Przeszła mastektomię i chemioterapię, a wcale nie miała raka

03.12.2019 10:31
Smutna kobieta
fot. Shuttersyock

Mówi się, że każdy ma prawo do błędu, ale błąd lekarza może mieć straszne konsekwencje. Przekonała się o tym pewna młoda Brytyjka, u której stwierdzono agresywną postać raka piersi. Przeprowadzono podwójną mastektomię, zastosowano chemioterapię, po czym okazało się, że raka nigdy nie było. Szpital przeprasza, ale swojego błędu nie jest już w stanie naprawić. 

Sarah Boyle, młoda matka, przeszła w 2016 roku podwójną mastektomię i leczenie chemioterapią po tym, jak stwierdzono u niej agresywną postać raka piersi. Jakiś czas później okazało się jednak, że Sarah nigdy nie chorowała na raka. Co na to lekarza? Przepraszają, ale mówią, że to zwykły ,,ludzki błąd''.

Diagnoza, leczenie i... pomyłka

Sarah po urodzeniu dziecka miała problem z karmieniem piersią. Młoda kobieta zgłosiła się na badania piersi, a po wykonaniu biopsji stwierdzono, że choruje na bardzo agresywną postać raka. Szybko wdrożono leczenie. Najpierw kobiecie usunięto piersi, w których rzekomo rozwijał się rak, a następnie zastosowano leczenie w postaci chemioterapii.

W czasie, gdy Sarah szykowała się do rekonstrukcji piersi, wyszło na jaw, że nigdy nie miała raka. Mastektomia została wykonana zupełnie niepotrzebnie.

- Mówienie o tym, że mam raka, było okropne, ale późniejsze poddanie się leczeniu i operacji, a następnie stwierdzenie, że nie było to konieczne, było traumatyczne - powiedziała Sarah Boyle.

Jak tłumaczy się szpital? 

Rzecznik szpitala uniwersyteckiego North Midlands (Wielka Brytania), w którym ,,leczyła'' się kobieta stwierdził, że zawinił ,,błąd ludzki''. Wynik biopsji piersi został źle zinterpretowany. Wyniki zostały przeanalizowane przez innego lekarza, który potwierdził ostatecznie, że raka nigdy nie było.

Sarah Boyle dochodzi swoich spraw w sądzie. Wniosła sprawę przeciwko szpitalowi, który przyznał się do błędu.

Źródło: mirror.co.uk