Zamknij

Lekarze: "To ból miesiączkowy". Kobiecie zostało kilka miesięcy życia

05.12.2022 12:27

Silne bóle nie dawały młodej Australijce spokoju, ale lekarze zapewniali, że to "tylko" silne bóle miesiączkowe. 28-latka twierdzi, że była traktowana jak hipochondryczka, choć czuła, że coś jest nie tak. Po wielu miesiącach wykryto u kobiety dwa złośliwe nowotwory. Specjaliści twierdzą, że zostało jej kilka miesięcy życia.

Ból podbrzusza a rak
fot. Shutterstock

28-letnia Sophie Pugh z Perth ujawniła w rozmowie z "Daily Mail", że od miesięcy cierpiała z powodu silnego bólu i innych niepokojących dolegliwości. Miała paraliżujące bóle miesiączkowe, bóle w dolnej części pleców, bóle górnej części nogi, a później silne bóle brzucha, wzdęcia i trudności z wypróżnianiem.

- Bóle były tak silne, że upadałam na ziemię. Dwukrotnie poszłam się zbadać i powiedziano mi, że mam policystyczne jajniki. Za drugim razem, kiedy znaleźli narośl na jajniku, powiedziano mi, że nie trzeba nic robić, dopóki nie osiągnie ponad czterech centymetrów - przyznała Australijka. 

Gdy doświadczyła ogromnego bólu brzucha i silnej biegunki, zgłosiła się na izbę przyjęć do szpitala. Została jednak odesłana do domu z diagnozą "zatrucie pokarmowe". Dwa miesiące później zaczęła ją boleć dolna część pleców, założyła jednak, że "coś naciągnęła" po wykonaniu 100-kilogramowego martwego ciągu na siłowni.

- Zaczęło mnie boleć (plecy przyp. red.), gdy siedziałam w samochodzie dłużej niż 20 minut – wyjaśniła.

Trzy miesiące przed postawieniem strasznej diagnozy ponownie zgłosiła się do lekarza, gdy poczuła ból po tej samej stronie co guzek na jajniku. Według kobiety lekarz zapytał, czy dobrze rozciąga się przed ćwiczeniami na siłowni. 28-latka wspomina też, że gdy odpoczywała na łóżku, kot skoczył jej na brzuch i wtedy poczuła tak silny ból, że łzy napłynęły jej do oczu. Tego samego dnia zauważyła, że odczuwa ból podczas wypróżniania, a podczas oddawania moczu strumień jest przerywany.

Zgłosiła się do swojego lekarza rodzinnego i stamtąd została przewieziona na ostry dyżur do szpitala z podejrzeniem zapalenia wyrostka robaczkowego. Szpital opuściła cztery dni później z rozpoznaniem raka jajnika.

Lekarze przeoczyli dwa nowotwory

Od czasu wykrycia guza na jajniku, nowotwór rozrósł się do piętnastu centymetrów i rozprzestrzenił na płuca. Rak był w stadium czwartym, ale dobrze reagował na chemioterapię. To niestety nie koniec tej strasznej historii. Kilka miesięcy później okazało się, że lekarze przeoczyli jeszcze jednego raka - to agresywny mięsak, który według 28-latki "jest wszędzie". Specjaliści nie dają kobiecie większych szans na przeżycie. W rozmowie z "Daily mail" młoda Australijka ujawniła, że tym razem wybrała opiekę paliatywną zamiast agresywnego leczenia.