Wsiadł na elektryczną hulajnogę, na nowo uczy się chodzić. Ojciec ostrzega

25.06.2020
Aktualizacja: 25.06.2020 13:24
Wypadek na elektrycznej hulajnodze
fot. Shutterstock

Ta historia mogła przydarzyć się każdemu z nas. Młody człowiek wskakuje na hulajnogę bez kasku, a budzi się w szpitalu podpięty do aparatury. Pół roku później wciąż uczy się chodzić.

"Uwaga! Sprawa poważna! W moim ulubionym zakładzie krawiecko-kaletniczym w Hali Mirowskiej, zamiast młodego (w moim wieku) chłopaka był jakiś starszy jegomość. Spytałem o młodego... A... to mój syn. W grudniu miał wypadek na hulajnodze elektrycznej. Teraz uczy się chodzić. Nikt w niego nie wjechał... sam się wyłożył. Zmroziła mnie ta historia" - napisał znajomy na Facebooku. Kilka dni później odwiedziliśmy pana Dariusza w zakładzie. Oto jego opowieść:

Rano zaczęliśmy go szukać. Nie wrócił do domu na noc, co nigdy wcześniej się nie zdarzało. Narzeczona wpadła na pomysł, żeby sprawdzić, gdzie ostatnio logował się jego telefon. Okazało się, że w szpitalu na Banacha.

W nocy z 30 listopada na 1 grudnia, o godzinie 1:43, mój 31-letni syn został znaleziony nieprzytomny na Placu Trzech Krzyży. Obok leżała hulajnoga z otwartą aplikacją. Pęknięta czaszka w dwóch miejscach, obrzęk mózgu, rokowania? Trzeba być gotowym na wszystko.

OIOM, oddział neurochirurgii, w dwa miesiące schudł 22 kilogramy. Mózg "zjadł" wszystko, co mógł. Jak się obudził, to pokazywał palcami kółko, coś jakby "OK". Mówiłem: tak, jest ok. A jemu chodziło o to, że zero słuchu. Lekarze powiedzieli: dobrze, że tego dnia było zimno. Zero stopni przy gruncie. Gdyby było cieplej, momentalnie doszłoby do masywnego obrzęku i rokowanie byłoby jeszcze gorsze.

Przychodziliśmy codziennie we dwie, trzy osoby. Każdy łapał za inną kończynę, kręcił, masował, dotykał żeby go stymulować. Muzyka grała, ktoś przyszedł, coś zaśpiewał, śmialiśmy się, mózg musiał pracować. Najgorsze dla ludzi w tym stanie jest bierne leżenie. Trzeba dotykać, mówić, czytać.

W tej chwili jest już po czterech miesiącach rehabilitacji w Konstancinie, po miesiącu w domu, odbudowany psychicznie, pojechał teraz na rehabilitację do prof. Talara do Iławy. Do Konstancina trafił na łóżku, wyszedł o chodziku. Na nowo uczy się chodzić. Ostatnie co pamięta przed wypadkiem? Jak na pytanie: "Czy masz kask?" na aplikacji, wciska: "TAK".

Posłuchaj podcastu