Skazany na śmierć? Koniec batalii o życie Charliego Garda

Monika Piorun
26.07.2017 17:14
Skazany na śmierć? Koniec batalii o życie Charliego Garda
fot. East News/facebook.com/charliesfight

Żadna innowacyjna terapia nie pomoże już śmiertelnie choremu chłopcu. Jego rodzice - Connie Yates i Chris Gard - poddali się w sądowej batalii o utrzymanie go przy życiu.

- Słodkich snów, maleństwo. Śpij słodko nasz piękny, mały chłopczyku - tak zakończyli swoje wystąpienie rodzice Charliego Garda oświadczając, że nie będą już dalej walczyć o to, by mógł być poddawany kolejnym terapiom.

- Nasz syn jest prawdziwym wojownikiem. Jesteśmy z niego dumni i zdajemy sobie sprawę z tego, że będziemy za nim tęsknić. Jego ciało i serce znikną, ale dusza będzie żyła wiecznie. Charlie nie dożyje swoich pierwszych urodzin, które wypadają już za dwa tygodnie. Te ostatnie momenty w jego życiu chcemy spędzić razem, dlatego prosimy o uszanowanie naszej prywatności. Drogi Charlie, mama z tatą bardzo ciebie kochają i zawsze będą kochać. Przepraszamy za to, że nie byliśmy w stanie Ciebie uratować - wyjaśniła para. Oboje przyjęli do wiadomości, że na eksperymentalne leczenie ich syna cierpiącego na niezwykle rzadką chorobę genetyczną, jest już za późno. 

Dramatyczna decyzja

Syndrom wyczerpania mitochondrialnego doprowadził u niego do skomplikowanego uszkodzenia mózgu, mięśni i słuchu. Lekarze uznali, że dalsze utrzymywanie go przy życiu za pomocą specjalnej aparatury naraża go tylko na dodatkowy ból i nie daje żadnej szansy na poprawę jego stanu zdrowia. Prawo do zakończenia uporczywego leczenia potwierdziły dwa sądy w Wielkiej Brytanii oraz Europejski Trybunał Praw Człowieka.

Rodzice nie chcieli jednak dać za wygraną. Za pośrednictwem serwisu crowdfundingowego udało się im zebrać ponad 1,3 mln funtów na eksperymentalną terapię w Stanach Zjednoczonych. Sprawa Charliego Garda stała się na tyle głośna, że poruszyła samego papieża Franciszka. Ojciec Święty modlił się o jego zdrowie, Watykan oferował miejsce w jednym z włoskich szpitali dziecięcych a Donald Trump - na krótko przed wizytą w Europie - wspomniał o nim na swoim koncie na Twitterze.

Emocje, jakie wzbudziła dramatyczna walka rodziców o utrzymanie przy życiu chorego syna, były tak intensywne, że przed sądem, gdzie odbywał się proces, stale gromadziły się tłumy protestujących. 

Oświadczenie rodziców Charliego Garda, kończące sądową batalię o możliwość dalszego utrzymywania go przy życiu

* (Chcesz oglądać filmik z polskimi napisami? Pamiętaj, żeby ustawić opcję tłumaczenia w ustawieniach!)

Charlie umrze, ale nie we własnym domu

Connie Yates i Chris Gard - matka i ojciec Charliego, którzy ostatecznie zrezygnowali z dalszej walki o to, by ich syn mógł dalej żyć, nie będą mogli zabrać swojego dziecka do własnego domu, o co prosili wcześniej. Sąd w porozumieniu z lekarzami londyńskiego szpitala, w którym nadal przebywa chłopiec, zdecydował, że naraziłoby go to tylko na dodatkowe cierpienie a przeniesienie aparatury podtrzymującej jego życie byłoby zbyt skomplikowane. Pomoc w opiece nad chorym maluchem w hospicjum zaoferowały jednak pielęgniarki z Great Ormond Street Hospital (GOSH), gdzie ostatnie miesiące życia spędził Charlie.

4 sierpnia Charlie obchodziłby swoje pierwsze urodziny. Wiadomo już, że nie uda się go utrzymać przy życiu do tego momentu. 

Zagłosuj

Czy uważasz, że Charlie Gard powinien zostać odłączony od aparatury podtrzymującej jego życie?

Liczba głosów:

_______

zdrowie.radiozet.pl/π