Muniek Staszczyk: Żyłem z prędkością 250 km/h wiele lat, nagle film się urwał

08.01.2020
Aktualizacja: 20.03.2020 11:53
Muniek Staszczyk o udarze mózgu
fot. Radiozet.pl

– Żyłem z prędkością 250 km/h wiele lat. To była moja normalna prędkość. Żyłem szybko, nie oszczędzałem się, nie badałem się, nie chodziłem do lekarzy, bałem się lekarzy. Było tak, aż do wyjazdu do Londynu w lipcu 2019 r. Wtedy ten film się urwał... - tak o sobie opowiedział Zygmunt "Muniek" Staszczyk, polski muzyk, lider zespołu T.Love, w audycji Michała Figurskiego "NieZŁY pacjent w Radiu ZET".

Tym wydarzeniem żyły wszystkie muzyczne serwisy. Muńka Staszczyka znaleziono nieprzytomnego 15 lipca 2019 r. w pokoju hotelowym przy lotnisku Heathrow niedaleko Londynu. Leżał w kałuży krwi na podłodze. Jak się później okazało, zakrwawiona była też pościel w łóżku. Muzyk został przewieziony do londyńskiego szpitala. Diagnoza: udar krwotoczny, czyli wylew krwi do mózgu.

– Krew wyszła mi przez nos. To podobno uratowało mi życie - mówił podczas audycji Muniek Staszczyk. Potwierdził to zaproszony do audycji znany neurochirurg, prof. Paweł Nauman.

– To niezwykle rzadki przypadek – przyznał w audycji prof. Nauman. I tłumaczy: – Jeśli rzeczywiście tak było (profesor nie widział badań Muńka, więc odnosił się do tego przypadku ogólnie), to miałeś szczęście.

Prof. Nauman wytłumaczył, dlaczego udar krwotoczny jest tak niebezpieczny dla chorych. – Wnętrze czaszki to układ zamknięty, o określonej pojemności. Tam się znajduje nasze mózgowie, płyn mózgowo-rdzeniowy, krew. Gdy jest czegoś więcej, to czegoś musi być mniej. Wynaczyniona krew nie ma gdzie uciec, więc niszczy bezpośrednie struktury, które są wokół niej. Ta narastająca objętość sprawia, że mózg przesuwa się w różnych kierunkach.

W przypadku Muńka Staszczyka, krew znalazła ujście przez nos. To był ciężki udar, krwawienie było bardzo mocne i prawdopodobnie przebiło sitowie mózgowe.

Muzyk poleciał na kilka dni do Londynu na koncerty Boba Dylana i Neila Younga. Miło spędził czas z przyjaciółmi. Kilka wypitych piw, trochę stresu związanego z odwołanym lotem i koniecznością zakwaterowania w hotelu przy lotnisku. Nic, co zapowiadałoby późniejsze wydarzenia.  
Pamięta to, co wydarzyło się przed wylewem i późniejsze  wydarzenia ze szpitala. Samego wylewu i tego, co zdarzyło się zanim trafił do szpitala nie pamięta. Posklejał sobie wszystko z opowieści lekarzy, rodziny, z dokumentów, które dostał ze szpitala.

– Przed snem rozmawiałem z kilkoma osobami przez telefon. Ostatni wykonałem 27 minut po północy. Później poszedłem spać. Znaleźli mnie – tak wynika z dokumentów – na podłodze w pokoju hotelowym o 13.45. Do wylewu prawdopodobnie doszło w pierwszej fazie snu, czyli około 1.00-3.00 w nocy - opowiadał Muniek Staszczyk.

Czas – w przypadku udaru krwotocznego, czyli wylewu do mózgu – ma kluczowe znaczenie. Najważniejszych jest - co podkreślił prof. Paweł Nauman – pierwszych 20 godzin, od momentu krwawienia do mózgu, a udzieleniem pomocy. – Bo krew zabija, jest w czaszce objętością obcą – mówił prof. Nauman.

