''Więcej szkody z opóźnionej diagnozy niż z koronawirusa'' - ostrzega onkolog

21.09.2020 11:36
MICHAL DYJUK/REPORTER
fot. MICHAL DYJUK/REPORTER

Okres epidemii koronawirusa jest groźny dla pacjentów onkologicznych nie tylko z powodu możliwego zakażenia. Prezes Polskiej Unii Onkologii zwraca uwagę na problem z opóźnionym diagnozowaniem chorych na raka, związanym bezpośrednio z pandemią SARS-CoV-2.

- Musimy przede wszystkim edukować społeczeństwo, że więcej szkody będzie z powodu zachorowania i opóźnionej diagnozy nowotworu niż konsekwencji związanych z koronawirusem - przestrzega prezes Polskiej Unii Onkologii dr Janusz Meder.

W wyniku pandemii ucierpiała polska onkologia, gdzie potwierdzono zgłoszenie o ok. 30 proc. mniej zachorowań niż w podobnym okresie przed rokiem, co wcale nie oznacza, że nie chorujemy, po prostu wiele osób nie zostało zdiagnozowanych.

Eksperci oceniają, że najmocniej ucierpiała zgłaszalność na badania profilaktyczne, takie jak mammografia, cytologia czy kolonoskopia. Apelują o czujność, zarówno samych pacjentów, jak i lekarzy rodzinnych i innych specjalistów.

Dr Janusz Meder stwierdził, że z danych szacunkowych wynika, że w skali kraju w granicach 30 proc., w niektórych sytuacjach nawet do 40 proc., były opóźnione terminy rozpoczęcia planowych operacji onkologicznych ze względu na występowanie różnych ognisk, również w szpitalach onkologicznych, i w związku z tym z uszczupleniem personelu. Również sami pacjenci nie stawiali się na planowe zabiegi radioterapii lub chemioterapii w obawie przed zakażeniem koronawirusem.

''Więcej szkody z opóźnionej diagnozy niż z koronawirusa'' 

Naukowe towarzystwa onkologiczne w Polsce wydały odpowiednie zalecenia i standardy postępowania, które były systematycznie wdrażane we wszystkich regionalnych centrach onkologicznych w Polsce i w ośrodkach onkologii akademickiej.

Prezes Polskiej Unii Onkologii dr Janusz Meder w Programie Pierwszym Polskiego Radia powiedział, że pomimo szybkiego przyjęcia nowych standardów, wielkim problemem stało się to, że pacjenci ze strachu przestali zgłaszać się na badania i znacząco spadła liczba zielonych kart DiLO, załatwiających szybką diagnostykę onkologiczną.

Dr Janusz Meder przytoczył analizy opracowane przez ekspertów z USA i Wielkiej Brytanii, które pokazują, że trzymiesięczne opóźnienie rozpoznania choroby powoduje o 10 proc. gorsze wyniki leczenia w perspektywie 10 lat.

- Natomiast jeżeli jest to opóźnienie o sześć miesięcy, a wszystko wskazuje na to, że będzie coraz więcej takich pacjentów również w Polsce, wpływa to na pogorszenie wyników leczenia aż o 30 proc. To pokazuje wagę problemu - alarmuje ekspert.

Prezes Polskiej Unii Onkologii przyznał jednocześnie, że obecnie sytuacja się poprawia. "To powoli zostaje uświadomione przez społeczeństwo i widzimy, że z każdym tygodniem coraz więcej pacjentów przychodzi. Mamy reżim sanitarny wdrożony we wszystkich szpitalach onkologicznych" - zastrzegł.

Źródło: PAP