podawanie leków cytostatycznych w cyklach co 3 tygodnie (nie częściej), a u chorych przyjmujących olaparyb – wydanie leku na okres 3 miesięcy i jedynie telefoniczną kontrolę ewentualnych działań niepożądanych.

Źródło: materiały prasowe przygotowane w ramach Światowego Dnia Świadomości Raka Janika, przygotowane przez Stowarzyszenie Dziennikarze dla Zdrowia.