Zamknij

Została oskalpowana w czasie pracy. Chirurdzy z Gliwic ją uratowali

09.03.2021
Aktualizacja: 09.03.2021 16:40
Replantacja skalpu
fot. Narodowy Instytut Onkologii w Gliwicach/East News

Kobieta w czasie pracy straciła owłosioną skórę głowy. Rana była bardzo rozległa. Chirurgom z Gliwic udało się przywrócić jej utraconą skórę.

39-letnia kobieta została oskalpowana podczas pracy – jej włosy wkręciły się w maszynę typu składarko-sklejarka w zakładzie produkcji kartonów. Straciła całą owłosioną skórę głowy oraz skórę czoła, włącznie z brwiami, powiekami górnymi, częścią skóry nosa aż do linii uszu, a z tyłu głowy aż po linię karku. Po wypadku kobieta trafiła najpierw do Szpitala Powiatowego w Radomsku, gdzie ją opatrzono i zabezpieczono jej skalp. Stamtąd przetransportowano ją karetką do Narodowego Instytutu Onkologii w Gliwicach. Trafiła wprost na salę operacyjną, pod opiekę lekarzy z Kliniki Chirurgii Onkologicznej i Rekonstrukcyjnej kierowanej przez prof. Adama Maciejewskiego.

Przed podaniem narkozy kobieta była przytomna i świadoma, gdzie się znajduje. Nie pytaliśmy ją, co się stało, zdając sobie sprawę, jak bardzo traumatyczne było to dla niej przeżycie. Cały czas była z nami w kontakcie – tłumaczył prof. Łukasz Krakowczyk, który operował pacjentkę wraz z prof. Adamem Maciejewskim. I dodał, że w przypadku zabiegów replantacji skalpu kluczowy jest czas od momentu urazu do przywrócenia ukrwienia.

Zabieg był bardzo rozległy, chirurdzy musieli najpierw przy pomocy mikroskopu znaleźć w skalpie naczynia tętnicze i żylne, żeby zespolić je potem z naczyniami głowy. Bez znalezienia tych naczyń zabieg replantacji skalpu nie miałby szans powodzenia, bo nie udałoby się przywrócić ukrwienia.

Prof. Adam Maciejewski i prof. Łukasz Krakowczyk podkreślili, że udana replantacja skalpu była możliwa, dzięki zespołowej pracy wszystkich ratowników. Począwszy od zespołu ratowniczego, który odpowiednio zabezpieczył zerwany skalp, umieszczając go w lodzie, oraz sprawnie i bezpiecznie przetransportował go wraz z pacjentką do Gliwic, po Szpital Powiatowy w Radomsku, w którym wykonano u pacjentki podstawowe badania wykluczające m.in. uraz kręgosłupa i mózgu, jednocześnie błyskawicznie kontaktując się z Narodowym Instytutem Onkologii w Gliwicach.

Na bloku operacyjnym Narodowego Instytutu Onkologii na 39-latkę czekały już dwa zespoły lekarzy. Profesorowie Adam Maciejewski i Łukasz Krakowczyk zajęli się głową pacjentki i poszukiwaniem na niej naczyń, żeby połączyć je z naczyniami skalpu, natomiast drugi zespół lekarzy pobierał w tym czasie fragment żyły z jej przedramienia, niezbędny do wykonania tzw. wstawki żylnej, umożliwiającej połączenie naczyń głowy i skalpu.

– Po lewej stronie wykonaliśmy zespolenie tętnicze i wpuściliśmy krew do skalpu, a następnie połączyliśmy żyłę. Osiągnęliśmy w ten sposób połowę sukcesu, przywracając krążenie w skalpie. Kolejnym krokiem było połączenie żyły, tętnicy i naczyń skroniowych z drugiej strony. Na koniec zostało nam już tylko dopasowywanie skóry odpowiednimi warstwami w okolicy nosa, powiek, skroni, potylicy i karku oraz szycie – wyjaśnił prof. Łukasz Krakowczyk.

Zabieg przeprowadzono 24 lutego, trwał około 6 godzin. Pacjentka została wybudzona dopiero po dwóch dniach, a w tym czasie była utrzymywana w sedacji, która pomogła jej przetrwać największy kryzys. Jest cały czas pod opieką psychologa.

– Pacjentka czuje się już dobrze i w najbliższych dniach wróci do domu. Skalp jest "żywy" i ładnie się goi – ocenił kierujący oboma zespołami lekarzy prof. Adam Maciejewski. I dodał, że blizny pooperacyjne nie będą w przyszłości bardzo widoczne.

Był to już trzeci zabieg replantacji skalpu u pacjentów dorosłych, który został wykonany przez chirurgów Kliniki Chirurgii Onkologicznej i Rekonstrukcyjnej Narodowego Instytutu Onkologii w Gliwicach. Dwa poprzednie nie były jednak aż tak rozległe. Jak podkreślają zgodnie gliwiccy specjaliści, 39-letnia kobieta miała dużo szczęścia, że tak sprawnie została przekazana do ośrodka mającego ogromne doświadczenie w zabiegach z zakresu mikrochirurgii.

Źródło: PAP