Rak może być dziedziczny: trzej bracia chorują na ten sam nowotwór

05.02.2020 12:05
gofundme.com/f/carter039s-cancer-journey
fot. gofundme.com/f/carter039s-cancer-journey

Wiadomość o tym, że dziecko choruje na raka, jest dla rodziców niesamowicie trudna. W przypadku tej rodziny rodzice usłyszeli taką diagnozę trzykrotnie. Trzech braci, wszyscy poniżej 6. roku życia, choruje na siatkówczaka. Jest to rzadki rak, który dotyka 4 dzieci na milion w ciągu roku. Na ten sam typ raka chorowała w przeszłości także matka chłopców.

Trzech braci w różnym wieku choruje na ten sam typ raka. W tej rodzinie nowotwór ,,przechodzi'' od pokoleń. Matka chłopców również chorowała jako dziecko, chociaż z choroby wyszła obronną ręką, to rak kosztował ją oko. Teraz z rakiem zmagają się wszyscy jej synowie.

U pięcioletniego Tristana Rusha z Marietty w stanie Georgia w USA zdiagnozowano siatkówczaka, rzadkiego raka oka, gdy chłopiec miał zaledwie tydzień. To było w 2015 roku.

Dwa lata później tego samego raka zdiagnozowano u jego młodszego brata Caisona.

Niestety, w 2020 roku, lekarze odkryli, że najmłodszy brat Carter również ma raka. W wieku zaledwie sześciu miesięcy wykryto dwa guzy nowotworowe w jego oczach.

Rak może być dziedziczny

Pięcioletni Tristan, trzyletni Caison i sześciomiesięczny Carter mają siatkówczaka, raka, którego zwykle diagnozuje się u małych dzieci. Rodzina żyje w ciągłej niepewności, zastanawiają się, jak długo chłopcy będą leczeni, w jaki sposób zapłacą rachunki medyczne i czy którekolwiek z dzieci będzie musiało mieć usunięte oko, jak miało to miejsce w przypadku ich matki.

Siatkówczak może mieć podłoże genetyczne. Lekarze ostrzegali parę, że istnieje 50 procent szans na to, że każde ich dziecko zachoruje na tę chorobę.

Czym jest siatkówczak?

Siatkówczak to nowotwór złośliwy oka występujący u dzieci. Na rozwój nowotworu wpływają mutacje, które dezaktywują kopie genu RB1, kodującego białko retinoblastoma. Pierwszym objawem choroby jest leukokoria, czyli pojawienie się białego odblasku w oku lub obu oczach, kolejnym objawem jest zez.

Mimo ostrzeżeń para zdecydowała się na trójkę dzieci. Matka przyznaje jednak, że miewa wyrzuty sumienia:

- Czuję się winna, że mogłam im to przekazać - stwierdza Angie Rush, matka chłopców.

Rodzice od pięciu lat zabierają swoich synów na wizyty lekarskie i wizyty w szpitalach. Oprócz stresu emocjonalnego związanego z chorobą dzieci istnieje także stres finansowy. Państwo Rush musieli sprzedać swój dom i zamieszkać z rodzicami Angie, by zaoszczędzić pieniądze na opłacenie rachunków medycznych. 

Na portalu GoFundMe została utworzona zbiórka pieniędzy na leczenie chłopców.

Źródło: dailymail.co.uk