Lekarze diagnozowali napięcie przedmiesiączkowe, a to był guz mózgu

12.08.2019 12:59
Lekarze diagnozowali napięcie przedmiesiączkowe, a to był guz mózgu

34-letnia kobieta dopiero po sześciu latach diagnozowania i szukania pomocy u specjalistów, dowiedziała się, że ma guza mózgu. Ciężkie objawy lekarze pomylili z napięciem przedmiesiączkowym (PMS) i atakami paniki. Dzisiaj dzieli się swoją historią, aby przestrzec innych.

Guz mózgu a PMS 

34-letnia Karissa Ostheimer regularnie przeżywała krótkie, ale przerażające ataki, podczas których nie mogła mówić. Charakterystyczne było to, że takich epizodów doświadczała podczas okresu. Lekarz pierwszego kontaktu powiedział, że ma PMS (zespół napięcia przedmiesiączkowego) i przepisał kobiecie pigułki antykoncepcyjne. Poza tym nie zrobił nic, aby złagodzić problem. Kobieta uwierzyła lekarzom i zaakceptowała diagnozę, ale jej problemy się nie skończyły.

Kobieta na ostatnim roku studiów, kiedy studiowała psychologię na University of Maine, zaczęła odczuwać dziwne ataki o każdej porze miesiąca. Przyjaciele, którzy to widzieli, uznali, że Karissa wygląda wtedy, jakby widziała ducha. Znaleźli się lekarze, którzy odrzucili to jako przedmiesiączkowe zaburzenie dysforyczne, ciężka postać PMS. Podejrzewano też zespół lęku napadowego. Powiedziano jej, aby nadal przyjmowała tabletki antykoncepcyjne i odwiedziła psychiatrę w sprawie leków antydepresyjnych. Zrobiła dokładnie to, co jej kazano.

Ataki niszczyły ją i jej życie towarzyskie, izolowała się. Nie chciała nigdzie wychodzić, bała się, że będzie miała atak w publicznym miejscu. Ludzie będą pytać: „Co do cholery z tobą jest nie tak?”. Zawstydzające było mówić: „Hm, po prostu mam ciężki PMS”. Miała też wrażenie, że coś więcej jest nie tak.

Leczenie zmieniło kierunek po tym, jak odwiedziła swoją mamę i przy niej dostała ataku. Trzymała filiżankę, którą nagle upuściła i zamarła. Wtedy mama zabrała ją na pogotowie, gdzie lekarz zadał jej kilka pytań: czy tego dnia brała jakieś narkotyki, inne środki odurzające, piła alkohol? Odpowiedziała, że nie, a mimo to jedyne testy, które zalecił lekarz, to zmierzenie poziomu alkoholu i narkotyków. Została odesłana do domu bez diagnozy.

Kilka miesięcy po ukończeniu studiów ataki były tak częste, że pierwszą rzeczą, o której myślała, gdy budziła się rano, było to, ile może takich ataków mieć. Wkrótce przeprowadziła się do Teksasu. Pewnego ranka, kiedy jechała na rozmowę kwalifikacyjną na stanowisko sprzedażowe, poczuła przerażenie i rozbiła samochód. Wtedy dopiero lekarz pierwszego kontaktu zasugerował jej wizytę u neurologa, sześć lat po tym, jak narzekała na pierwsze obawy...

Guz mózgu: glejak 

Neurolog kazał przejść test elektroencefalograficzny (EEG), który rejestruje aktywność w mózgu. Wyniki pokazały, że ma około 20 złożonych napadów każdego dnia. Zdiagnozowano u niej epilepsję kłykciową, co oznacza, że wahania hormonalne występujące podczas okresu nasilają napady padaczkowe. Gdy kobieta w końcu dowiedziała się, że ma podtyp rzadkiego zaburzenia neurologicznego, ulżyło. Nie trwała to jednak długo. Żaden z leków przeciwdrgawkowych nie zadziałał.

Po sześciu miesiącach nieskutecznych leków neurolog skierował ją na MRI mózgu. Nie miała wiadomości od lekarza przez około trzy miesiące, więc pomyślała, że wyniki są w normie. Ale matka dziewczyny widziała, że napady się pogarszają, więc zadzwoniła do biura z pytaniem o wyniki.

Kiedy lekarz skontaktował się z nią, myślała, że chce spytać o to, jak działają leki. Było zupełnie inaczej. Zamiast tego powiedział: „Mam dla ciebie wiadomość… Masz guza mózgu”. Zajęło to trzy miesiące, bo pracownicy biurowi przypadkowo spisali dane, nie dając lekarzowi okazji do ich przejrzenia.

Guz, który okazał się rakowy, znajdował się w lewym płacie skroniowym, szczególnie w hipokampie i ciele migdałowatym. Ten obszar mózgu kontroluje między innymi reakcję strachu i rozumienia słów, co tłumaczy niemożliwość mówienia podczas ataku. Właśnie skończyła studia i czuła się, jakby otrzymała wyrok śmierci.

W marcu 2010 roku miała operację usunięcia większej części guza. Zdiagnozowano go, jako rodzaj raka mózgu zwanego rozlanym mieszanym glejakiem. Poinformowano ją również o tym, że nawrót jest nieunikniony. Została objęta leczeniem. Poddawana była regularnym skanom MRI.

Ważna informacja

Glejak wielopostaciowy to najbardziej złośliwy glejak pochodzenia astrocytarnego. Jest on najczęstszym pierwotnym nowotworem złośliwym mózgu u ludzi dorosłych (około 25% wszystkich nowotworów).

Guz mózgu: objawy i terapia

Na początku terapii miała ogromne trudności ze znalezieniem odpowiednich słów. Wspomina, jak terapeutka trzymała ołówek i prosiła, aby nazwała, a ona nie potrafiła. Wiedziała, że to ołówek, ale po prostu nie mogła tego powiedzieć. To było tak, jakby mostek między mózgiem a głosem został odcięty przez operację. Na szczęście został on powoli odbudowany, dzięki terapii. Chirurdzy usunęli około ¼ całego mózgu. Jeśli chodzi o napady, prawie całkowicie zniknęły po operacji. Mimo to przez pierwsze kilka lat wciąż denerwowała się, kiedy miała okres, myśląc, że pojawią się z powrotem.

Na szczęście ataki nie wracały. Dziewięć lat po kraniotomii – operacyjnym otwarciu czaszki w celu uzyskania dostępu neurochirurgicznego do mózgowia – miała niewielkie napady, zwane aurami. Raz lub dwa razy w miesiącu. Życie bez napadów znacznie się polepszyło. Czasami wciąż trudno jest powiedzieć słowa, które chce.

Zajęło jej 9 lat, aby została właściwie zdiagnozowana. Dziś przestrzega innych, aby nie przyjmowali diagnozy ani leczenia, które nie rozwiązują ich objawów. Nie pozwól, aby diagnoza trwała tak długo.

Warto przypomnieć najczęściej wymieniane objawy guza mózgu:

  • bóle głowy
  • napady padaczkowe,
  • neurologiczne objawy ogniskowe,
  • senność
  • nudności,
  • wymioty,
  • pogorszenie widzenia,
  • niedowłady,
  • upośledzone funkcje pisania,
  • zaburzenia mowy.

Źródło: health.com