Ewa Minge o chorobie, którą widać na twarzy

20.11.2019
Aktualizacja: 20.11.2019 13:56
Ewa Minge w Radiu ZET

 - Mało kto ma świadomość tego, i tym się m. in. zajmuje moja fundacja wspierająca osoby leczone onkologiczne, że chcemy później wrócić do życia i normalnie funkcjonować - mówiła Ewa Minge w Radiu ZET.

Ewa Minge 11 lat temu zachorowała na przewlekłą białaczkę limfatyczną. Gdy na leczenie onkologiczne zareagowała wyjątkowo źle, okazało się, że od dziecka cierpi na niedorozwój wątroby. Leczenie onkologiczne wywołało potężny obrzęk limfatyczny na twarzy. Równolegle z chorobą nowotworową, musiała się walczyć z falą hejtu, który niespodziewanie wylał się na nią w sieci.

Walka z rakiem

- Od dziecka nie mogłam brać żadnych tabletek, ponieważ wzięcie tabletki powodowało u mnie wymioty. Musiałam być na zastrzykach. Leczono mnie kroplówkami. Słodycze, które uwielbiam, często powodowały u mnie wymioty. Nigdy nie piłam alkoholu, bo jak dwa razy spróbowałam w ogólniaku, to skończyło się dwumiesięcznym kacem. Pochylano się nade mną, ale nikt nie wpadł na to, że mam niedorozwój wątroby - mówiła Ewa Minge w audycji Michała Figurskiego "NieZŁY pacjent w Radiu ZET".

Dopiero gdy zachorowała na przewlekłą białaczkę limfatyczną, wyjątkowo silna reakcja na chemioterapię naprowadziła lekarzy na trop problemów z wątrobą. Leczenie onkologiczne dosłownie zrujnowało jej organizm. "Wątroba to jest narząd, który, gdy się najemy czegoś złego, zaszkodzi nam coś czy mamy kaca, to wychodzi na twarz. Ja mam niedorozwój wątroby. W momencie, gdy muszę wziąć sterydy lub jakiekolwiek inne leki, to moja wątroba zachowuje się jakbym codziennie piła. A uwierz mi, że ludzie ze zdrową wątrobą po chemii mają opuchniętą twarz" - mówiła Ewa Minge w Radiu ZET.

Po zakończeniu leczenia onkologicznego czekała ją jeszcze jedna walka. Walka o powrót do kobiecości.

Powrót do kobiecości

- Mało kto ma świadomość tego, i tym się m.in. zajmuje moja fundacja wspierająca osoby chore onkologiczne, że my chcemy później wrócić do życia i normalnie funkcjonować - podkreślała Ewa Minge w rozmowie z Michałem Figurskim.

- W jednym z wywiadów Ewa wspomniała, że się nie uśmiecha. Czytałem ten wywiad i sobie wymarzyłem, że chciałbym mieć taką pacjentkę - zdradził dr Tomasz Kupryś, lekarz dentysta, jeden z dwóch lekarzy który po leczeniu onkologicznym Ewy Minge ratował sytuację.

Ponieważ na twarzy utrzymywał się obrzęk limfatyczny, dla wyrównania proporcji projektantka zdecydowała się na wypełnienie ust kwasem hialuronowym. Na otwarciu kliniki dr. Tomasza Kuprysia do Ewy Minge podeszła dermatolog: "Widzę, że masz problem natury medycznej, przyjdź do mnie, ja cię wyleczę".

Zobacz takżeRehabilitacja onkologiczna (onkorehabilitacja): na czym to polega? 

- Dziewięciu lekarzy macało moją twarz. Mówili: faktycznie wypełniaczy nie ma, to jest opuchlizna, zbiera się woda. Ania Platkowska zrobiła mi badania i powiedziała: masz problemy z wątrobą, twój organizm nie produkuje białka, stąd te opuchlizny. Ponieważ trwa to od lat, masz zatkane kanały limfatyczne. Zaczęła od wypisania recepty i zbadania stanu mojej skóry, po czym miałam w sposób bardzo bolesny przepychaną limfę na twarzy - mówiła Ewa Minge w Radiu ZET.

Gdy twarz zmalała, pojawił się kolejny problem natury estetycznej: na pierwszy plan wyszły monstrualne, ostrzyknięte kwasem hialuronowym, usta. Dermatolog zaordynowała: usuwamy wypełniacz.

Zasłona milczenia

- Gdy zachorowałam, zastanawiałam się, czy powiedzieć o tym w mediach. Usiadłam naprzeciwko znanej dziennikarki, bardzo mądrej, i ona mi powiedziała: nie mówi, zjedzą cię. Zapytałam również mojego włoskiego PR, bo sporo działam na rynku włoskim, i PR-owcy powiedzieli: marka luksusowa nie kojarzy się z umieraniem - mówiła Ewa Minge w Radiu ZET.

To był również wyjątkowo trudny czas prywatnie. W tym samym czasie walkę z chorobą toczyły również jej mama oraz bliska przyjaciółka. "Wspierał ślepy kulawego. Miałam nastoletnie dzieci. Nie mogli się dowiedzieć, że jestem chora, bo kilka lat wcześniej zostali wyrwani z domu, który nie dawał im poczucia bezpieczeństwa" - mówiła Ewa Minge w Radiu ZET.

- Dziś na swoich chorobach onkologicznych ludzie robią PR. I bardzo dobrze, bo chorzy onkologicznie, przyglądając się osobie medialnej, która z tego wychodzi lub godnie przez to przechodzi, czują się silniejsi. Ale 11 lat temu o raku się nie mówiło - wyjaśniła Ewa Minge w audycji "NieZŁY pacjent w Radiu ZET".

Jeśli masz jakieś pytania dotyczące omawianych w programie chorób lub innych, o których chciałbyś usłyszeć w naszej audycji, napisz do nas na adres: niezlypacjent@radiozet.pl

Audycji Michała Figurskiego „NieZŁY pacjent w Radiu ZET” możecie słuchać w każdy wtorek, w godzinach 21-23.

Całą rozmowę zobaczyć można TUTAJ>>