Borelioza może powodować paraliż twarzy! Przekonała się o tym pewna Walijka

06.06.2018 16:18
Paraliż twarzy po ukąszeniu kleszcza
fot. Shutterstock

Brytyjskie media donoszą, że kobieta po ugryzieniu przez kleszcza doznała ciężkiego paraliżu twarzy. Pani Foulkes-Davies z Walii została ugryziona przez kleszcza we własnym ogrodzie. Od tego czasu, choć minęły już trzy lata, zmaga się z paraliżem twarzy, problemami z widzeniem, depresją i złym samopoczuciem.

Kobieta doznała ciężkiego paraliżu twarzy po ukąszeniu przez kleszcza. Jak donosi brytyjski Independent Rachel Foulkes-Davies, matka trójki dzieci z Denbighshire w Północnej Walii, doznała ciężkiego paraliżu twarzy po ukąszeniu przez kleszcza we własnym ogrodzie.

Rachel Foulkes-Davies początkowo nie miała pojęcia, jak poważne w skutkach będzie ukąszenie, do którego doszło w czerwcu 2015 roku. Tego samego dnia zauważyła na swojej szyi czerwony rumień, a niebawem jej twarz zaczęła opadać i warga stała się odrętwiała. To był znak, że dzieje się coś bardzo złego.

- Następnie w ciągu siedmiu-ośmiu miesięcy moja zdolność mówienia znacznie się pogorszyła - twierdzi Rachel Foulkes-Davies

- Nie mogłam mówić przez dwa lata. Żywiłam się zupami i gulaszem jedzonymi przez słomkę, to samo dotyczyło gorących napojów - kontynuuje Pani Foulkes-Davies.

Kobieta nie była w stanie prawidłowo zamknąć oka, aż w końcu całkowicie nie potrafiła wyczuć jego drżenia. Ze swoim problemem udała się do szpitala, gdzie założono jej opaskę na oko i wypisano do domu w ciągu kilku godzin. 

Zobacz także

Paraliż po ukąszeniu kleszcza

W ciągu ostatnich trzech lat kobieta cierpiała na ciągłe zmęczenie i depresję, co spowodowało, że w końcu porzuciła pracę.
Choć odzyskała mowę to regularnie zmaga się z okropnymi bólami głowy, widzi niewyraźnie i musi zakładać okulary przeciwsłoneczne do oglądania telewizji.
- Jestem ciągle zmęczona, brak mi energii, by wykonywać proste zadania - mówi Rachel Foulkes-Davies.

Zobacz także

Od ukąszenia kleszcza do zaskakującej diagnozy

Kobieta zdecydowała się przeprowadzić szeroko zakrojone testy, które wykazały, że cierpi na boreliozę. Jednak lekarze w Walii podważyli jej diagnozę twierdząc, że w kraju nie występuje taka choroba.

Rachel Foulkes-Davies nie może pogodzić się ze stanowiskiem lekarzy. Jest również rozżalona, że tak późno zainteresowano się jej przypadkiem.

- Gdyby borelioza została zdiagnozowana od razu i potraktowana doksycykliną, to nie musiałabym przechodzić przez to wszystko. Teraz leczenie doksycykliną po prostu nie zadziała, ponieważ choroba zaszła za daleko - twierdzi kobieta.

Kobieta przyznała również, że brytyjska służba zdrowia (NHS) przekazała jej informacje na temat możliwości prywatnego leczenia boreliozy. Jednak Rachel Foulkes-Davies nie może sobie na to pozwolić.

Borelioza to infekcja bakteryjna, która może powodować bóle głowy, mięśni i stawów, zmęczenie, problemy z nerwami i trudności z koncentracją. Jest trudna do wykrycia, bo pierwsze objawy mogą pojawiać się nawet kilka lat po ukąszeniu przez zarażonego kleszcza.

Zobacz także

Źródło: independent.co.uk

________

zdrowie.radiozet.pl/nk