Sukces olsztyńskich lekarzy: 16 wszczepionych stymulatorów, 3 wybudzonych ze śpiączki

Monika Piorun
12.06.2017 09:35
Sukces olsztyńskich lekarzy: 16 wszczepionych stymulatorów, 3 wybudzonych ze śpiączki
Fot. East News

Wszczepiliśmy już w sumie 16 stymulatorów a trzem pacjentom przywróciliśmy kontakt ze światem – mówi neurochirurg prof. Wojciech Maksymowicz z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Olsztynie, w którym ostatnio ze śpiączki wybudził się 50-letni mężczyzna. 

Pionierskie operacje wszczepienia stymulatorów osobom w śpiączce w olsztyńskim szpitalu klinicznym przeprowadził zespół prof. Wojciecha Maksymowicza. Pierwsze zabiegi pod kierunkiem japońskiego neurochirurga prof. Isao Morita odbyły się w maju zeszłego roku. Prof. Moritę sprowadziła do Polski Fundacja Ewy Błaszczyk "Akogo?", ona też sfinansowała operacje.

Jednym z pacjentów zespołu prof. Maksymowicza był dziennikarz Polskiej Agencji Prasowej Mariusz Wachowicz, który ponad półtora roku temu miał wypadek na rowerze. Operację wszczepienia stymulatora przeszedł pod koniec lipca zeszłego roku, niespełna rok od wypadku.

- Ten pacjent jest po prostu przytomny, on jest wśród tych uznanych za wybudzonych. Można powiedzieć, że jest on jednym z tych trzech pacjentów, którzy dzięki symulatorowi odzyskali kontakt ze światem - wyjaśnia profesor.

Jakich efektów można się spodziewać po wszczepieniu stymulatora?

- Kiedy natura daje nam szansę, ale to wcale nie jest tak bardzo rzadko, jeśli już przeprowadzi się kwalifikację chorych - tłumaczy prof. Maksymowicz.

- Zakwalifikowaliśmy 16 osób i z nich w trzech przypadkach doszło do kontaktu bezpośredniego, czyli te osoby stały się przytomne. One były na granicy przytomności. Bo to właśnie o to chodzi, że wyławiamy tych, którzy na pozór wyglądają tak jak inni, są w stanie przewlekłym wegetatywnym, natomiast my doszukujemy się, czy wśród nich nie ma tych 10-30 proc. – jak się uważa w różnych badaniach – w minimalnym stanie świadomości - wyjaśnia ekspert.

Wyjaśnił, że to nie jest taki stan, w którym mogą normalnie rozmawiać, ale nie wiadomo tez, czy nie chcieliby spełnić jakiegoś polecenia, ale nie mogą tego zrobić. - To są takie właśnie niuanse – tłumaczył profesor. Do takich osób należał dziennikarz PAP, któremu wszczepiono symulator.

- Zareagował w ten sposób, że ożywił się, że te jego reakcje są żywsze, wyraźniejsze, mógł zacząć komunikować się chociażby za pomocą tabletu. Oczekujemy teraz na werbalizację – dodał prof. Maksymowicz. Wyjaśnił, że uszkodzenie, do którego doszło podczas wypadku, wymaga długotrwałej rehabilitacji mowy, ale są szanse na to, że współczesna neurologopedia jest w stanie mu pomóc.

Przypadek Mrożka

mrożek

fot. Dominski/REPORTER

Uszkodzenie , do którego doszło podczas wypadku dziennikarza, wymaga długotrwałej rehabilitacji mowy, ale są szanse na to, że współczesna neurologopedia jest w stanie mu pomóc. Prof. Maksymowicz przypomniał w tym kontekście autobiograficzny utwór Sławomira Mrożka "Baltazar":

- To było ćwiczenie mowy pisarza, który posługuje się mową pisaną, żeby po udarze mózgowym, niedokrwieniu i uszkodzeniu ośrodka mowy wyćwiczyć powrót zdolności komunikowania za pomocą słowa pisanego. I napisał książkę. I opisuje te przeżycia. To jest naprawdę dla tych, którzy wątpią, którzy opadają z sił, a mają takiego chorego, to jest bardzo dobra lektura – podkreślił neurochirurg.

Zaznaczył, że rehabilitacja takich chorych wymaga czasu, nie można tracić cierpliwości, ani zniechęcać się. - Ale też trzymać się każdego pozytywnego sygnału, jak i prawdziwych efektów – tak jak tutaj mamy - dodał.

Kiedy są szanse na wybudzenie ze śpiączki?

Opisując, jak działa stymulacja, profesor tłumaczył, że jeśli mózg nie jest zupełnie uszkodzony, jego metabolizm nie jest zaniżony do bardzo niskich poziomów, to można mieć nadzieję na ożywienie aktywności:

Poprzez stymulację osiągamy zwiększenie ukrwienia mózgu, u tych osób, u których ten stan ukrwienia nie jest tak skrajnie niski, jak w przypadku przewlekłego stanu wegetatywnego. Następna sprawa to jest pobudzanie tworu siatkowatego i całej tej drogi odpowiedzialnej za czuwanie, która powoduje, że jak się wyłącza to śpimy, a jak się nie wyłącza, jest ożywiony, to człowiek czuwa. Mało, że czuwa, to na dodatek reaguje

Jak wyjaśnił profesor, samo czuwanie u osób w stanie wegetatywnym występuje – śpią w nocy, czuwają w dzień, mają otwarte oczy, ale nie ma kontaktu; natomiast jak pojawia się stymulacja, to jest szansa kontakt.

W ocenie prof. Maksymowicza wymagane są bardzo dokładne badania, żeby zakwalifikować chorych do wszczepienia symulatora:

W tym wypadku uważamy, że to jest jeden z tych pacjentów, których pomogliśmy przywrócić do kontaktu ze światem, ale droga przed nim długa i według mnie z dużą szansą, powrotu – w dużym procencie – do normalnego kontaktu.

___

zdrowie.radiozet.pl/PAP/π