Zamknij

Co może być przyczyną zaburzeń węchu? To nie tylko COVID-19

28.02.2022
Aktualizacja: 28.02.2022 10:00
Zaburzenia węchu - co może być ich przyczyną
fot. Shutterstock

Zaburzenia węchu to dolegliwość, która może dotykać nawet 15 proc. populacji. Dowiedz się, jakie mogą być przyczyny zaburzeń węchu. 

Na zaburzenia węchu – według szacunkowych danych – cierpi około 15 proc. populacji, a u 5 proc. występuje całkowita utrata węchu (anosmia). Niestety wielu pacjentów nie zdaje sobie sprawy z własnego upośledzenia powonienia. O tej dolegliwości więcej zaczęto pisać dopiero w czasie pandemii koronawirusa SARS-CoV-2.

Jakie mogą być przyczyny zaburzeń węchu?

Do utraty węchu (anosmii) może dojść w wyniku:

  • infekcji wirusowej (zwłaszcza górnych dróg oddechowych),
  • urazów głowy,
  • działania substancji toksycznych,
  • w przebiegu chorób neurodegeneracyjnych i schorzeń w zakresie zatok przynosowych.

O wiele rzadziej zdarza się anosmia wrodzona.

Po co nam węch?

Choć anosmia nie jest uważana za stan niepełnosprawności, to bez wątpienia wpływa na jakość życia. Zwłaszcza gdy pojawia się nagle i nie ma charakteru przejściowego.

– Zwykle nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak ważnym zmysłem jest nasz węch. Pozwala nam m.in. uniknąć niebezpieczeństwa np. pożaru czy zjedzenia zepsutego jedzenia. Poczuć całą feerię zapachów wiosny, lata, perfum. Wpływa na bliskie relacje między ludźmi, np. więź noworodka z matką opiera się w dużej mierze na zapachu – tłumaczy dr Katarzyna Resler z Kliniki Otolaryngologii, Chirurgii Głowy i Szyi Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, i dodaje: – Zaburzenia węchu nie są traktowane jako poważna choroba i z tego powodu problem jest bagatelizowany. Dopiero pandemia zwróciła uwagę na tę dolegliwość.

Utrata węchu i smaku w COVID-19

Utrata węchu i smaku, które często razem występują. W pierwszej fali pandemii stanowiły charakterystyczny objaw zakażenia koronawirusem. Co więcej, okazało się, że anosmia często utrzymuje się długo po przechorowaniu COVID-19 i nie cofa się tak, jak to jest w przypadku innych infekcji grypowych i grypopodobnych.

Po COVID-19 można nie czuć zapachów przez kilkanaście dni, pół roku, a nawet dłużej. Ponadto u chorych po infekcji koronawirusem obserwuje się zjawisko jakościowych zaburzeń węchu:

  • parosmii – niewłaściwego odbioru zapachów,
  • fantosmii – odczuwania nieistniejących zapachów.

Chorzy skarżą się, że są to zwykle nieprzyjemne wonie, np. zgnilizna czy spalenizna.

Przyjmuje się, że te opaczne wrażenia węchowe są wynikiem procesu regeneracji nabłonka węchowego, świadczą o tym, że coś już zaczynamy w ogóle czuć, ale jeszcze nie doszło do jego całkowitej odbudowy.

Dlaczego koronawirus SARS-COV-2 upośledza węch w o wiele większym stopniu niż wcześniej znane patogeny? Tego naukowcy jeszcze nie wiedzą. Patogen dostaje się do ludzkiego organizmu przez górne drogi oddechowe i powoduje stan zapalny nabłonka węchowego.

Jak się leczy zaburzenia węchu?

Właśnie na zdolności nabłonka węchowego do regeneracji opiera się leczenie pocovidowej anosmii.

– Nie mamy wiele do zaoferowania pacjentom z tym problemem, ale możemy starać się przyspieszyć ten proces. Jeśli brak węchu trwa dłużej niż dwa tygodnie, zalecamy trening węchowy dostarczający silnych bodźców zapachowych i suplementację kwasów omega-3 – tłumaczy dr Katarzyna Resler i dodaje: – Trening polega na wąchaniu dwa razy dziennie czterech zapachów z różnych grup: pomarańcza, róża, goździk i eukaliptus i jednoczesnym wyobrażaniu ich sobie. Trzeba to robić regularnie i nie zniechęcać się, bo na efekt można czekać tygodniami.

Źródło: PAP Roman Skiba