600 mln dolarów dla polskich naukowców na pomoc w walce z nowotworami

Monika Piorun
25.11.2016 18:40
600 mln dolarów dla polskich naukowców na pomoc w walce z nowotworami
Fot. Największe w historii dofinansowanie dla polskich naukowców z UW od firm farmaceutycznych

Nie dość, że zespołowi prof. Jacka Jemielity Uniwersytetu Warszawskiego udało się rozwiązać kwestię nietrwałości mRNA, to jeszcze nasi uczeni nauczyli się zwiększać jego produktywność i wyznaczyli nowy rozdział w badaniach nad szczepionkami genetycznymi zapobiegającymi nowotworom złośliwym. Międzynarodowe koncerny farmaceutyczne za licencję na ich badania zapłaciły już w sumie 610 mln dolarów. 

Polak potrafi! Nie da się zaprzeczyć, że to, czego dokonali eksperci pod kierunkiem prof. Jacka Jemielity z Centrum Nowych Technologii oraz prof. Edwarda Darżynkiewicza i dr Joanny Kowalskiej z Wydziału Fizyki UW, może być krokiem milowym w leczeniu raka i wielu chorób genetycznych.

Wyniki ich badań nad mRNA, które prowadzone są od lat 80., są na tyle uniwersalne, że można je zastosować do opracowania szczepionki na raka i wykorzystać podczas terapii genowych.

Sukces na miarę Skłodowskiej

Na czym polega przełomowe odkrycie polskich naukowców, za które koncerny chcą płacić miliony? Badaczom udało się opracować metodę manipulowania informacjami genetycznymi przenoszonymi za pomocą mRNA. Te niewielkie fragmenty DNA zawierają w sobie rodzaj przepisu na konkretne białka.

Umiejętność zarządzania produkcją białek w organizmie może posłużyć zarówno rekonstrukcji konkretnych tkanek, jak i uruchamiać naturalny proces zwalczania komórek rakowych.

Zmiana struktury końcówki cząsteczek mRNA (tzw. Kap 5'), polegała na zamianie zaledwie jednego atomu tlenu na atom siarki. MRNA składa się z ok. 80 tys. atomów, więc nie było to łatwe odkrycie, ale gwarantuje większą trwałość mRNA w środowisku naturalnym, a także pozwala produkować większą liczbę pożądanych białek.

Partnerem polskich naukowców podczas prac badawczych był Uniwersytet Stanowy w Luizjanie.

Dzięki ich odkryciu, oprócz prac nad udoskonaleniem szczepionek przeciwnowotworowych, będzie można wspierać suplementację białek (co zapobiega wielu poważnym chorobom), a także przeprogramować komórki macierzyste na potrzeby medycyny regeneracyjnej.

Dr Robert Dwiliński, dyrektor Ośrodka Transferu Technologii Uniwersytetu Warszawskiego przekonuje, że:

Osiągnięcie to można porównać do wynalezienia radu, który najpierw 

nie miał praktycznego zastosowania, a potem zapoczątkował

wykorzystanie promieniotwórczości w medycynie.

Na taki efekt polscy naukowcy pracowali od początku lat 80. Dopiero pod koniec lat 90. inderdyscyplinarnemu zespołowi chemików, biologów, fizyków udało się sformułować ostateczne tezy, których zgłębienie zajęło im kolejne lata.

Na przełomie 2007 i 2008 roku ekspertom udało się uzyskać odpowiednie patenty, ale dalszy etap prac wymagał badań klinicznych, których koszt wynosił od 20 do 40 mln dolarów. Nietrudno sobie wyobrazić, że Uniwersytet Warszawski nie był w stanie wygospodarować takich środków na rozwój nauki. 

W 2010 roku Polacy porozumieli się z niemiecką firmą BioTech (należącą do Uniwersytetu Mainz), która w 2015 roku, po pierwszej fazie badań klinicznych, sprzedała tzw. sublicencję firmie Sanofi za - bagatela 300 mln dolarów. Po tej transakcji międzynarodowe koncerny zaczęły ustawiać się w kolejce po wiedzę uzyskaną dzięki Polakom.

W 2016 roku można już było liczyć na jeszcze więcej, bo aż 310 mln dolarów. Tyle za kolejną sublicencję zdecydowała się zapłacić zajmująca się biotechnologią firma Gerenentech z San Francisco, należąca do koncernu Roche. Wszystko wskazuje na to, że podczas sprzedaży kolejnych licencji, można liczyć na przebicie tej sumy. 

Polski wynalazek - milionowe zyski za granicą

bill

fot. Bill Brooks, flickr.com, CC BY-SA 2.0

Czy nasi naukowcy staną się milionerami? Niestety nie jest to takie proste. Większość dochodów ze sprzedaży sublicencji trafi do sprzedawcy licencji, czyli firmy BioTech. Polacy mogą jednak liczyć na kilkuprocentowy udział w zyskach, które mogą być przeznaczone na kolejne badania.

Już wiadomo, że połowa uzyskanej kwoty trafi do instytucji badawczych, a reszta - bezpośrednio do polskich ekspertów. Na większe zyski można liczyć dopiero po tym, jak uda się wprowadzić na rynek np. szczepionkę na raka lub leki opracowane dzięki odkryciu Polaków.

Sukces zespołu prof. Jacka Jemielity został uznany za "największą w dziejach Polski komercjalizację nauki". Co na to polscy politycy czy choćby Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego lub Ministerstwo Rozwoju?

Wszyscy zdają sobie sprawę z tego, w jak fatalnym stanie finansowym są polskie uczelnie.

Prof. Piotr Węgleński - jeden z naukowców biorących udział w przełomowych badaniach - wyjaśnia jednak, że gdy poinformował wicepremiera Morawieckiego o pracach nad wynalazkiem, za które zagraniczne koncerny chcą zapłacić miliony, usłyszał krytykę pod adresem polskich naukowców, którzy nie są wystarczająco kompetentni, by znaleźć sponsorów badań wśród naszych rodzimych inwestorów.

Ani minister Gowin, ani nikt z urzędników niższego szczebla, mimo osobistego zaproszenia przez Rektora UW, nie wziął udziału w konferencji prasowej, podczas której ogłoszono światowy sukces Polaków, nie odniósł się do tego wydarzenia.

Politycy milczą, a Polacy zamiast zbijać majątek na swoich odkryciach, muszą się zadowolić procentami od zysków zagranicznych inwestorów - oni przynajmniej potrafią docenić ich kompetencję... 

Zagłosuj

Czy jesteś za zwiększeniem nakładów finansowych z budżetu państwa na badania naukowe?

Liczba głosów:

__

Redakcja Radio Zet Zdrowie/π