Pierwsze chwile w szpitalu Muniek wspomina tak: – W ogóle nie zastanawiałem się nad sprawnością kończyn. Chciało mi się straszliwie pić. Dali mi szklankę wody i sprawdzali, czy ja w ogóle mogę przełykać. W tej malignie przechodziłem z polskiego na angielski, co było dla nich dobrym sygnałem, bo to znaczyło, że mózg pracuje.

Po wylewie nie mógł chodzić, miał opuszczoną lewą stronę wargi i lekki niedowład lewej ręki. Do tego straszny ból głowy. Był na silnych lekach.

– Ból po udarze jest straszny. To jest jeden z najsilniejszych bólów, jaki można sobie wyobrazić – dodał prof. Nauman.

Muniek zdradził również, że po udarze, w szpitalu, bywał agresywny, nie zdawał sobie do końca sprawy z tego, co się wydarzyło. – Bredziłem. Długo bredziłem – wyznał podczas audycji. Nie wiadomo, czy był to efekt działania leków czy udaru wtórnego.

Czy można było przewidzieć ten udar? Zdaniem prof. Pawła Naumana są pewne czynniki, które sprawiają, że jesteśmy w grupie podwyższonego ryzyka: wiek, nieleczone nadciśnienie tętnicze, styl życia: stres, przepracowanie, brak dbałości o zdrowie.

– Zapominamy o naszym wieku. Mamy 40, 50 lat, a myślimy, że 20, 30. Nie dbamy o siebie – powiedział prof. Nauman. Stąd ten wysyp udarów: Tomasz Lis, Jacek Rozenek, Muniek Staszczyk, Michał Figurski.

Zresztą sam prowadzący audycję pozwolił sobie na bardzo osobiste wyznanie: – Takim idiotą, któremu wydaje się, że wszystko może, że jest nieśmiertelny, byłem również ja – powiedział Michał Figurski.

To co łączy obu panów Staszczyka i Figurskiego to zaniedbane nadciśnienie tętnicze. Muniek wyznał: – W 2004 r. zdiagnozowano u mnie nadciśnienie tętnicze. Zacząłem brać lekarstwa, jeździłem na rowerze, chodziłem na basen. Mierzyłem ciśnienie skrupulatnie. Po pół roku ciśnienie było ok. Lekarz mówił, że wszystko jest ok, ale że tabletki powinienem brać przez cały czas... Ale ich nie brałem – wyznał Muniek Staszczyk. I dodał: – Uznałem, że nie muszę, bo wszystko jest ok.

– Tego nie wolno robić – wtrącił prof. Paweł Nauman.

– Teraz to wiem – powiedział Muniek – ale wtedy to zlekceważyłem.

W londyńskim szpitalu Muniek leżał prawie dwa miesiące, później – gdy jego stan zdrowia się trochę poprawił – przewieziono go ambulansem do Polski do szpitala na Sobieskiego w Warszawie. Powoli dochodzi do zdrowia.

Największa radość po udarze? – Gdy na własnych nogach mogłem dojść do toalety. Wow. Chwyciłem za telefon, chciałem z całym światem podzielić się wiadomością, że sam mogę się załatwić.

Co udar zmienił w życiu muzyka? – Wszystko. Jest kompletnie inna perspektywa patrzenia na ludzi na świat. Na jakikolwiek pośpiech, na jakieś ciśnienie związane z karierą. Nigdy nie byłem tak szczęśliwy, jak teraz. Ten mój pobyt w szpitalu, kontakt z ludźmi, tyle pozytywnych emocji i uśmiechów, które otrzymałem od ludzi... Wszystko jest inne, smaczniejsze, prawdziwsze, czystsze... Wszystko się zmieniło. Całe moje spojrzenie. Uważność.

– Życzę wszystkim Państwu takiej uważności – podsumował rozmowę prof. Paweł Nauman. 

Posłuchaj podcastu

Jeśli masz jakieś pytania dotyczące omawianych w programie chorób lub innych, o których chciałbyś usłyszeć w naszej audycji, napisz do nas na adres: niezlypacjent@radiozet.pl

Audycji Michała Figurskiego "NieZŁY pacjent w Radiu ZET" możecie słuchać w każdy wtorek, w godzinach 21-23.