Ma zaledwie 10 lat, a wygląda jak starsza kobieta

Redakcja
13.08.2019 10:23
ViralPress/dailymail.co.uk
fot. ViralPress/dailymail.co.uk

Historia życia tej 10-latki jest wyjątkowo przejmująca. Kambodżanka urodziła się z niezwykle wiotką i nieelastyczną skórą, co sprawia, że wygląda jak starsza kobieta. Jest ofiarą szykanowania ze strony rodziny i obcych ludzi, a lokalni mnisi twierdzą, że jej stan to wynik złej karmy z poprzedniego życia. 

Bo Rakching z Kambodży urodziła się z pomarszczoną i obwisłą skórą, przez co od zawsze wygląda na starszą osobę. Chociaż dziewczynka ma zaledwie 10 lat, ma budowę ciała dziecka i zachowuje się jak wszystkie inne dzieci, to przez osoby postronne brana jest za staruszkę.

Dziewczynka nie ma lekkiego życia. Przez własne rodzeństwo nazywana jest „babcią”, a miejscowi mnisi wierzą, że stan zdrowia Bo jest wynikiem złej karmy, którą niesie z poprzedniego życia.

Bo twierdzi, że prosiła, by ludzie przestali ją wyzywać, jednak wszyscy nadal z niej szydzą. Dziewczynka rozmawiała również z mnichem, który stwierdził, że wciąż nie oczyściła ona złej ścieżki z poprzedniego życia. Dziewczynka oraz jej rodzina wierzą, że jej stan jest spowodowany wydarzeniami z poprzedniego wcielenia.

Bo twierdzi, że w poprzednim życiu została zastrzelona i umarła, a potem, gdy urodziła się na nowo, miała już starą twarz. Matka dziewczynki opowiada natomiast, że będąc w ciąży, miała specyficzny sen. W swoim śnie zerwała kwiat, który już zakwitł, a potem urodziła córkę ze starą twarzą.

ViralPress/dailymail.co.uk
fot. ViralPress/dailymail.co.uk

Tak wiotka skóra to rzadka przypadłość

Wszystko wskazuje na to, że Bo Rakching cierpi na cutis laxa, czyli wiotką skórę. Jest to grupa wrodzonych lub nabytych chorób, których wspólnym mianownikiem jest występowanie nadmiernej wiotkości skóry. Zaburzenie to cechuje wyjątkowo mało elastyczna skóra, która zwiesza się w postaci luźnych fałd. Przypadłość jest szczególnie nasilona w miejscach ubogich w tkankę podskórną, czyli na powiekach, płatkach usznych, twarzy, szyi.

Dziewczynka marzy o operacji plastycznej, dzięki której wyglądem mogłaby przypominać dzieci w swoim wieku. 

– Chcę ładną twarz. Chcę mieć operację. Pozostałe dzieci nazywają mnie „starym człowiekiem”. Wśród wszystkich moich braci i sióstr jestem jedyna o starej twarzy. Wszyscy mają młode twarze. Nie nazywają mnie siostrą, tylko babcią – powiedziała Bo Rakching.

Lokalni mnisi twierdzą, że dopóki dziewczynka nie oczyści swojej „złej ścieżki” i nie upora się z wydarzeniami z poprzedniego życia, to jej wygląd się nie zmieni. 

Chorobę można jednak leczyć farmakologicznie oraz za pomocą operacji chirurgicznej wycięcia zwiotczałych płatów skórnych. 

Źródło: dailymail.co.uk