Zamknij

Alzheimera mogą wywoływać znane wirusy. Wszyscy jesteśmy w grupie ryzyka

02.08.2022 13:18

Odkryto kolejny czynnik zwiększający ryzyko Alzheimera. Według naukowców do rozwoju choroby przyczyniają się powszechne wirusy, z którymi styka się każdy z nas. Wyniki przełomowego badania opublikowano w Journal of Alzheimer's Disease.

Alzheimera mogą wywoływać pospolite wirusy. Badanie
fot. Shutterstock

Alzheimer, mimo milionów chorych pacjentów, nadal stanowi zagadkę dla naukowców, którzy od lat próbują ustalić, jaka jest główna przyczyna tej choroby. Nowe badanie wykazało, że zmiany w mózgu mogą mieć podłoże wirusowe. Co gorsza, chodzi o powszechne wirusy, z którymi styka się każdy z nas. Taką teorię przedstawili naukowcy z Tufts University i University of Oxford.

Na czym polegało badanie?

Badacze wykorzystali trójwymiarowy model hodowli tkanek ludzkiego mózgu. Jej analiza wykazała, że wirus ospy wietrznej i półpaśca (VZV) może aktywować wirusa opryszczki pospolitej (HSV), co wywołuje pierwsze etapy rozwoju choroby Alzheimera. Oba wirusy po wywołaniu infekcji pozostają uśpione w organizmie. Mogą uaktywniać się na przykład w okresach obniżonej odporności. Eksperyment wykazał, że gdy wirus HSV-1 (jeden z głównych wariantów wirusa opryszczki) uaktywnia się, dochodzi do akumulacji nieprawidłowych białek tau i beta-amyloidu oraz śmierci komórek nerwowych.\

– Nasze wyniki wskazują na pewną główną ścieżkę prowadzącą do choroby Alzheimera. Infekcja VZV powoduje reakcje zapalne, które wybudzają HSV-1 ukrytego w mózgu – wyjaśnia dr Dana Cairns z Tufts University.

Jeśli chodzi o sam eksperyment, to opierał się ona na wykorzystaniu mierzącej 6-mm przypominającej tankę mózgową struktury opracowanej na bazie kolagenu, białek jedwabiu i neuronalnych komórek macierzystych. Neurony, które rozwijały się w tym środowisku, komunikowały się między sobą (podobnie jak w żywym mózgu). Towarzyszyły im typowe dla mózgu, wspierające neurony komórki gleju. Infekcja neuronów samym wirusem VZV nie powodowała reakcji typowych dla choroby Alzheimera (akumulacji białka tau i beta-amyloidu czy zaburzeń pracy komórek).

Powstają one wtedy, gdy w neuronach uśpiony jest wirus HSV-1 i dojdzie do ekspozycji na VZV. Powoduje to reaktywację wirusa HSV-1, wzrost białek tau i beta-amyloidu. Dochodzi również do spowolnienia pracy neuronów.

Wszyscy jesteśmy nosicielami groźnych wirusów

Według danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), na całym świecie  aż 3,7 miliarda ludzi poniżej 50. roku życia jest zakażonych wirusem HSV-1. W większości wypadków infekcja nie daje żadnych objawów. Kiedy jednak wirus się uaktywni, powoduje zapalenia w nerwach i skórze, powodując bolesne owrzodzenia. Równie powszechny jest wirus VZV. Przed 20. rokiem życia zakażeniu ulega 95 proc. ludzi. W wielu przypadkach pojawia się ospa wietrzna. Wirus także jednak pozostaje ukryty w komórkach nerwowych i może czasami, w późniejszym czasie powodować półpasiec. Jak podają naukowcy, w pewnym momencie życia choroba może rozwinąć się nawet u jednej trzeciej ludzi.

– Wiemy, że istnieje korelacja między HSV-1 i chorobą Alzheimera, a niektórzy specjaliści sugerowali udział VZV. Nie znaliśmy jednak sekwencji wydarzeń, w której wirusy uruchamiają chorobę. Myślę, że mamy teraz dowody pokazujące te wydarzenia – podkreśla prof. David Kaplan.

Tymczasem wiele badań wskazywało już na zapalenia w tkance mózgu spowodowane przez VZV.

–  To podwójne uderzenie ze strony dwóch wirusów, które są powszechne i w pojedynkę całkowicie niegroźne. Laboratoryjne testy pokazują jednak, że jeśli ekspozycja na VZV uruchomi HSV-1, to razem wirusy te mogą spowodować kłopoty –  mówi dr Cairns.

Zdaniem naukowców, wielokrotne aktywowanie się HSV-1 w ciągu życia może zwiększać ryzyko Alzheimera. Badacze zwracają jednocześnie uwagę, że zarówno HSV-1, jak i VZV mogą się aktywować w czasie COVID-19.

–  Możliwe jest także, że inne infekcje oraz zależności przyczynowo-skutkowe mogą prowadzić do choroby Alzheimera. Takie czynniki ryzyka jak urazy głowy, otyłość, picie alkoholu mogą także wpływać na uruchomienie się HSV-1 w mózgu –  podkreśla dr Dana Cairns.

Źródło: mp.pl, PAP