Jak wygląda "prawdziwa twarz raka"? To zdjęcie poruszyło cały świat!

Monika Piorun
15.11.2016 14:05
Jak wygląda "prawdziwa twarz raka"? To zdjęcie poruszyło cały świat!
fot. Neuroblastoma - choroba, która pokazuje "prawdziwą twarz raka"

Podobno każde zdjęcie mówi więcej niż tysiąc słów. Wystarczyło zaledwie jedno, by uzmysłowić tysiącom ludzi, których bliscy cierpią na nieuleczalne choroby, że nie zawsze bezwzględna walka z nowotworem ma sens. W niektórych przypadkach warto wykorzystać ostatnie wspólne dni w taki sposób, by stały się najszczęśliwszymi momentami w życiu. Na smutek mamy całą wieczność, a na radość zaledwie chwilę? Zgadzacie się?

Diagnoza: nowotwór - te słowa mogą wprawić w osłupienie niejednego dorosłego. Jedni się załamują, drudzy liczą na pomoc niebios, a jeszcze inni mobilizują siły i robią wszystko, co w ich mocy, by udało się im pokonać śmiertelnego wroga - chorobę. Nie straszna im żadna chemioterapia, wypadanie włosów czy niekontrolowane reakcje organizmu. Stają się prawdziwymi "humanistami" i paradoksalnie nic, co ludzkie, nie jest już im obce.

Sytuacja staje się jednak dużo bardziej skomplikowana, kiedy na śmiertelną chorobę umiera dziecko. Jak wytłumaczyć niewinnej czterolatce, że nie ma szans na to, by dożyć dorosłości? Przecież nawet nie rozumie, czym jest śmierć?

Żaden rodzic nie chce odpuścić i robi wszystko, co w jego mocy, by wspólnie pokonać nowotwór. Najlepsi lekarze, niezliczone wizyty u specjalistów, zbiórki pieniędzy na kosztowne badania... Nie ma przecież rzeczy, której nie zrobiłaby dla chorego dziecka kochająca matka lub ojciec.

Walka o życie czy godna śmierć?

13 miesięcy temu, 23 września 2015 roku, Andrew Whelan i Nicky Prendergast z Oswaldtwistle koło Lancashire, dowiedzieli się, że ich córka Jessica cierpi na neuroblastomę

Ten rodzaj nowotworu atakuje tylko dzieci i można go wykryć wyłącznie za pomocą badania USG jamy brzusznej. Jeśli zaraz po urodzeniu przechodziłby je każdy noworodek, miałby 95% szans na wyleczenie. Niestety badania są kosztowne, trzeba je powtarzać w odstępie 4-6 miesięcy i wiele krajów ich po prostu nie refunduje. 

Mali pacjenci cierpiący na tę chorobę trafiają pod specjalistyczną opiekę dopiero około drugiego roku życia, kiedy komórki układu współczulnego atakowane są przez nowotwór. Jego ognisko może być zlokalizowane wzdłuż osi ciała w okolicy przykręgosłupowej, nadnerczach, miednicy, szyi lub śródpiersiu. Nie jest łatwo ją wykryć. Dzieci mogą odczuwać nietypowy ból brzucha, zaparcia lub anemia. Niektóre maluchy mogą nawet przestać chodzić, choć wcześniej były bardzo aktywne.

U Jessici guz został zlokalizowany w nadnerczach. Nerwiak w tym miejscu jest bardzo trudny do wycięcia. W ciągu ostatniego roku dziewczynka przeszła jednak chemioterapię, radioterapię i szereg specjalistycznych badań. Miesiącami leżała w szpitalu. Skarżyła się na dotkliwy ból ramion, rąk. Stwierdzono u niej też zapalenie kości i stawów. Mimo że terapia zahamowała rozrost nowotworu, to jednak nie udało się sprawić, by doszło do jego zmniejszenia. 

