Zamknij

Czy "dobry" cholesterol HDL jest naprawdę dobry?

03.02.2022
Aktualizacja: 03.02.2022 13:05

Czy cholesterol HDL chroni przed chorobami sercowo-naczyniowymi oraz przed ciężkim przebiegiem COVID-19? Wyjaśnia prof. Maciej Banach, kardiolog.

Dobry cholesterol HDL
fot. Shutterstock

Cholesterol HDL to jedna z najbardziej skomplikowanych cząsteczek, jeśli chodzi o profil lipidowy. Między innymi poprawia funkcje śródbłonka, wykazuje też działanie przeciwzapalne i przeciwmiażdżycowe oraz hamuje stres oksydacyjny.

Czy cholesterol HDL chroni przed chorobami sercowo-naczyniowymi?

– Przez wiele lat nazywaliśmy HDL dobrym cholesterolem i w zasadzie jest to wciąż prawda, ale jedynie w odniesieniu do osób zdrowych – powiedział prof. Maciej Banach, kardiolog z Centrum Zdrowia Matki Polski w Łodzi, prezes Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego, i dodaje: – Inaczej jest w przypadku osób, u których występują niekorzystne procesy, takie jak stan zapalny, stres oksydacyjny, czy glikacja, która osłabia strukturę jednego z najważniejszych białek w organizmie – kolagenu. Ale nie tylko. Wystarczy, że ktoś pali papierosy, jest otyły, cierpi na przewlekłą chorobę nerek czy chorobę sercowo-naczyniową, a czynniki zapalne wywodzące się z makrofagów czy komórek tucznych powodują, że dobry cholesterol HDL, która ma działać przeciwmiażdżycowo i przeciwzapalnie, zaczyna być dysfunkcjonalnym cholesterolem. Oczywiście w dużym uproszczeniu.

W społeczeństwie pokutuje przekonanie, że wysokie stężenie HDL, chroni przed zawałem serca. To twierdzenie zostało obalone w jednym z badań przeprowadzonych przez zespół prof. Banacha w 2012 r. Wykazano w nim, jakie mechanizmy prowadzą do dysfunkcji cholesterolu HDL.

– W kolejnych publikacjach wykazaliśmy, że nie tylko niskie stężenie, ale i bardzo wysokie stężenia HDL wcale nie rokuje dobrze w schorzeniach, takich jak choroby sercowo-naczyniowe czy nawet nowotwory. Mając właśnie te wyniki rozpoczęliśmy badania nad rolą cholesterolu HDL jako biomarkera nowotworów i ich progresji – czyli powstawania przerzutów – wyjaśnia prof. Banach.

Czy to oznacza, że cholesterol HDL nie ma zatem żadnego znaczenia w profilaktyce chorób sercowo-naczyniowych? Zdaniem eksperta, obecnie nie ma.

– Prowadzono badania nad lekami podwyższającymi stężenie HDL, takimi jak niacyna czy inhibitory CETP, ale wszystkie, niestety, wypadły negatywnie. Nie wiązało się to ze zmniejszeniem ryzyka incydentów sercowo-naczyniowych ani wydłużeniem życia – wyjaśnia ekspert.

– Obecnie prowadzimy badania z najnowszym inhibitorem CETP – obicetrapibem, mając nadzieję, że w jakiejś grupie chorych ten lek będzie skuteczny. Na razie jednak cholesterol HDL nie pełni już żadnej roli, jeśli chodzi o monitorowanie, leczenie i prognozowanie u pacjentów z chorobami sercowo-naczyniowymi – podkreśla kardiolog i dodaje: – Obecnie służy jedynie do wyliczenia tzw. nie-HDL cholesterolu w nowej skali SCORE-2/SCORE-OP zaproponowanej przez Europejskie Towarzystwo Kardiologiczne (ESC). Jednak nie ma on już żadnego większego znaczenia. W kardiologii w zasadzie możemy o nim zapomnieć. Szukamy innych jego zastosowań, np. jaką rolę może pełnić dysfunkcjonalne HDL w ocenie ryzyka wystąpienia chorób nowotworowych.

Czy cholesterol HDL zmniejsza ryzyko zgonu z powodu COVID-19?

Prof. Banach odniósł się również do doniesień hiszpańskich naukowców. Ich zdaniem wysoki poziom tzw. dobrego cholesterolu HDL zmniejsza ryzyko zgonu z powodu COVID-19 u osób w wieku powyżej 75 lat i może być nowym czynnikiem prognostycznym w tej chorobie.

– Zajmuję się badaniem cholesterolu HDL od prawie 15 lat i byłbym bardzo ostrożny w wysuwaniu takich wniosków. Jest to jedynie badanie obserwacyjne przeprowadzone na bardzo zróżnicowanej populacji, z wieloma czynnikami ryzyka, chorobami współistniejącymi i innymi zmiennymi, które mogły wpłynąć na ostateczne wyniki. A w takiej sytuacji trudno potwierdzić związek przyczynowo skutkowy, a nawet istotną relację, że wysoki poziom dobrego cholesterolu HDL może wskazywać na lepsze rokowania u chorych na COVID-19 – wyjaśnia prof. Banach i zwraca uwagę na inną kwestię: – Niepokojące jest to, że aż 21 mln Polaków ma zbyt wysoki zły cholesterol LDL grożący zawałem i udarem mózgu, co z kolei może pogorszyć rokowanie u pacjentów z koronawirusem.

Ekspert podkreśla, że w przypadku zachorowania na COVID-19 atakowane są nie tylko płuca, ale i śródbłonek naczyń krwionośnych, a osoby starsze mają zwykle też choroby współistniejące, takie jak cukrzyca, miażdżyca i choroba wieńcowa.

– Podejrzewam, że większość cholesterolu HDL u seniorów, chociażby ze względu na występującą burzę cytokinową w przebiegu zakażenia, ale także wspomniane wcześniej choroby współistniejące, jest właśnie dysfunkcjonalna, czyli nie pełni swojej roli ochronnej. Moim zdaniem nie jest zatem on predyktywny, jeśli chodzi o dobre jak i złe rokowanie – podkreśla kardiolog. I dodaje: – Jeśli chodzi o seniorów po 75. roku życia, jest to dość zróżnicowana grypa pod względem stanu zdrowia, wiele jest wśród nich osób zdrowych, oczywiście jak na swój wiek, ale inni są bardzo schorowani. Poza tym zażywają wiele leków, które mogą wchodzić ze sobą w niekorzystne interakcje. Trudno w takiej sytuacji oszacować, który czynnik jest mniej lub bardziej miarodajny, jeśli chodzi o rokowania. W każdym razie w tej starszej populacji cholesterol HDL raczej nie pełni już tak korzystnej roli i na jego podstawie trudno prognozować ciężki przebieg i ryzyko zgonu z powodu COVID-19.

Co ciekawe, u chorych na COVID-19 zaobserwowano zmniejszenie stężenia cholesterolu LDL, czyli tzw. złego cholesterolu, zwiększającego ryzyko zawału serca i udaru mózgu. Dzieje się tak prawdopodobnie dlatego, że koronawirus SARS-CoV-2 wykorzystuje lipidy do budowania swojej cząsteczki, bo jest to tzw. wirus otoczkowy, w którym jest duża ilość lipidów, a także do procesu wchodzenia do komórki gospodarza i replikacji.

Źródło: PAP Zbigniew Wojtasiński