Zamknij

Jak wygląda trening węchowy? Laryngolog wyjaśnia

17.10.2022
Aktualizacja: 17.10.2022 15:05

Szacuje się, że aż 27 mln osób na całym świecie może mieć długotrwałe problemy z węchem i smakiem. Część z nich nigdy może nie odzyskać tych zmysłów. Jak przeprowadzić trening węchowy? 

Utrata węchu i smaku - trening węchowy
fot. Shutterstock

Upośledzenie węchu i smaku to objawy, o których często mówiono w kontekście COVID-19 (zwłaszcza zakażeń wywołanych wariantem Alfa). Jednak są to symptomy, które mogą towarzyszyć nie tylko tej infekcji wirusowej.

Na przykład do utraty węchu, a w konsekwencji – smaku, może dojść w przypadku zapalenia zatok czy polipów. Ale nie tylko. Upośledzony węch może też być pierwszym zwiastunem chorób neurologicznych, takich jak Alzheimer, Parkinson, oraz psychiatrycznych (schizofrenia).

W przypadku pojawienia utraty lub upośledzenia węchu należy zgłosić się do lekarza, by ustalić przyczynę tej dolegliwości, a także wdrożyć trening węchowy. Jak to zrobić? Tłumaczy dr Leszek Grabowski, laryngolog ze Szpitala Specjalistycznego im. L. Rydygiera w Krakowie.

Na czym polega trening węchowy?

Trening węchowy polega na systematycznym (przez około 12 tygodni) wąchaniu olejków o znanych pacjentowi zapachach. To znana od lat metoda rehabilitacji, praktykowana przez lekarzy.

– Ważne, żeby zapachy były znane – w naszym regionie jest to pomarańcza, róża, goździk, sosna, eukaliptus, kawa. Stymulacja neuronów węchowych przyspiesza regenerację i zapobiega degeneracji komórek – tłumaczy Grabowski i dodaje, że w całym procesie ważną rolę odgrywa pamięć. W korze mózgowej człowiek ma zakodowane pewne zapachy, które nauczył się rozpoznawać.

– W podobny sposób nauczyliśmy się rozpoznawać obrazy i dźwięki. Oczywiście na samym początku najbardziej zależy nam, żeby cokolwiek zobaczyć/usłyszeć/poczuć, ale potem zależy nam na właściwym rozróżnianiu – przypomina laryngolog.

Aż 5 proc. osób nigdy nie odzyska węchu?

W czasie pierwsze fali zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2 – gdy dominował wariant Alfa – zaburzenia węchu i smaku zgłaszało nawet 70 proc. zakażonych. W kolejnych falach, zdominowanych przez warianty Delta i Omicron, odpowiednio 40 i 17 proc. Problem ten dotyczył częściej kobiet niż mężczyzn. Naukowcy odnotowali też, że najczęściej z zaburzeniami zmysłów borykali się Europejczycy. W Azji występowały 3-6 razy rzadziej.

Co ciekawe, naukowcy obliczyli, że około 5 proc. populacji, która straciła węch i smak w wyniku przechorowania COVID-19, nigdy nie odzyskało tych zmysłów.

– To będzie miało konsekwencje emocjonalne, bo te zmysły wpływają na nastrój. Ich brak może wywoływać depresję, izolację społeczną. Zaburzenia powodują, że nie odbieramy ostrzegawczych zapachów, a więc istnieje zagrożenie nawet dla życia – zauważa Grabowski. I dodaje: – Ludzie z upośledzonym węchem zmieniają nawyki żywieniowe, bo jedzenie nie sprawia im już przyjemności.

Również lekarze, którzy zmagali się z zaburzeniami węchu, narzekali, że mają problemy w pracy, bo nie mogą właściwie ocenić ran pacjentów. Rany oceniamy też za pomocą węchu.

Dlaczego z powodu COVID-19 niektórzy utracili węch i smak?

Badacze jeszcze nie znaleźli odpowiedzi na te pytania, bo mechanizm utraty węchu i smaku w wyniku zachorowania na COVID-19 nie został jeszcze dobrze poznany przez naukowców.

– Istnieją trzy teorie, ale żadna z nich nie jest dominująca. Niektórzy naukowcy uważają, że upośledzenie zmysłów może nastąpić w wyniku kombinacji różnych czynników – tłumaczy dr Leszek Grabowski, laryngolog ze Szpitala Specjalistycznego im. L. Rydygiera w Krakowie, i wymienia je po kolei.

  1. Uszkodzenie w polu węchowym, które zlokalizowane jest w górnej części nosa samych komórek pomocniczych, otaczających komórki węchowe. W rezultacie nie dochodzi do uszkodzenia komórek węchowych, ale komórki te nie mogą działać prawidłowo.
  2. W polu węchowym dochodzi do zwiększonej kumulacji wirusa, który powoduje uszkodzenie komórek neuronalnych, co zostało potwierdzone w badaniach laboratoryjnych i obrazowych.
  3. Uszkodzenie drobnych naczyń krwionośnych – w błonie śluzowej nosa dochodzi do zaburzenia odżywiania komórek pomocniczych lub neuronalnych.

Węch i smak mają połączone drogi neuronalne. Inaczej niż w przypadku węchu, zaburzenia smaku mają dużo bardziej niepoznany mechanizm działania.

– Naukowcy nie odnaleźli wirusa w kubkach smakowych, ale na powierzchni języka już tak. Są przypuszczenia, że być może sam stan zapalny języka zaburza odczuwanie smaków – tłumaczy Grabowski i dodaje, że w większości przypadków, po odzyskaniu sprawności zmysłu węchu, powraca też smak. Zdarza się jednak, że węch i smak powracają tylko częściowo, ale dzieje się tak najprawdopodobniej w wyniku uszkodzenia neuronów odpowiedzialnych za węch, które nie uległy procesowi regeneracji.

Ekspert tłumaczy, że w pierwszej kolejności powraca zdolność odczuwania silnych zapachów i smaków (życiowo ważnych), czyli jesteśmy w stanie wyczuć np. spalone lub zepsute jedzenie. Bardziej subtelne zapachy i smaki – zdaniem eksperta – powracają wolniej lub nigdy.

Niestety w Polsce ciągle brakuje wysoce wyspecjalizowanych klinik, w których możliwe byłoby przeprowadzenie testów określających procentowy poziom upośledzenia zmysłów. Obecnie zmysły bada się na podstawie subiektywnego odczucia pacjenta.

– Niestety część pacjentów nie jest w stanie sobie uświadomić, że czuje słabiej. Na świecie są laboratoria, dysponujące testami określającymi procentowe stężenie zapachu i smaku, na tej podstawie określa się stopień upośledzenia zmysłów pacjenta. W Polsce taka zaawansowana diagnostyka jest jednak trudno dostępna – zauważa Grabowski.

Dlaczego to tak ważne? W sierpniu na łamach BMJ naukowcy ostrzegali, że systemy ochrony zdrowia nie są gotowe na obciążenie pacjentami z long covid. Obliczyli oni, że pacjentów, którzy będą mieli długoterminowe problemy z węchem i smakiem, może być na świecie w sumie 27 mln.

Źródło: PAP Urszula Kaczorowska