Zawał to choroba dyrektorów? To bzdura! Kto najczęściej cierpi na serce?

Monika Piorun
21.07.2017 19:24
Zawał to choroba dyrektorów? To bzdura! Kto najczęściej cierpi na serce?
Fot. Leung Cho Pan/East News

Choć zwykło się uważać, że menadżerowie i kadra kierownicza są najbardziej narażeni na choroby serca, to jednak najnowsze badania potwierdzają, że najbardziej narażeni są na nie szeregowi, mocno przepracowani pracownicy.

Czym się żywi przeciętny "korporacyjny szczur"? Szybka kawa z rana, do tego drożdżówka lub inne małe co nieco - koniecznie słodkie - by umilić sobie długie godziny biurowej pracy przed ekranem komputera. Jeśli takie menu powtarza się przez większość dni tygodnia - nie ma zmiłuj - po kilku latach możemy nabawić się nie tylko sporej nadwagi, ale i poważnych problemów kardiologicznych (nie licząc schorzeń kręgosłupa).

Niehigieniczny tryb życia to coraz częściej domena lepiej lub gorzej opłacanych "śmieciówkarzy" - głównie początkujących w branży pracowników "na dorobku", łudzących się, że ich bezpłatne nadgodziny po latach zostaną wynagrodzone w postaci intratnej umowy o pracę. Stres i niepewna sytuacja na rynku sprawia, że w pogoni za utrzymaniem się na rynku biorą na siebie dużo więcej niż są w stanie wykonać. Zwykle nie mają nawet czasu na to, by zaprzątać sobie głowę własnym zdrowiem. Dopóki czują się dobrze - myślą, że nic im nie dolega. Nagły i zupełnie niespodziewany atak serca zdarza się niestety u coraz młodszych ludzi.

Zawał prędzej grozi korpo-szczurom niż kadrze kierowniczej

Jeszcze całkiem niedawno uważano, że na zawał serca najbardziej narażeni są dyrektorzy. Spora odpowiedzialność za kierowanie zespołem podwładnych nie pozostawała bez wpływu zarówno na ich psychikę, jak i na serce. W ciągu kilku lat wiele zmieniło się w tej kwestii. Dlaczego?

Wśród kadry menadżerskiej oraz osób aspirujących do awansowania na kolejne szczeble kariery zawodowej zdrowie i kondycja fizyczna zaczęły być traktowane jako rodzaj kapitału na przyszłość. Umiejętność zarządzania takim zasobem, jakim jest nasze własne ciało - można przecież traktować w kategoriach ekonomicznych. W takim przypadku bycie w dobrej formie jest w cenie.

Im lepiej radzimy sobie z naszym organizmem - tym skuteczniej możemy kierować także nieco bardziej rozbudowanymi systemami, jakimi są firmy, korporacje itp. Władza, jaką posiadają osoby zasiadające na stanowiskach kierowniczych, daje też dodatkowy bonus w postaci swobody decydowania o własnym czasie. W porównaniu do szeregowych pracowników niskiego szczebla, menadżerowie mogą sobie pozwolić na nieco większą swobodę - zarówno w postaci godzin pracy, jak i urlopów.

Chcesz awansować? Postaw na higieniczny tryb życia!

Badania przeprowadzone przez zespół specjalistów pod kierunkiem niemieckiego ekonomisty Armina Falka obalają mit o tym, że zawał to choroba dyrektorów. Okazuje się, że obecnie do grupy najwyższego ryzyka kwalifikują się w tej kwestii szeregowi pracownicy. To oni zwykle zwracają najmniejszą uwagę na to, czym się odżywiają, a przez długie nadgodziny nie mają czasu na dbanie o aktywny tryb życia, ćwiczenia i zwracanie uwagi na własne zdrowie. Po pracy są zwykle zbyt zmęczeni, by zaprzątać sobie głowę takimi problemami. Do tego dochodzi jeszcze stres z powodu niepewnej sytuacji zawodowej. Nic dziwnego, że zawały zdarzają się już u osób, które nie mają nawet czterdziestki.

Eksperci wskazują, że czynnikiem rujnującym stan zdrowia "korporacyjnych szczurów" jest też brak wpływu na liczbę i rodzaj obowiązków a także niszczące dla psychiki poczucie krzywdy z powodu niskich wynagrodzeń. Według najnowszych badań Edenred Ipsos 52 proc. Polaków uważa, że zarabia mniej niż powinno. W tej klasyfikacji wyprzedzają nas tylko zapracowani Chińczycy - aż 62 proc. z nich sądzi, że ich praca nie jest wynagradzana zgodnie z ich oczekiwaniami.

________

zdrowie.radiozet.pl/π