Mężczyzna z orzeczeniem o śmierci mózgu wrócił. Cuda w medycynie się zdarzają

08.01.2019 14:17
Cuda w medycynie się zdarzają
Fot. Shutterstock

Dla rodziny chorego nie ma znaczenia, czy „cud” jest niespodziewanym ozdrowieniem, którego lekarze nie potrafią wyjaśnić, czy też wynika z przyziemnych przyczyn takich jak pomyłka w diagnozie. Liczy się to, że bliski wrócił do żywych.

Dzień po 61. urodzinach T. Scott Marr z Nebraski został znaleziony nieprzytomny w łóżku. Lekarze zdiagnozowali udar. Masywny obrzęk mózgu nie dawał nadziei na poprawę stanu zdrowia. Konsylium lekarskie orzekło śmierć mózgu. Rodzina chorego, mając na uwadze jego opinię na temat uporczywej terapii, zdecydowała się na odłączenie aparatury podtrzymującej życie. Następnego dnia mężczyzna, na prośbę syna, poruszył palcami. Czy to był cud?

Granica życia i śmierci

Dyskusja na temat granicy życia i śmierci wraca za każdym razem, gdy pojawia się temat odłączenia pacjenta od aparatury podtrzymującej życie. Eksperci z Harvard Medical School w 50., jubileuszowym wydaniu raportu „Śmierć mózgu: odkrywanie konsensusu, kontrowersji i kontekstów” postanowili zebrać wnioski na temat tego, co to właściwie znaczy być martwym.

Z publikacji wynika, że za zmarłego uważa się osobę, u której nastąpiło:

  • nieodwracalne ustanie funkcji układu krążenia i układu oddechowego, lub
  • nieodwracalne ustanie wszystkich funkcji całego mózgu, w tym pnia mózgu.

Z kolei do stwierdzenia „śmierci mózgu” potrzebne są trzy przesłanki:

  • pacjent jest nieprzytomny i nie ma dowodów na to, że może dostrzec lub zareagować na jakikolwiek bodziec;
  • badania wykazują utratę kluczowych funkcji pnia mózgu, z których najważniejszymi są ośrodki oddechowe, które napędzają spontaniczne oddychanie;
  • stan jest stały przez wykluczenie wszelkich potencjalnie odwracalnych warunków, takich jak zatrucie narkotykami lub hipotermia.

Zdaniem autorów raportu „śmierć mózgu” można zdefiniować jako „permanentną bezdechową nieprzytomność”.

Błąd w diagnozie lekarskiej

T. Scott Marr z Nebraski wydawał się tkwić właśnie w stanie takiej „permanentnej bezdechowej nieprzytomności”. Dlaczego zatem ożył? Gdy lekarze ze Szpitala Metodystów z Omaha ponownie przeprowadzili badania, okazało się, że przyczyną obrzęku mózgu pacjenta było rzadkie schorzenie neurologiczne – odwracalny zespół encefalopatii tylnej (PRES).

Do najczęstszych przyczyn encefalopatii nadciśnieniowej należą m.in.:

  • nagły wzrost ciśnienia tętniczego;
  • guz chromochłonny;
  • rzucawka ciężarnych;
  • ostre kłębuszkowe zapalenie nerek;
  • niektóre choroby autoimmunologiczne;
  • zakażenia bakteryjne;
  • zatrucie lekami lub narkotykami;
  • przyjmowanie niektórych leków immunosupresyjnych.

Do chwili obecnej nigdy nie było przypadku, w którym śmierć mózgu zostałaby prawidłowo zdiagnozowana, a następnie pacjent odzyskał jakąkolwiek funkcję neurologiczną

Harvard Medical School

Cud w medycynie

Ryzyko postawienia błędnej diagnozy nie uszło uwagi autorów raportu z Harvard Medical School. „Rok po roku pojawiają się medialne doniesienia o pacjentach, u których zdiagnozowano śmierć mózgu i którzy doświadczyli cudownych uzdrowień. W każdym przypadku uważne zbadanie dowodów wykazało, że te raporty są fałszywe. Do chwili obecnej nigdy nie było przypadku, w którym śmierć mózgu zostałaby prawidłowo zdiagnozowana, a następnie pacjent odzyskał jakąkolwiek funkcję neurologiczną” – podkreślają naukowcy.

Na konferencji prasowej T. Scott Marr wystąpił w bejsbolówce z napisem „Miracle man”. I choć ani episkopat, ani lekarze „cudu” formalnie by nie uznali, zarówno sam chory jak i jego rodzina mają do tego pełne prawo.

TO CIĘ MOŻE ZAINTERESOWAĆ:

Źródło: Brain Death at Fifty: Exploring Consensus, Controversy, and Contexts
dailymail.co.ukpodyplomie.pl

-------------------------------- 

zdrowie.radiozet.pl/ka