Zamknij

Prof. Skarżyński: Gdyby Beethoven żył obecnie, uratowalibyśmy mu słuch

26.07.2021
Aktualizacja: 31.07.2021 09:27
Beethoven stracił słuch
fot. Shutterstock

Komponował symfonie, ale nie słyszał ich wykonania. Nie słyszał też braw i aplauzu publiczności, która przychodziła na jego koncerty. Ludwik van Beethoven stracił słuch, ale nie stracił wiary w swoje powołanie. Gdyby żył w dzisiejszych czasach, pewnie by słyszał... Medycyna w tym zakresie poczyniła wielkie postępy. 

Historia Ludwiga van Beethovena i jego choroby, która doprowadziła do całkowitej utraty słuchu, jest niezwykła. Ten wspaniały kompozytor zaczął tracić słuch już po pierwszych koncertach kompozytorskich, w wieku 28 lat. Najpierw tracił zdolność słyszenia wysokich tonów, a potem średnich, najdłużej utrzymywały się u niego tony niskie. Dwa lata później w 1800 r. do jego uszu docierało jedynie nieustanne brzęczenie, bo cierpiał również z powodu szumu usznego. Aby usłyszeć dźwięk fortepianu, tak mocno uderzał w klawisze, że zrywał w nim struny. Używał przystawianych do ucha trąbek, ale i to przestało mu pomagać. Gdy w 1814 roku dyrygował skomponowaną przez siebie VII Symfonię, nie słyszał jej niektórych fragmentów i skończył wiele taktów przed orkiestrą. Wtedy nikt nie mógł mu pomóc, dzisiaj miałby szansę na właściwe leczenie.

Gdyby Beethoven żył współcześnie, pewnie by słyszał…

– Współczesna medycyna najpewniej pomogłaby w ratowaniu jego słuchu – twierdzi prof. Henryk Skarżyński, który dzięki nowatorskim zabiegom przywrócił wiele osób do świata dźwięków i dodał: – Patrząc na usta, nieźle sobie radził w codziennej komunikacji. W tzw. trzecim okresie twórczości pisał utwory również na dźwięki, których już nie słyszał, ale dopowiadał je z pamięci.

Prof. Henryk Skarżyński zapewnia, że dziś prawie każdej osobie tracącej słuch można pomóc. Jest tylko jeden warunek: trzeba się zgłosić do lekarza specjalisty. Ekspert zapewnia, że taka osoba nie ryzykuje utraty słuchu, jaki jej jeszcze pozostał, ma natomiast szansę odzyskania przynajmniej części tego, co już straciła.

Dlaczego Beethoven stracił słuch?

Co było przyczyną problemów ze słuchem Ludwiga van Beethovena? Dokładnie nie wiadomo. Podejrzewa się, że doprowadziła do tego kiła (choroba powszechna w czasach, w których żył) albo zapalenie błędnika, przewlekły zrostowy nieżyt ucha środkowego, choroba kości Pageta, zapalenie ucha środkowego lub zapalenie nerwu słuchowego.

W ostatnich latach życia artysta posługiwał się tzw. dentafonem wykorzystującym przewodnictwo kostne. Było to małe okrągłe naczynie wyposażone w membranę, połączoną drutem owiniętym materiałem z kawałkiem drewna. Dźwięki wibrujące w naczyniu przechodziły przez drut, następnie przez drewniany klocek na zęby, a stamtąd przez kość trafiały do ucha środkowego. Używał tego, by cokolwiek słyszeć kiedy komponował. Podobno obciął nawet nogi od fortepianu i siadał na drewnianej podłodze, by lepiej odbierać wibracje.

Gdy kompozytor już całkowicie stracił słuch w jego umyśle powstały kompozycje, których wykonania nigdy nie usłyszał. Nie słyszał też braw i aplauzu publiczności, która przychodziła na jego koncerty.

Prawidłowe leczenie słuchu może przywrócić sens życia

W testamencie van Beethoven stwierdził, że problemy ze słuchem były u niego przyczyną rozpaczy i myśli samobójczych. Przed odebraniem sobie życia uratowała go satysfakcja, jaką dawała mu twórczość. „Wydawało mi się niemożliwe opuścić ten świat, zanim stworzę wszystkie dzieła, które czuję, że muszę skomponować” – napisał. Zmarł w wieku 57 lat. W ostatnich latach życia kontaktował się z otoczeniem za pomocą tzw. zeszytów konwersacyjnych. Większość z nich zniszczył jego sekretarz.

Prof. Henryk Skarżyński przypomniał tę historię w swojej książce „Powrót Beethovena”, w której w sposób sfabularyzowany opisuje autentyczne historii ludzi, którzy dzięki różnego typu zabiegom przynajmniej częściowo odzyskały słuch. Ich życiorysy przeplatają się z wątkami autobiograficznymi autora oraz wybranymi wspomnieniami Ludwiga van Beethovena.

– Beethoven stracił słuch i ogłuchł, ale w książce pokazane są historie wielu osób, które odzyskały słuch i są też artystami, słyszą i tworzą. Z jego wspomnień mogę sądzić, że miałby szansę na skorzystanie z wielu współczesnych metod leczenia i zachowanie resztkowego słuchu – uważa prof. Henryk Skarżyński.

W książce „Powrót Beethovena” przez losy prawdziwych bohaterów, którzy urodzili się głusi, byli głęboko niedosłyszący lub stracili słuch, pokazano zastosowanie różnych implantów słuchowych w leczeniu zaburzeń słuchu. Dzięki temu zaczęli oni lepiej mówić i rozwijali kariery zawodowe. Niektórzy opanowali kilka języków obcych albo zaczęli rozwijać talenty muzyczne.

W Światowym Centrum Słuchu w Kajetanach pod Warszawą, założonym i prowadzonym przez prof. Henryka Skarżyńskiego, od 20 lat wykonywanych jest najwięcej w świecie operacji poprawiających słuch. Tutaj odbyło się też wiele pionierskich w Polsce i na świecie tego typu zabiegów.

Źródło: PAP