Ablacja: wypalanie arytmii serca prądem

09.01.2019
Ablacja to najskuteczniejsza metoda leczenia migotania przedsionków
Fot. Shutterstock

Gdy serce szwankuje, kardiolog może skierować nas ablację, czyli wypalanie arytmii serca prądem. Brzmi groźnie, ale to zabieg małoinwazyjny, przynoszący najlepsze efekty w leczeniu migotania przedsionków. Sprawdź, na czym polega.

Lekarze są zgodni: arytmia serca to kolejna epidemia XXI wieku. Najczęstszą postacią arytmii jest migotanie przedsionków. Choć powszechnie uważa się, że problem dotyczy osób w starszym wieku, migotanie przedsionków diagnozuje się u 3 proc. osób po 20. roku życia. Najskuteczniejszą metodą leczenia migotania przedsionków jest zabieg nazywany ablacją. Dowiedz się, jak przebiega.

Migotanie przedsionków a ryzyko udaru

Eksperci alarmują: migotanie przedsionków aż pięciokrotnie zwiększa ryzyko wystąpienia udaru niedokrwiennego mózgu. Mechanizm powstawania udaru jest prosty: niejednorodne przewodzenie impulsów elektrycznych w mięśniu sercowym powoduje zaleganie krwi w przedsionkach. W tej krwi mogą zbierać się skrzepy. Jeśli skrzep przedostanie się do krwiobiegu, może zatkać tętnice mózgowe i wywołać niedokrwienie mózgu, czyli udar.

Co gorsza, arytmia często przebiega bezobjawowo. Wykrywana jest przypadkowo u co trzeciego pacjenta poddawanego badaniu EKG. Jeśli badania wykażą migotanie przedsionków, wdrażane jest leczenie przeciwzakrzepowe.

W leczeniu migotania przedsionków wykorzystywane są również leki przeciwarytmiczne. Jednak jak podkreślał na konferencji prasowej zorganizowanej w 2017 roku prof. Paweł Ptaszyński z Kliniki Elektrofizjologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, skuteczność tych leków nie przekracza jednak 20-40 proc., podczas gdy zabieg ablacji usuwa migotanie przedsionków w 70-80 proc. przypadków. Dlatego też powinien być wykonywany w Polsce częściej.

SKALA PROBLEMU

Migotanie przedsionków aż pięciokrotnie zwiększa ryzyko wystąpienia udaru niedokrwiennego mózgu.

Ablacja – na czym polega

Ablacja jest skuteczną metodą leczenia arytmii, bez konieczności otwierania klatki piersiowej. Do wybranego miejsca w sercu, przez żyłę lub tętnicę udową, wprowadza się specjalną elektrodę. Podczas tradycyjnej ablacji końcówka elektrody jest rozgrzewana do temperatury około 60°C, co pozwala na „wypalenie” w sercu ogniska wywołującego arytmię. W Polsce wykonuje się również krioablację, czyli potraktowanie serca prądem o niskiej temperaturze. Obie metody są równie skuteczne.

Na 12 godzin przed zabiegiem pacjent powinien dokładnie ogolić okolice obu pachwin, ponieważ to właśnie tędy zostaną wprowadzone elektrody. Przez sześć godzin przed zabiegiem nie nie można jeść ani pić. Zabieg wykonywany jest przeważnie w znieczuleniu miejscowym. Przez żyły udowe (a czasem też przez żyłę szyjną), wprowadzane są specjalne rurki, zwane koszulkami, przez które następnie przechodzą elektrody. W trakcie zabiegu serce może być pobudzane do szybszej pracy, co zazwyczaj odczuwane jest przez pacjentów jako kołatanie serca. Czas trwania zabiegu to zwykle 2-4 godzin.

W miejscu wprowadzania elektrod do naczyń krwionośnych może powstać krwiak, przetoka tętniczo-żylna lub tętniak rzekomy. Wprowadzenie elektrod do serca niesie ze sobą niewielkie ryzyko przebicia serca. Istnieje też ryzyko powstania zakrzepu, czemu przeciwdziała podawana heparyna. Jednak jak podkreślają lekarze, zabieg jest małoinwazyjny i bezpieczny.

Prof. Paweł Ptaszyński z Kliniki Elektrofizjologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, zwrócił uwagę na fakt, że migotanie przedsionków to nie tylko zwiększone ryzyko udaru, ale i inne niekorzystne skutki dla zdrowia. U dzieci z migotaniem przedsionków stwierdzono zaburzenie funkcji poznawczych, a u dorosłych może nasilać się demencja.

TO CIĘ MOŻE ZAINTERESOWAĆ:

Źródło: mp.plsercedlaarytmii.pl

-------------------------------- 

zdrowie.radiozet.pl/ka