Niestety powoli zaczęły się pojawiać kolejne przerzuty i stało się jasne, że dla dziewczynki nie ma już ratunku. Andy i Nicky - rodzice Jessici - odkąd tylko dowiedzieli się o neuroblastomie, starali się poruszyć niebo i ziemię, by pomóc córce wyzdrowieć. Angażowali się we współpracę z organizacjami charytatywnymi i próbowali pomóc innym chorym dzieciom. W pewnym momencie zdali sobie jednak sprawę z tego, że nie zostało już wiele czasu na to, by mogli się nacieszyć obecnością małej córeczki, a ich bezwzględne pragnienie walki z nowotworem, wcale jej nie pomaga.

Ludzka twarz raka

Dziecięce nowotwory występują na szczęście rzadko. W Polsce notuje się około 1200 nowych zachorowań rocznie, ale wielu pacjentom nie można pomóc. Choć małe dzieci nie do końca zdają sobie sprawę z tego, że nie uda się im dożyć wieku, w którym są ich rodzice, to jednak widząc ich cierpienie, podświadomie starają się spełnić ich oczekiwania. Kiedy wyniki nie wskazują na poprawę, czują, że zawiodły dorosłych.

Nie jest łatwo pogodzić się z odejściem najbliższych osób i zawsze warto wykorzystać wszystkie sposoby na to, by zmienić okrutny los.

12 października 2016 rodzice Jessici zdecydowali, że nie chcą jej dalej "torturować" bolesnym leczeniem i postarają się sprawić, by ostatnie dni lub tygodnie, które jej pozostały mogła kojarzyć ze szczęściem, radością i pełną miłości opieką najbliższej rodziny. Nie spodziewali się jednak tego, jak wiele emocji na całym świecie wywoła jedno zdjęcie zamieszczone w mediach społecznościowych.

Zrzut ekranu 2016-11-15 o 13.13.47 1

Ojciec Jessici - Andrew - przyznaje, że była to najtrudniejsza fotografia, jaką zrobił w całym swoim życiu, ale udało się mu na niej uchwycić "całą prawdę o raku". Nabrzmiałe od cierpienia żyły, ociekające po policzku łzy i przeszywający grymas pogrążonej w bólu twarzy - to widok, z którym od momentu diagnozy musieli się mierzyć rodzice dziewczynki.

W momencie, kiedy nie ma szans na poprawę, to dorośli powinni zdać sobie sprawę, jak wiele wysiłku i poświęceń wymaga od dzieci ciągła walka z nowotworem. Zmuszanie ich do tego, by bezustannie starały się pokonać chorobę, czasami może być wręcz okrutne.

Czy nie warto pozwolić im przeżyć ostatnie dni w spokoju i sprawić, by żyć normalnie, jak inne dzieci? W ferworze emocji łatwo zapomnieć, że życie dzieci chorych na nowotwory nie musi kojarzyć się tylko ze szpitalem i salami operacyjnymi, ale może też kojarzyć się z radością i miłością bliskich.

Fotografia zrobiona przez Andrew obiegła cały świat. Poruszyła nie tylko internautów, którzy w ciągu kilku dni tysiące razy udostępniali zdjęcie Jessici. Żywo zareagowały też na nią media w wielu krajach. Za pomocą mediów społecznościowych z rodzicami Jessici skontaktował się też Harry Styles - jeden z członków popularnego zespołu One Direction.

Mimo że rodzice dziewczynki doceniają, że udało się im dotrzeć do tak wielu ludzi, a dzięki specjalnemu funduszowi gofundme.com udało się już zebrać ponad 97 tys. funtów na walkę z dziecięcymi nowotworami (i kosztowne badania USG jamy brzusznej, które pozwalają wykryć neuroblastomę), to jednak wcale nie pragną większego rozgłosu. Ostatnie dni lub tygodnie, które zostały Jessice chcą spędzić zupełnie prywatnie i móc się cieszyć jej obecnością tak długo, jak to tylko możliwe.

Zagłosuj

Bezwzględna walka o życie czy godna śmierć? Czy rodzice mają prawo do przerwania leczenia dzieci chorych na nowotwory?

Liczba głosów:

______

Redakcja Radio Zet Zdrowie/π