Zamknij

Kardiolog ostrzega: niekontrolowane picie płynu Lugola grozi arytmią i udarem mózgu

24.03.2022
Aktualizacja: 25.03.2022 14:35

Przyjmowanie płynu Lugola na własną rękę, bez zlecenia lekarza może być niebezpieczne. Kardiolodzy ostrzegają, że specyfik ma działanie lecznicze, ale tylko lekarze wiedzą, kiedy i jaką dawkę należy przyjąć. Konsekwencje mogą być poważne, łącznie ze śmiercią.

Nadużywanie płynu Lugola grozi arytmią i udarem
fot. Shutterstock

Już od końca lutego, gdy pojawiły się pierwsze doniesienia o zajęciu przez wojska rosyjskie elektrowni atomowej w Czarnobylu, w Polsce zaczęto masowo wykupywać z aptek płyn Lugola. Dzieje się tak nadal. Jak ostrzega kardiolog dr n. med. Szymon Budrejko z Kliniki Kardiologii i Elektroterapii Serca Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, nieuzasadnione i niekontrolowane przyjęcie tego preparatu może powodować poważne skutki zdrowotne, nawet arytmię serca i udar niedokrwienny mózgu. Nie wolno nadużywać tego preparatu.

Jod i płyn Lugola dla tarczycy – po co?

Specjalista z Gdańska wyjaśnia, że płyn Lugola to wodny roztwór jodu i jodku potasu. Jod jest wykorzystywany przez tarczycę do produkcji hormonów. Jednak nadużywanie go jest niebezpieczne.

Lekarz tłumaczy, że gdy zamiast zwykłego, nieradioaktywnego jodu pojawi się jod radioaktywny, na przykład na skutek katastrofy nuklearnej, to zostanie on – zamiast nieradioaktywnego pierwiastka – wychwycony przez tarczycę, która nie odróżnia tych dwóch rodzajów jodu. Oba mogą się wbudować w hormony. – Działanie radioaktywnego pierwiastka może jednak skończyć się procesem niszczenia tarczycy: upośledzeniem jej funkcjonowania i groźnymi powikłaniami – ostrzega.

Przyjmowanie płynu Lugola w 1986 r., gdy doszło do katastrofy w elektrowni jądrowej w Czarnobylu, miało zabezpieczać przed tym procesem – wyjaśnia dr Budrejko. Chodziło o maksymalne wysycenie tarczycy nieradioaktywnym jodem tak, by organ nie wychwytywał już radioaktywnego pierwiastka. Wobec niepokojących doniesień o potencjalnych zagrożeniach dla elektrowni jądrowych zlokalizowanych w Ukrainie, wiele osób postanowiło na zapas zaopatrzyć się w ten preparat. A niektórzy zaczęli nawet na własną rękę przyjmować płyn Lugola jako bardzo specyficznie pojmowaną „profilaktykę”.

Nieodpowiednie dawki płynu Lugola szkodzą tarczycy i sercu

W przypadku płynu Lugola ważna jest ściśle określona dawka, dobrana tak, aby była wystarczająca dla każdej osoby otrzymującej preparat. – Jeśli ktoś na własną rękę zakupił i postanowił przyjąć płyn Lugola, bardzo trudno będzie określić, jaką dawkę preparatu faktycznie przyjął w wodnym roztworze. Bardzo prawdopodobne jest w takiej sytuacji poważne rozchwianie, zaburzenie funkcjonowania tarczycy – zaznacza dr n. med. Szymon Budrejko.

Zdaniem specjalisty, nadmierna ekspozycja na jod może wywołać nadczynność, a paradoksalnie także i niedoczynność tarczycy. Skutki tego mogą być wielorakie. – Nie zawsze pamiętamy, że tarczyca poprzez produkcję hormonów to organ biorący udział w wielu skomplikowanych procesach zachodzących w całym organizmie, w tym przede wszystkim w procesach metabolicznych. Zaburzenia w pracy tarczycy mogą mieć negatywny wpływ także na pracę serca – ostrzega kardiolog.

Nadmiar jodu – jakie są objawy?

U pacjentów z niedoczynnością tarczycy może dochodzić do zaburzeń pracy serca, objawiających się zbyt wolną pracą serca (bradykardią). Pacjent może czuć osłabienie, zmęczenie czy senność.

W wyniku zaburzeń funkcjonowania tarczycy związanych z nadmierną ekspozycją na jod częściej dochodzi jednak do nadczynności tarczycy. Ten typ zaburzeń funkcjonowania tarczycy jest często powiązany z arytmiami – może znacząco zwiększać ryzyko ich wystąpienia.

– Jedną z najczęściej występujących przy nadczynności tarczycy arytmii jest migotanie przedsionków. Mechanizm tej arytmii polega na szybkiej i chaotycznej pracy przedsionków serca, które nie kurczą się w sposób prawidłowy. Ten stan prowadzi do zaburzenia przepływu krwi w przedsionkach serca i upośledzenia funkcji serca jako takiej – wyjaśnia kardiolog z Gdańska.

Dodaje, że zwolniony przepływ krwi w przedsionkach może prowadzić do jej wykrzepiania. Skrzepliny mogą tworzyć się na przykład w uszku lewego przedsionka. To niebezpieczna sytuacja, ponieważ jeśli dojdzie do uwolnienia takiej skrzepliny do krwiobiegu, może dojść do zatoru. Jeśli skrzeplina dostanie się do mózgu, mówimy o udarze niedokrwiennym mózgu.

Udar mózgu konsekwencją zaburzeń pracy tarczycy

Według specjalisty ryzyko arytmii rośnie wraz z wiekiem – niezależnie od tego, czy u pacjenta występują zaburzenia funkcjonowania tarczycy. Osoby starsze są zatem najbardziej narażone na niebezpieczne powikłania migotania przedsionków, w tym najgroźniejsze: udar niedokrwienny mózgu. – To właśnie osoby starsze pamiętają z 1986 r. płyn Lugola i według doniesień medialnych to one najczęściej próbują się w ten preparat teraz zaopatrzyć. To bardzo niebezpieczne – ostrzega.

Udary niedokrwienne mózgu związane z migotaniem przedsionków występują często, a rokowanie w ich przypadku jest najbardziej niekorzystne. – Mówiąc wprost: udary na tle arytmicznym częściej grożą kalectwem i śmiercią. (…) W tak nadzwyczajnej sytuacji, jak pojawiające się w mediach doniesienia o wykupowaniu z aptek w całej Polsce płynu Lugola, musimy zaapelować do zdrowego rozsądku Polaków: nieuzasadnione przyjęcie płynu Lugola może mieć nawet śmiertelne konsekwencje – alarmuje dr n. med. Szymon Budrejko.

Dodaje, że na ryzyko udaru na tle migotania przedsionków narażeni są szczególnie pacjenci ze schorzeniami kardiologicznymi, w tym z niewydolnością serca, po już przebytych udarach lub innych epizodach zakrzepowo-zatorowych, ale także z cukrzycą i nadciśnieniem tętniczym.

– Zagrożenie jest poważne, nie warto zatem samemu przez nieroztropne przyjmowanie płynu Lugola fundować sobie zagrożenia, ryzykować zdrowia i życia. Tym bardziej, kiedy nie ma ku temu żadnego powodu. Chrońmy siebie, a także naszych rodziców i dziadków – przekonuje specjalista.

Uwaga!

Powyższa porada nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku jakichkolwiek problemów ze zdrowiem należy skonsultować się z lekarzem.

Źródło: PAP