Zamknij

Czy przez pandemię będzie umierać więcej osób na raka płuc? Eksperci nie mają wątpliwości

30.11.2020
Aktualizacja: 30.11.2020 18:45
Diagnostyka raka płuc
fot. Shutterstock

Przez pandemię koronawirusa SARS-CoV-2 niemal zaprzestano diagnozowania raka płuc, a tymczasem w Polsce – jak wynika z raportu „The Economist Report 2019” –  obserwuje się od wielu lat wzrost wskaźnika umieralności na ten nowotwór (odpowiada on za prawie jedną czwartą wszystkich zgonów z powodu nowotworów w naszym kraju). To bardzo niebezpieczna sytuacja.

Im wcześniej wykryty rak płuc, tym większa szansa na przeżycie

– Uważamy, że sytuacja w raku płuca jest alarmująca – co roku nowotwór ten diagnozowany jest u około 23 tys. osób i prawie tyle samo na niego umiera. To najczęstszy nowotwór w Polsce, zarówno wśród mężczyzn, jak i kobiet – przypomina Elżbieta Kozik, prezes organizacji Polskie Amazonki Ruch Społeczny (PARS). PARS jest współorganizatorem kampanii „Hamuj Raka! Daj Szansę Płucom”. I dodaje, że rak płuca zwykle diagnozowany jest w późnym stadium zaawansowania, co wiąże się ze złymi rokowaniami dla chorych. Tylko 13,6 proc. mężczyzn i 18,5 proc. kobiet z rakiem płuca żyje pięć lat po diagnozie. W raku piersi jest to 77 proc. pacjentek, a w czerniaku 65 proc. chorych.

Potwierdzają to lekarze: wczesna diagnoza raka płuc decyduje o rokowaniach chorego i długości jego życia. Dzięki wczesnemu wykryciu, a następnie wdrożeniu optymalnej diagnostyki i terapii, czas przeżycia chorych, do niedawna liczony w miesiącach, może zacząć być liczony w latach.
Istotną poprawę wczesnej wykrywalności można uzyskać dzięki wprowadzeniu badań przesiewowych w kierunku raka płuca. Z analiz badań obserwacyjnych prowadzonych w Japonii, Stanach Zjednoczonych oraz Niemczech wynika, że za pomocą niskodawkowej tomografii komputerowej (NDTK) można wykryć około 85-93 proc. nowotworów płuca w I stopniu zaawansowania. Niestety obecnie około 80 proc. wykrywanych nowotworów jest w III i IV stadium choroby, gdy nie można zastosować leczenia operacyjnego, a pacjenci mogą liczyć wyłącznie na leczenie paliatywne.

Niemal zaprzestano diagnozowania raka płuc

W Polsce nie wprowadzono dotychczas badań przesiewowych w kierunku raka płuca na masową skalę, ale formalnie pod koniec 2019 roku został uruchomiony Ogólnopolski Program Wczesnego Wykrywania Raka Płuca za Pomocą Niskodawkowej Tomografii Komputerowej.
Niestety przez pandemię sytuacja się mocno skomplikowała. Większość oddziałów pulmonologicznych szpitali została przekształcona na odziały covidowe.

– Dzięki zastosowaniu niskodawkowej tomografii komputerowej w badaniach przesiewowych jesteśmy w stanie wykryć chorobę w takim stadium, które daje szansę na pełne wyleczenie – tłumaczy prof. Tadeusz Orłowski, kierownik Kliniki Chirurgii w warszawskim Instytucie Gruźlicy i Chorób Płuc. I dodaje: – Tymczasem pandemia przyniosła nowe problemy, niemal zaprzestaliśmy diagnozowania raka płuca. Mamy sytuację absolutnie alarmującą. Większość oddziałów pulmonologicznych szpitali została przekształcona na odziały covidowe. Dlatego proponujemy, aby w każdym województwie został wyznaczony jeden ośrodek pulmonologiczno-torakochirurgiczny, do którego lekarze podstawowej opieki zdrowotnej powinni kierować pacjentów.

Jego zdaniem potrzebna jest też odpowiednia edukacja i kampanie społeczne, które zmobilizują osoby z grupy ryzyka, spełniające kryteria włączenia do programu, by zgłaszały się na badania profilaktyczne. Chodzi głównie o osoby palące dużo papierosów – aktualnie lub w przeszłości.

Długa diagnostyka raka płuc, to nieskuteczna diagnostyka

– Każdy pacjent, który wchodzi na ścieżkę diagnostyczną, powinien mieć wykonany pełen panel badań patomorfologicznych i molekularnych, jednoczasowo i zgodnie ze standardami postępowania. Diagnostyka powinna być realizowana kompleksowo i z zachowaniem standardów jakościowych, niezależnie od regionu zamieszkania – uważa prof. Joanna Chorostowska-Wynimko, kierownik Zakładu Genetyki i Immunologii Klinicznej Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie.

W jej opinii fragmentaryczne, etapowe wykonywanie badań prowadzi do "nieuzasadnionej zwłoki czasowej, utraty bezcennego materiału biopsyjnego, i jest zwyczajnie drogie".

– Długa diagnostyka to nieskuteczna diagnostyka. A chorzy na raka płuca nie mają czasu. Bez szybkiej, kompleksowej i kompletnej diagnostyki tracimy szanse na stosowanie innowacyjnych terapii raka płuca – powiedziała specjalistka.

Warunkiem poprawy pięcioletnich przeżyć w raku płuca jest także przyspieszenie dostępu do innowacyjnych terapii wydłużających życie. Na przykład dla chorych z nieoperacyjnym miejscowo zaawansowanym rakiem płuca wielką szansę stanowi zastosowanie jednoczasowej radio-chemioterapii uzupełnionej lekiem o nazwie durwalumab. Został on umieszczony w tzw. złotej dziesiątce leków onkologicznych, które powinny znaleźć się na liście  refundacyjnej – TOP 10 ONKO. Lista ta została opracowana przez konsultanta krajowego oraz konsultantów wojewódzkich w dziedzinie onkologii klinicznej, jak również ekspertów z dziedziny farmakoekonomiki.

Oprócz durwalumabu znalazły się na niej jeszcze dwa inne leki na raka płuca – pembrolizumab i ozymertynib. Wszystkie zaliczono to leków o największym wpływie na wydłużenie życia pacjentów z rakiem płuca.

– Efektywność leczenia raka płuca w Polsce można zwiększyć. Decyduje o niej diagnostyka, dostęp do nowoczesnych terapii i sprawna organizacja procesu leczenia. Konieczne jest doinwestowanie tych obszarów proporcjonalnie do wskaźnika zachorowań i zgonów – podsumował prof. Maciej Krzakowski, konsultant krajowy w dziedzinie onkologii klinicznej, kierownik Kliniki Nowotworów Płuca i Klatki Piersiowej Narodowego Instytutu Onkologii im. M. Skłodowskiej-Curie w Warszawie.

Źródło: materiały ze spotkania ws. chorób płuc/ PAP